Nazywam się Robert Rekosz, mam 36 lat. Od 10 lat jestem mężem Moniki, z którą mam dwoje dzieci: 8-letnią Alicję i 2,5-letnią Kornelię.

Każdy z nas może mu pomóc
Robert Rekosz z żoną Moniką oraz córkami Alicją i Kornelią

W pierwszej dekadzie marca 2016 r. nasiliły się u mnie pewne dolegliwości z pozoru błahe, ale... byłem spokojny. Przecież od roku leczyłem się na zatoki w miejscowym ośrodku zdrowia u zaufanego lekarza. Leczenie zatok się przedłużało, a objawy takie jak ból głowy i zaburzenia koncentracji przybierały na sile. Znów wizyta u zaufanej Pani neurolog, ale tym razem też nie było powodu do niepokoju. Pewnego dnia podczas wykonywania czynności związanych z gospodarstwem domowym pojawił się nowy problem - podwójne widzenie! {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W tej sytuacji nie zdałem się już na „zaufanych” lekarzy i za radą rodziny poprosiłem o pomoc zupełnie obcego lekarza. Lekarz okulista po badaniu skierował mnie natychmiast na SOR do Szpitala Wojewódzkiego w Olsztynie. Tam wykonano tomografię głowy, z której jasno wynikało, że w lewym płacie czołowym znajduje się dużych rozmiarów guz. W dniu 14.03. 2016 r. przeprowadzono operację. Nazajutrz lekarz informuje mnie, że są wyniki badania guza: to gwiaździak anaplastyczny III stopnia. Rokowania nie są dobre, ale jestem młody, silny, etc… W Olsztynie zaproponowali mi jedynie radioterapię i nikt nawet słowem nie wspomniał o chemioterapii. Taki rodzaj pomocy był dla mnie nie do przyjęcia. Wyjechałem szukać ratunku do Poznania. Był maj 2016 r. Trafiłem na oddział radioterapii w Wielkopolskim Centrum Onkologii i zacząłem leczenie bez większych przeszkód. Dla mnie i moich najbliższych Poznań stał się domem na około siedem tygodni. Jednak w czwartym tygodniu chemioterapii wyniki morfologii krwi były tak złe, że lekarze podjęli decyzję o zaprzestaniu podawania mi chemii (Temodalu). Na szczęście mogłem być w dalszym ciągu poddawany radioterapii.

Z początkiem lipca 2016 r. wyniki ustabilizowały się i wróciłem do domu, jednak nadal jestem pod kontrolą radioterapeuty, chemioterapeuty, neurologa, neurochirurga, onkologa oraz lekarza rodzinnego i okulisty. Jeśli zachodzi konieczność, korzystam z pomocy rehabilitanta.

Muszę coś zrobić, aby zapobiec wznowie guza! Szukając różnych form leczenia, natrafiłem przez przypadek na wywiad z prof. Goldbrunnerem z kliniki Magforce z Berlina. Profesor stosuje metodę prewencyjną NANOTHERM, która polega na tym, że wykonuje się szczelinę w bliźnie pooperacyjnej i wprowadza do tego miejsca cewnik z nanocząsteczkami żelaza Fe, po czym wprawia się je w mikrodrgania, co powoduje podgrzanie tychże cząsteczek do temp. około 65oC. Tak potraktowane komórki nowotworowe po prostu obumierają. Na podstawie przesłanych do profesora dokumentów terapia NANOTHERM jest w moim przypadku zasadna. Jednak i tu napotkałem na przeszkodę, okazały się nią pieniądze. Koszt wykonania jednego cyklu zabiegów to na dzień dzisiejszy 40.000 euro, nie licząc przejazdów, kosztów noclegu, wyżywienia etc. Dobroć ludzi sprawiła, że dzięki pomocy finansowej darczyńców, odbyła się moja pierwsza wizyta ewaluacyjna w berlińskiej klinice.

Czas choroby spowodował, że przekonałem się osobiście czym jest przyjaźń, życzliwość oraz pomoc. Do tej pory nie zawiodłem się na rodzinie, przyjaciołach oraz znajomych. Wierzę, że powodowani tymi jakże szlachetnymi ludzkimi postawami zdołacie mi pomóc, wspierając mnie duchowo i finansowo.

Robert Rekosz

Każdy z Was może mi pomóc, o ile ma taką wolę i potrzebę serca w najdogodniejszy dla siebie sposób, wybierając jedną z opcji:

• Przekazując 1% podatku. Wystarczy wypełniając PIT w odpowiedniej rubryce wpisać nr KRS:0000270809, oraz wskazać cel szczegółowy: Rekosz 6033.

• Można również dokonać wpłaty na konto fundacji AVALON w formie przelewu bankowego lub na poczcie: Fundacja AVALON – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym ul. Michała Kajki 80/82 lokal 1 04-620 Warszawa nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 Tytuł wpłaty: Rekosz 6033

• Pomóc można również wysyłając SMS charytatywny pod nr 75165 w treści wpisując POMOC 6033. Koszt SMSa to 6,15 zł brutto. Każdy kto zechce przekazać swój 1% na moje leczenie może liczyć na bezpłatną pomoc mojego brata Andrzeja przy wypełnianiu zeznania podatkowego. W tym celu należy skontaktować się z nim drogą elektroniczną: e-mail: lub telefonicznie pod nr tel. 507-409-993.{/akeebasubs}