Ubiegły rok przyniósł znaczący wzrost liczby Niebieskich Kart wystawianych w związku z przemocą domową w powiecie szczycieńskim. Najwięcej założono ich w rodzinach mieszkających na wsi, a ofiarami były najczęściej dzieci.

Kiedy w słuchawce słychać płacz dziecka
St. sierż. Emilia Pławska: - W większości przypadków czynnikiem wzmagającym zachowania przemocowe był alkohol

WIĘCEJ NIEBIESKICH KART

W ubiegłym roku policjanci Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie odnotowali wzrost liczby formularzy wszczynających procedurę Niebieskiej Karty. W 2023 r. było ich 31, a w 2024 – 50. Mundurowi objęli nadzorem 115 osób doznających przemocy domowej oraz 50 jej sprawców. Jak informuje st. sierż. Emilia Pławska, rzeczniczka szczycieńskiej jednostki, funkcjonariusze otrzymują zgłoszenia najczęściej od samych pokrzywdzonych lub świadków, którzy zauważyli niepokojące zachowania u sąsiadów bądź znajomych. - Podczas rozmowy telefonicznej zgłaszający opisują zachowanie sprawców jako agresywne i wulgarne, a w tle słychać krzyki, wyzwiska i często płacz dzieci – mówi policjantka. Z doświadczeń mundurowych wynika, że domowi kaci podczas policyjnych interwencji zachowują się różnie. - Jeden będzie negował wszystko, co mówię. Inny próbuje tuszować i wymuszać konkretne zachowania na dzieciach. Bardzo często się zdarza, że dziecko w czasie interwencji słyszy coś w stylu: „no powiedz panu policjantowi, co ostatnio robiliśmy, jak fajnie się bawiliśmy" – mówił w wywiadzie dla jednego z portali internetowych dzielnicowy miasta i gminy Pasym st. asp. Grzegorz Licki.

CIERPIĄ GŁÓWNIE NAJMŁODSI

Spośród 50 sporządzonych w minionym roku formularzy Niebieskich Kart, było 39 wszczynających procedurę, a pozostałych 11 dotyczyło kolejnych przypadków przemocy w trakcie trwającej już procedury. Najwięcej, bo aż 32 formularze dotyczą rodzin zamieszkujących na wsi. Z danych policji wynika, że przemoc dotyka głównie dzieci (56) oraz kobiety (53). Tylko w sześciu przypadkach ofiarami stali się mężczyźni. Oni też byli najczęściej sprawcami (47). Odnotowano jednak i takie rodziny, w których przemocy dopuszczały się kobiety (3). - W większości przypadków czynnikiem wzmagającym zachowania przemocowe był alkohol. Aż 30 sprawców znajdowało się pod jego wpływem – informuje st. sierż. Emilia Pławska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

DOMINUJE PRZEMOC PSYCHICZNA

Najczęstszym rodzajem przemocy stosowanym wobec pokrzywdzonych była przemoc psychiczna – 112, a następnie fizyczna – 58 przypadków. 25 osób doznało przemocy ekonomicznej, 2 – seksualnej oraz podejmowanej za pomocą środków komunikacji elektronicznej. - Liczby te wskazują, że zjawisko przemocy domowej istnieje w naszym bliskim otoczeniu. Apelujemy o zwracanie uwagi na wszelkie jej przejawy wśród naszych bliskich, znajomych i sąsiadów – uczula policjantka. - Nie pozwólmy, aby sprawcy czuli się bezkarni a stosowana przez nich przemoc narastała. Policjanci po odbiorze jakichkolwiek sygnałów, sprawdzą sytuację rodziny pod kątem niepokojących zachowań – zapewnia.

(ew)


 Rozmowa z kierownik Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pasymiu Sylwią Jankowską

ZANIEDBANIE EMOCJONALNE TO TEŻ PRZEMOC

Sylwia Jankowska: - Zaniedbanie emocjonalne jest największą krzywdą, jakiej dziecko może doznać, największą formą przemocy

Według danych policji, w ubiegłym roku znacząco wzrosła liczba Niebieskich Kart. Z czego może to wynikać?

- W gminie Pasym tego akurat nie zauważyliśmy. Jednak wzrost liczby Niebieskich Kart w skali powiatu może wynikać ze zmiany przepisów prawa. Nastąpiło zupełnie inne podejście jeśli chodzi o przemoc wobec dzieci. Na mocy tzw. Ustawy Kamilka wdrożone zostały zaostrzone standardy ochrony małoletnich. Teraz Niebieskie Karty nie są zakładane tylko wtedy, gdy już na pewno stwierdzono przemoc, lecz nawet wówczas, gdy jest tylko takie podejrzenie.

Czyli teraz wystarczy samo podejrzenie przemocy, a nie stwierdzenie, że realnie ona wystąpiła?

- Tak. Do zespołu interdyscyplinarnego może wpłynąć notatka o takim podejrzeniu i wówczas on stwierdza, czy jest zasadność założenia Niebieskiej Karty. Trzeba pamiętać, że sama ta procedura nie jest postępowaniem administracyjnym, ani sądowym. To bardziej działanie wspierające, mające na celu wdrożenie planu pomocy dla jednej i drugiej strony, żeby na możliwie wczesnym etapie rozstrzygnąć problem poprzez wskazanie wsparcia zarówno dla osób doświadczających przemocy, ale również ją stosujących. Jeśli to nie przynosi skutków, wówczas wdrażane są już inne procedury.

Kto zakłada Niebieskie Karty?

- U nas zajmuje się tym pracownik socjalny. Mogą to być także placówki oświatowe, jeśli np. nauczyciel dowiaduje się, że względem dziecka została zastosowana przemoc. W świetle nowych przepisów przesłanką do założenia Niebieskiej Karty może być nie tylko przemoc fizyczna, ale np. nadmierne kontrolowanie, bądź naruszanie prywatnej przestrzeni dziecka. Obowiązek ten mają też placówki służby zdrowia oraz policja.

Które instytucje zakładają najwięcej Niebieskich Kart?

- Policja i pomoc społeczna.

Jak pani ocenia zmiany dotyczące ochrony dzieci?

- Uważam, że lepiej wyjść troszeczkę naprzód i czasem dmuchać na zimne, niż gdyby miało dojść do tragedii i sytuacji, że dziecko traci życie lub zdrowie. Zawsze powtarzam, że jeśli ktoś widzi, słyszy, ale nie reaguje, daje ciche przyzwolenie, by do takich sytuacji dochodziło. Po latach pracy mam przeświadczenie, że nie tylko tam, gdzie procedury Niebieskiej Karty są prowadzone, ale w rodzinach, o których my w ogóle nie wiemy, też dochodzi do naprawdę traumatycznych sytuacji.

Wciąż pokutuje stereotyp, że do przemocy dochodzi w rodzinach uznawanych za patologiczne.

- To nie do końca prawda. Od pewnego czasu zauważam zjawisko zaniedbania dzieci, ale nie materialne, lecz emocjonalne. Dzieci mogą mieć w domu wszystko, oprócz uwagi rodzica. To jest ogromny problem. Zaniedbanie emocjonalne jest największą krzywdą, jakiej dziecko może doznać, największą formą przemocy.

Czy to jest także przesłanka, aby prowadzić działania instytucjonalne?

- Zaniedbanie emocjonalne bardzo trudno udowodnić. Proszę jednak uwierzyć, że dzieci są zwierciadłem tego, co dzieje się w domu.

Często, gdy dochodzi do tragedii, okazuje się, że dziecko było maltretowane miesiącami lub nawet latami i nikt z otoczenia nie reagował. Później wina jest zwalana na instytucje. Czy nasza społeczna wrażliwość wzrosła, czy wolimy nie zauważać przemocy, nie wtrącać się w sprawy innych?

- Z tym jest przeróżnie. Ciche dawanie przyzwolenia na takie sytuacje to trochę tak, jakbyśmy i my stosowali wobec kogoś przemoc. Pracownik socjalny czy asystent rodziny nie mieszka z nią 24 godziny na dobę.

Ludzie, którzy zwlekają z reakcję często tłumaczą, że nie chcą być nadgorliwi, bo przecież w każdej rodzinie może dochodzić do kłótni. Jak to wyważyć?

- Każdy musi do tego podejść indywidualnie, natomiast ja, po tych wszystkich tragicznych zdarzeniach, jestem bardziej czujna. Nawet będąc w sklepie, kiedy widzimy, jak matka szarpie dziecko, powinniśmy mieć świadomość, że takie zachowanie w żaden sposób nie jest akceptowane. Pamiętajmy, że klapsy są w Polsce zakazane. Nasze społeczeństwo jeszcze do tego nie dorosło.

Jest społeczne przyzwolenie na klapsy. Z badań wynika, że większość Polaków nie widzi w nich nic złego.

- Tu musi nastąpić zmiana pokoleniowa, a na to trzeba czasu. Samo prawo nie wyznacza standardów funkcjonowania społeczeństwa. Jeszcze w latach 80. czy 90. kary cielesne były powszechne. Ja też byłam wychowywana w przeświadczeniu, że danie dziecku klapsa to nic złego. To jednak nie jest metoda wychowawcza. Stosowanie klapsów jest przemocą, przed którą dziecko nie jest w stanie się obronić.

Rozmawiała:

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}