Ulica Broniewskiego w Szczytnie przedstawia opłakany widok. Usłana łatami i dziurami nawierzchnia oraz krzywy chodnik od lat zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców. Porządnego remontu nie było tu nigdy, choć wszystkie sąsiednie ulice zostały gruntownie przebudowane. Bardzo boli to mieszkających tu ludzi, którzy czują się ignorowani przez władze miasta. - Czy my jesteśmy trędowaci? - zastanawia się Danuta Kowalczuk, jedna z mieszkanek.
OBRAZ NĘDZY I ROZPACZY
Łata na łacie, gdzieniegdzie dziury, spod których wystaje przedwojenny bruk, a do tego kruszący się asfalt po bokach – tak wygląda nawierzchnia ulicy Broniewskiego w Szczytnie. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełnia wąski i krzywy chodnik. Idąc nim, trzeba uważnie patrzeć pod nogi, bo wystarczy chwila nieuwagi, aby zahaczyć butem o wystającą płytę. Mieszkańcy licznych tu domków jednorodzinnych od lat zabiegają o remont, ale poza obietnicami nie doczekali się żadnych konkretów. - Kandydaci na radnych zawsze przed wyborami przychodzą do nas i zapewniają, że doprowadzą tę ulicę do porządku, ale na tym się kończy – nie kryje irytacji jedna z mieszkanek, Grażyna Badysiak.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
INNYM REMONTUJĄ, A NAM NIE
Mieszkańców bardzo dziwi to, że nikomu nie zależy na poprawie stanu nawierzchni. Mają za złe władzom miasta, że o nich zapomniały, zawłaszcza że wszystkie sąsiednie ulice doczekały się już gruntownej przebudowy. Ostatnio czarę goryczy przelała zamieszczona na stronie miasta informacja o remoncie odcinka ul. Tetmajera, która była w o wiele lepszym stanie niż ul. Broniewskiego. - My jesteśmy zwykłymi ludźmi, emerytami i rencistami, a na Tetmajera mieszkają policjanci, to im remontują ulice – mówi z goryczą pani Danuta mieszkająca na ul. Broniewskiego od 1956 r. Wspomina, że początkowo była tu nawierzchnia z tzw. kocich łbów. Dopiero w latach 70. minionego wieku, z okazji odbywającego się w Szczytnie święta „Gazety Olsztyńskiej”, wylano prowizoryczny asfalt. Zachował się on do dziś, przy czym z czasem ulegał coraz to większej dewastacji. Na początku lat 80. poprowadzono sieć gazową, a w latach 90. wybudowano kanalizację. - Przy obu tych inwestycjach wycinano asfalt, a potem tylko go łatano – opowiada pani Danuta.
LUDZIE MAJĄ ŻAL
Mieszkańcy mają żal m.in. do radnego z ich okręgu, dziś wiceprzewodniczącego rady Roberta Siudaka, który zresztą także mieszka na tej ulicy. Zgadza się on, że remont jest konieczny, i to w trybie pilnym. - Wielokrotnie składałem w tej sprawie interpelacje, jeszcze za kadencji burmistrz Górskiej, ale były one lekceważone – tłumaczy się Siudak. Przyznaje, że ulica uległa jeszcze większej dewastacji w czasie remontu ul. Piłsudskiego. Wierzy, że obecny burmistrz Krzysztof Mańkowski, z którego komitetu startował, wreszcie zajmie się problemem. - Takie zapewnienia słyszałem od niego w kampanii wyborczej – mówi radny, deklarując, że sam także dołoży starań, aby miasto jak najszybciej wykonało dokumentację ulicy.
BURMISTRZ APELUJE O CIERPLIWOŚĆ
Na początku stycznia interpelację w sprawie remontu złożyła także radna Teresa Moczydłowska. Wówczas wiceburmistrz Ilona Bańkowska poinformowała ją, że ulica Broniewskiego będzie brana pod uwagę podczas opracowywania projektów budżetu miasta na poszczególne lata. Przypomniała też, że obecnie ponad 12 km dróg gminnych i wewnętrznych na terenie Szczytna wymaga utwardzenia lub przebudowy. Na dodatek koszty inwestycji znacznie przekraczają możliwości finansowe samorządu, w związku z czym zadanie trzeba by podzielić na etapy.
Z kolei burmistrz Mańkowski apeluje do mieszkańców o cierpliwość. - Gdybyśmy chcieli wyremontować wszystkie ulice, to nie starczyłoby nam dwóch budżetów, a przecież są jeszcze inne potrzeby – mówi. Obecnie miasto złożyło wnioski o dofinansowanie z rządowego programu na te ulice, na które miało przygotowane dokumentacje. Na tej liście nie ma jednak ulicy Broniewskiego. - W tym roku wraz z radnymi przygotujemy wykaz ulic, które nie mają dokumentacji. Jeśli uznamy, że ul. Broniewskiego wymaga jej w pierwszej kolejności, to ją przygotujemy – zapowiada burmistrz, nie podając jednak więcej konkretów.
Te deklaracje nie satysfakcjonują mieszkańców. - Czy my jesteśmy trędowaci, że władze nas ciągle pomijają przy inwestycjach? - zastanawia się pani Danuta.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
