Zapowiada od kilku lat inwestycja polegająca na przyłączeniu do miejskiej sieci ciepłowniczej obiektów położonych za głównym przejazdem kolejowym w Szczytnie na razie nie będzie realizowana. Spółka „Veolia” wciąż prowadzi rozmowy na temat przejęcia majątku z prywatą firmą, do której należy zasilająca tę część miasta kotłownia.

Kiedy ciepło dojdzie za przejazd?
Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk tłumaczy, że miasto nie ma większego wpływu na to, kiedy rozpocznie się inwestycja

Przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej części miasta leżącej za głównym przejazdem kolejowym odwleka się w czasie. Gdyby inwestycja doszła do skutku, spółka „Veolia” mogłaby obsługiwać kilka dużych obiektów, takich jak Szkoła Podstawowa nr 3, szpital, komenda powiatowa straży pożarnej, Dom Pomocy Społecznej, Powiatowy Urząd Pracy czy należące do SM „Odrodzenie” bloki na ul. Dąbrowskiego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na razie jednak nic nie zapowiada, aby przedsięwzięcie doszło prędko do skutku. Radny Arkadiusz Myślak domaga się od władz miasta przyspieszenia działań w tej sprawie. Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk wyjaśnia, że urząd nie ma tu wiele do powiedzenia. - Inwestycja ruszy wtedy, kiedy spółka ciepłownicza dojdzie do porozumienia z prywatną firmą, do której należy kotłownia obsługująca tę część miasta – mówi, dodając, że rozmowy w sprawie przejęcia majątku ciągle trwają. - Jeśli nie przyniosą efektu, wtedy spółka poprowadzi oddzielną rurę z przejściem przez tory i będzie zasilać te okolice z własnej sieci – tłumaczy Kaczmarczyk. Wiele wskazuje na to, że na inwestycji nie skorzystają właściciele domków jednorodzinnych. Okazuje się, że przyłączenie ich do miejskiej sieci, choć technicznie możliwe, byłoby nieopłacalne. Operację taką chciano przeprowadzić przy okazji remontu ul. Pułaskiego, gdzie wielu mieszkańców domków było zainteresowanych tym rozwiązaniem. - Po skalkulowaniu kosztów, których część spółka chciała wziąć na siebie, okazało się, że nadal odbiorcy musieliby bardzo dużo za to zapłacić – informuje wiceburmistrz.

(ew){/akeebasubs}