Po raz czwarty w Szczytnie i już po raz 35. na Warmii i Mazurach odbyły się Kaziuki Wilniuki. Licznie przybyli do Miejskiego Domu Kultury mieszkańcy mieli możliwość obcowania z kulturą kresową i podziwiania artystów przybyłych z Wileńszczyzny.
JUBILEUSZOWE ŚWIĘTO
W sobotę w MDK-u odbyło się popularne kresowe święto – Kaziuki Wilniuki. W Szczytnie impreza ta w obecnej formule została zorganizowana po raz czwarty, ale na Warmii i Mazurach ma ona znacznie dłuższą, bo liczącą już 35 lat tradycję. Nawiązuje do wileńskich obchodów na cześć patrona Polski i Litwy, św. Kazimierza. Kaziukom towarzyszą tradycyjne jarmarki. Nie mogło go zabraknąć również i w Szczytnie. Artyści z Litwy prezentowali swoje obrazy, rzeźby i rękodzieło. Na kaziukowym jarmarku można było kupić palmy wielkanocne, które cieszyły się dużym wzięciem, a także wędliny, piernikowe serca oraz wileński chleb. Kresowe święto to również okazja do bezpośredniego spotkania z ludźmi kultury przybyłymi z Wileńszczyzny. Co roku gościem honorowym szczycieńskich Kaziuków jest zasłużona dziennikarka, pisarka oraz działaczka ruchu polskiego na Litwie Krystyna Adamowicz.
Głównym punktem sobotniej imprezy był koncert prowadzony z humorem przez parę popularnych konferansjerów – Annę Adamowicz – Ciotkę Franukową i Dominika Kuziniewicza – Wincuka.
W tym roku szczycieńskiej publiczności, licznie zgromadzonej w sali widowiskowej MDK-u, jako pierwsza zaprezentowała się świętująca 30-lecie działalności Kapela Wileńska. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
JAK TO ZROBILI W LIDZBARKU
Uczestnicy koncertu byli pod wrażeniem umiejętności i profesjonalizmu wykonawców. Wielu żałowało, że zespołu na tak wysokim poziomie nie ma w Szczytnie, a może się nim pochwalić choćby znacznie mniejszy Lidzbark Warmiński. Tam od ponad 10 lat działa „Perła Warmii”, która powstała właśnie na potrzeby kaziukowych występów. Założycielka zespołu, była dyrektor Lidzbarskiego Domu Kultury Jolanta Adamczyk przyznaje, że jego stworzenie wymagało wielkiego wysiłku. – Naprawdę było bardzo trudno namówić młodzież do uczestnictwa. Pamiętam, że chodziłam po szkołach, od klasy do klasy, obiecując złote góry, jeśli tylko zapiszą się do zespołu – wspomina. Jednak początkowo nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Zespół zaczął się tworzyć dopiero wtedy, kiedy młoda
wówczas kadra domu kultury pojechała na tygodniowe warsztaty prowadzone przez regionalistkę do Zakopanego. W ich trakcie opracowali układ taneczny oparty na folklorze górali spiskich. Po pierwszym występie coś „zaiskrzyło”. Przyszły kolejne koncerty, wyjazdy na festiwale w Polsce i za granicą. Dziś młodzi ludzie, którzy po maturze wyjeżdżają z Lidzbarka na studia zasilają zespoły akademickie w Gdańsku, Wrocławiu czy Olsztynie. – Główną oś „Kortowa” stanowią nasi wychowankowie – chwali się obecny dyrektor Lidzbarskiego Domu Kultury i kierownik zespołu Piotr Sadowski. Dziś „Perła Warmii” ma grupę przedszkolaków, uczniów klas I – VI, młodzieżową, dorosłą, a w tym roku utworzono nawet grupę osób 40 plus. Zespół, choć działa stosunkowo krótko, odniósł wiele sukcesów, w tym także międzynarodowych. Podczas Ogólnoświatowej Olimpiady Tanecznej w Gruzji zajął II miejsce.
Kilka lat temu w Szczytnie podjęto próbę stworzenia zespołu folklorystycznego, ale spełzła ona na niczym. Inicjatorzy ograniczyli się jedynie do ogłoszenia o naborze chętnych. Kierownik „Perły Warmii” przekonuje, że to za mało. – Trzeba chodzić, walczyć o pozyskanie ludzi. My na przykład chodzimy po mieście ubrani w stroje ludow e i zachęcamy do uczestnictwa w zespole – mówi Piotr Sadowski.
(ew)
