Postacie Elżbiety Dzikowskiej i Tony’ego Halika znane są chyba wszystkim osobom w wieku co najmniej średnim.
Dwoje podróżników połączyła pasja i umiejętność dzielenia się nią na antenie telewizji – prowadzony wspólnie program „Pieprz i wanilia” był pod koniec XX w. prawdziwym fenomenem, który przyciągał przed ekrany miliony widzów. Uchodzili za małżeństwo – choć nim w rzeczywistości nie byli. Śmierć Tony’go Halika w 1998 r. nie odebrała Elżbiecie Dzikowskiej pasji poznawania różnych zakątków świata. Efektem kolejnych podróży jest m.in. album „Biżuteria świata”, który stał się podstawą do przygotowania krążącej po Polsce wystawy fotograficznej „Różne oblicza piękna. Co robią kobiety żeby się podobać?”. W sierpniu trafiła ona do Szczytna. Podczas spacerów dawną ulicą Spacerową (obecnie Klenczona) warto kilkanaście minut przeznaczyć na dokładniejsze przyjrzenie się frapującym zdjęciom pokazującym na trzydziestu planszach różne kanony kobiecego piękna (fot. 1). „Kurek” zachęca do wczytania się w umieszczone opisy, bez których zdjęcia mogą być dla osób wychowanych w naszej kulturze nie do końca zrozumiałe. Nas zainteresowała szczególnie fotografia pokazująca, co i dlaczego można zrobić w Etiopii z kobiecymi ustami – o rozciąganiu dolnej wargi sporym krążkiem zapewne wiele osób słyszało także i u nas. Wystawa będzie czynna do 25 sierpnia.
SCHODY PRAWIE JAK NOWE
Przebudowa schodów w pobliżu hali sportowej przy ZS 1 w Szczytnie wchodzi w decydującą fazę. Późno, bo późno (umowę podpisano 15 marca), ale wchodzi. Prace rozpoczęto na krótko przed Dniami i Nocami Szczytna – ustalono, że roboty będą wstrzymane do okresu wakacyjnego, a powodem była bliskość szkoły. Szkoły, do której uczęszczają osoby prawie dorosłe lub już dorosłe… Na zdjęciu, które wykonaliśmy tuż przed wakacjami, schody wyglądały po prostu niebezpiecznie (fot.2), a terenu jakoś nikt nie zabezpieczył. Lipcowo-sierpniowe prace przebiegały w zróżnicowanym tempie. Najszybciej szły chyba w miniony piątek. Ułożono już odnogi chodnika prowadzącego do nadjeziornej ścieżki – wcześniej miejsce to wyglądało byle jak. Ustawiono nowe lampy. Do końca długiego weekendu nie było jeszcze kostki na przygotowanym zrębie schodów, ale widać, że całość powinna wyglądać godnie. Z niejasnych powodów inwestycję (czy raczej inwestycyjkę) odwlekano, nie pomyślano o niej ponad 10 lat wcześniej, gdy przebudowywano alejki wokół jeziora lub modernizowano ul. Konopnickiej, ale już wkrótce będziemy się mogli cieszyć z rzeczy małej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
HYDRANT Z BAGNA
Staramy się na bieżąco wyłapywać rozmaite niedoróbki, śmiesznostki czy zagrożenia dla pieszych czy zmotoryzowanych, ale czasami wyręczają nas w tym Czytelnicy. Podobnie jak my nie czynią tego z jakiejś złośliwości, lecz dla dobra ogółu. Aż wstyd nam się przyznać, że przez ostatnie tygodnie nie zauważyliśmy dziwnego hydrantu stojącego w bardzo widocznym miejscu, przy słupie ogłoszeniowym blisko głównego przejazdu kolejowego w Szczytnie. Hydrant wygląda, jakby spędził dłuższy czas w bagnie (fot. 3) . Od dłuższego czasu przecieka, na co zwrócił nam uwagę jeden z Czytelników mieszkających w tamtym rejonie. Urządzenie, oryginalnie czerwone, przybrało barwę zgniłozieloną i niejako wtopiło się kolorystycznie w pas zieleni…
ULICZKI DZIWNYCH ZNAKÓW

Czytelnicy „Kurka” dość często zwracają nam uwagę na stan znaków drogowych. Niekiedy ich wygląd to efekt działań nudzących się chuliganów, czasem jednak przyczyny są inne. Tak czy owak znaki, skoro stoją, powinny być czytelne – inaczej w danym miejscu może być niebezpiecznie i nie zawsze da się zrzucić winę na wandali. Czasem winowajcą jest zbyt mocno świecące słońce. Niejednokrotnie powoduje ono blaknięcie znaków. Tak jest np. na ul. Piastów w Szczytnie, czyli kawałek za szpitalem. Warto wiedzieć, że ul. Piastów jest podporządkowana ul. Sobieszczańskiego – stosowny znak niekoniecznie nam to pokaże (fot. 4) . Przy wjeździe w ul. Piastów mamy z kolei znak ograniczający masę – tu wzmiankowany znak jest nieczytelny z innych powodów (fot. 5).
Na równoległej do ul. Piastów ul. Robotniczej znak przy wyjeździe w ul. Sobieszczańskiego wygląda na dość świeży – tam jednak zamiast stopu jest ustawiony żółty trójkąt ostrzegawczy. Na Robotniczej w oczy rzuca się za to trochę dziwnie ustawiony znak ograniczający prędkość na drodze dojazdowej do domków szeregowych (fot. 6) – trochę trudno rozwinąć tu prędkość wyraźnie większą od tej pokazanej na tabliczce.
NOWE OBLICZA PIELGRZYMEK
Pierwsza połowa sierpnia to w naszej tradycji okres pielgrzymek na Jasną Górę. W 2020 r. tradycja została u nas nieco zmieniona. Zapewne wielu mieszkańców Szczytna i okolic pamięta poranne msze w kościele WNMP, a następnie wyruszenie w trasę spod świątyni lub z pobliskiego parkingu. Do pielgrzymów szczycieńskich dołączali pątnicy z Mrągowa, Kętrzyna czy Bartoszyc, a następnie w grupie maszerowali ulicami Szczytna (fot. 7), drogami powiatu, by po pewnym czasie połączyć się z pozostałymi pielgrzymami z archidiecezji.
W poprzedniej dekadzie szczycieńska Galindia liczyła, wespół z grupą dochodzącą, w granicach setki osób. W roku 2020 cała Warmińska Pielgrzymka Piesza składała się, w związku z pandemicznymi obostrzeniami, tylko z około 50 osób. Wtedy cała grupa wyruszyła spod bazyliki w Gietrzwałdzie - i tak zostało do dziś. W 39. WPP na Jasną Górę uczestniczyło około 150 wiernych z temu całej archidiecezji. Wśród idących ze swoimi prośbami do Maryi nie zabrakło przedstawicieli naszego powiatu, choć było ich zdecydowanie mniej niż jeszcze kilka lat temu. Opiekunem pielgrzymów był ks. Paweł Szumowski, który w 2019 czuwał także nad pielgrzymami idącymi ze Szczytna. W rolę pielgrzymkowego kwatermistrza wcielił się kapłan pochodzący z Szczytna, ks. Michał Tyczyński, który parę lat temu także prowadził na Jasną Górę pątników z naszego miasta.
Tradycje ruchu pielgrzymkowego do Częstochowy sięgają na ziemiach polskich XVII-XVIII w. Warmińska Pielgrzymka Piesza organizowana jest od roku 1984 – powołał ją do życia ówczesny biskup Jan Obłąk. Trasa, licząca ponad 400 kilometrów, zmienia się tylko nieznacznie. Harmonogram jest co roku bardzo podobny: wczesna pobudka, poranna msza, 30-40 km do przejścia i nocleg – pod namiotem lub na kwaterze.
Tekst i foto:
G.P.J.P.{/akeebasubs}
