Rozmowa z Januszem Zakrzewskim, szefem „Mobilnej Sceny”
- Pana firma „Mobilna Scena” znalazła się na liście 2064 podmiotów związanych z kulturą, które mają otrzymać rządową pomoc z Funduszu Wsparcia Kultury jako rekompensatę za poniesione straty w okresie pandemii. Do rozdysponowania jest 400 mln zł, z czego wam ma przypaść kwota 105 tys. zł. To chyba pozwoli przetrwać?
- Tak, jest szansa, że będziemy mogli normalnie funkcjonować, oczywiście jeśli te wszystkie zakazy i obostrzenia za kilka miesięcy się skończą i otrzymamy w końcu pieniądze, co na tę chwilę nie jest wcale pewne. Minister Gliński po protestach wstrzymał wypłaty.
- Inicjatywa ministerstwa kultury wzbudziła wiele emocji, także w samym świecie kultury. Kazik i jego Kult wydali oświadczenie, w którym skrytykowali rząd, twierdząc, że ten zabrał uczciwie pracującym ludziom pieniądze po to, żeby oddać je artystom.
- Dużo jest na ten temat nieścisłości. Przede wszystkim nie są to pieniądze polskich podatników, tylko środki przekazane dla polskiego rządu z UE na ratowanie kultury. Po drugie, te pieniądze są znaczone. Można je wydać tylko i wyłącznie na konkretne cele{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- 400 mln zł dla ludzi reprezentujących kulturę w Polsce wydaje się sporą kwotą.
- Ta branża jest bardzo szeroka. Takich tylko firm jak nasza zajmujących się nagłośnieniem, oświetleniem, działaniami scenicznymi istnieje w Polsce blisko 2 tysiące. Te pieniądze nie są wielkie, jeśli się je porówna z kwotą 180 mln zł przeznaczoną na pomoc dla producentów kwiatów, którzy ponieśli straty w związku z zamknięciem cmentarzy przed 1 listopada. W podziale tych środków uczestniczyło zdecydowanie mniej firm niż w przypadku funduszu kultury. Tam jednak wszystko przeszło bez echa, tu natomiast rozpętała się potężna burza. Tylko dlatego, że pojawiły się znane nazwiska i zespoły.
- Kontrowersje dotyczą wysokości przyznanego wsparcia poszczególnym podmiotom.
- Trudno się dziwić, skoro bracia Golcowie dostali prawie 2 miliony złotych, zespoły Bayer Full i Weekend po ponad 500 tys. zł, tyle, co cała filharmonia. To tylko rozgrzało emocje, bo tam gdzie pieniądze są dzielone, to zawsze ktoś będzie poszkodowany i podnosił larum. Do tego nałożyły się jeszcze niefortunne wypowiedzi Kazika, a potem twórcy Bayer Full o Kaziku. Od Kazika odszedł główny oświetleniowiec, który poczuł się dotknięty jego słowami o zabranych pieniądzach. Środowisko samo dorzuciło do pieca, okładając się nawzajem. Narobiło się dużo szumu medialnego wokół tej sprawy, ale ministerstwo trochę sobie na to zapracowało.
- Jakie popełniono błędy?
- Ministerstwo kultury, mając już wcześniej środki, ogłosiło konkurs w ostatniej chwili. Poza tym wrzucono wszystkich do jednego worka – filharmonie, teatry, czy zespoły muzyczne. Konkurs ograniczono tylko do jednostek kultury, które prowadzą działalność gospodarczą. Nie dopuszczono do niego freelancerów, przedstawicieli wolnych zawodów. To też wzbudziło wątpliwości. No i zdziwienie wywołały przydzielone kwoty.
- Czy w takim razie pomysł rozdzielania pieniędzy przy takich rozbieżnych opiniach samych zainteresowanych ma sens?
- Sama idea jest bardzo ważna. Dla przykładu, w mojej branży świadczącej usługi nagłośnieniowo-oświetleniowe, budującej sceny, pracuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Nagle, nie z własnej winy, zostaliśmy pozbawieni źródeł utrzymania.
- Jak to było konkretnie w przypadku „Mobilnej Sceny”?
- Nasza firma wykonuje zlecenia na terenie całej Polski, mając trzech pracowników. Byliśmy wśród tych branż, które jako pierwsze już w marcu dotknął zakaz prowadzenia działalności. W lipcu co prawda zakaz został cofnięty, ale to nam nic nie dało. W międzyczasie bowiem poszczególne miasta wycofały się z organizowania swoich letnich imprez. I tak więc nie było pracy. A teraz znów wszyscy jesteśmy w czerwonej strefie i nie mamy możliwości działania.
- Przebranżowienie nie wchodzi w grę?
- To nie takie proste w sytuacji, gdy jesteśmy właścicielami firm. To, co budowaliśmy przez lata tworząc je, w tej chwili jest niesprzedawalne. Nikt tego nie potrzebuje. Z drugiej strony, firmy zachodnioeuropejskie już zgłaszają zainteresowanie organizowaniem imprez i koncertów w Polsce. Zostały mocno dofinansowane przez swoje rządy i teraz chcą zająć nasze miejsce. My z kolei, gdybyśmy zawiesili działalność, nie moglibyśmy ubiegać się o pomoc.
- Wasza praca jest chyba mało doceniana?
- Mówi się, że jesteśmy niewidzialni. Wszyscy zwracają uwagę na ludzi występujących na scenie, a nie na tych, którzy tę scenę budują i przygotowują. Zawsze też dziękuje się artystom. To oni dostają brawa i kwiaty, a my jesteśmy w cieniu, chociaż ciężko pracujemy. Czy pada śnieg, deszcz, mocno grzeje słońce, trzeba stawiać scenę. My jednak swoją pracę bardzo lubimy.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski
Fundusz Wsparcia Kultury
Fundusz Wsparcia Kultury to pomoc finansowa ze strony polskiego rządu kierowana do sektora kultury. Jego budżet to 400 mln zł, a do wsparcia uprawnione są samorządowe instytucje artystyczne, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy prowadzący działalność kulturalną w dziedzinie teatru, muzyki i tańca. Celem Funduszu jest zapewnienie stabilnego funkcjonowania instytucji i utrzymanie dotychczasowego zatrudnienia w sektorze kultury. Rekompensata będzie dotyczyła utraconych – z powodu epidemii – przychodów w okresie od 12 marca do 31 grudnia br.{/akeebasubs}
