Jazda samochodem czy rowerem po drodze w centrum naszej wsi to istna gehenna – narzekają mieszkańcy Faryn. Nie byłoby problemu, gdyby cały jej odcinek pokryty był asfaltem, a jest tylko w połowie. Pozostałą część wypełnia wyboisty bruk. Często dochodzi tu do uszkodzeń pojazdów, bo w miejscu styku dwóch nawierzchni na kierowców czyha pułapka.
URWANA INWESTYCJA
Przez wiele lat przebiegającą przez Faryny drogę pokrywał bruk. Trzy lata temu pojawił się tu asfalt, ale tylko na połowie odcinka. Pozostały dalej pokrywają „kocie łby”. Mieszkańcy wsi bezskutecznie domagają się dokończenia inwestycji, bo teraz jest jeszcze gorzej niż poprzednio. Na miejscu styku dwóch nawierzchni droga pokryta brukiem powoli się zapada. - Jeśli kierowca w porę tu nie zwolni ma pewną wizytę w warsztacie samochodowym – mówi radny Stanisław Czujak. Doświadczyła tego na sobie m.in. sołtys wsi Helena Dąbkowska.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Droga jest nierówna także w innych miejscach, bo mimo obowiązującego zakazu jeżdżą nią samochody ciężarowe z drewnem. - Z tego też powodu na pobliskich domach pojawiają się pęknięcia a same budynki pomału osiadają – alarmuje sołtys. Do tego jeszcze na niektórych odcinkach jest źle wyprofilowany chodnik. Woda po opadach deszczu zamiast spływać na drogę płynie na posesje.
To niestety nie jedyne zmartwienia mieszkańców. Od pewnego czasu ich wieś omija autobus kursowy, bo przewoźnik obawia się uszkodzenia pojazdów.
- Zaczynamy być odcinani od świata, a przecież do kasy gminy z podatków mieszkańców Faryn trafia w ciągu roku 124 tys. zł – mówi radny Czujak. Najwięcej pretensji zarówno on, jak i sołtys mają do wójta Zaperta, za to, że zbyt słabo naciska na władze starostwa, które zarządza drogą. Żal mają też do radnego powiatowego reprezentującego ich okręg Marka Sochalskiego, bo nie interesuje się ich problemami.
- Skoro zdecydował się kandydować na radnego, to powinien przynajmniej przychodzić na sesje rady gminy, na których mówimy o naszych codziennych kłopotach. Otrzymuje przecież za to niemałą dietę – zauważa radny Czujak.
MOŻNA BYŁO OD RAZU
Zdaniem dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Bogdana Nowaka powstałej sytuacji winni są sami mieszkańcy. Trzy lata temu, przystępując do inwestycji, starostwo planowało pokryć nawierzchnią bitumiczną całą przebiegającą przez Faryny drogę. Pojawiły się jednak protesty, które trafiły nawet do konserwatora zabytków.
- Domagano się w nich zachowania historycznego charakteru bruku. Za tym też optowały władze gminy – wspomina dyrektor. Ostatecznie inwestycję zrealizowano połowicznie. Asfaltem pokryto część drogi będącą w najbardziej krytycznym stanie. I tak zostało do dziś. – Po trzech latach nagle zorientowali sie, że nie chcą już bruku – zauważa z przekąsem dyrektor.
Radny Czujak przyznaje, że protesty były, ale tylko jednej osoby, która gości w Farynach kilka razy do roku. Pozostali byli za asfaltem. - Do starostwa wysłaliśmy wtedy pismo podpisane przez ponad 120 mieszkańców – wspomina. Podobny wniosek skierował kilka dni temu wójt Zapert.
Co na to dyrektor Nowak?
- Na pewno przełożymy metr, czy półtora metra bruku w miejscu jego styku z nawierzchnią bitumiczną, tak żeby połączenie było łagodne – zapowiada dyrektor. Na całkowite pokrycie drogi asfaltem w najbliższym czasie raczej się nie zapowiada.
- Mamy w powiecie drogi wymagające pilniejszych modernizacji, jak np. Grom-Elganowo czy Tylkowo-Burdąg – studzi nadzieje mieszkańców Faryn dyrektor Nowak.
(o)
{/akeebasubs}
