Jeśli konflikt rosyjsko-ukraiński przerodzi się w otwartą wojnę, nasz kraj nie będzie mógł pozostać obojętny. Tysiące młodych Polaków muszą liczyć się z tym, że otrzymają powołanie do wojska. Dotyczy to także mieszkańców Szczytna i powiatu.

Kogo wezwie armia?

Od kilku tygodni narasta konflikt między naszymi wschodnimi sąsiadami – Rosją i Ukrainą. Kraje zachodnie starają się wywierać naciski na Rosję, aby ta „zachowała jak najdalej posuniętą powściągliwość” w swoich zakusach wobec Ukrainy. Z kolei amerykańscy dyplomaci ostrzegają, że eskalacja działań wojskowych na obszarze tego kraju lub próba zajęcia Krymu wykluczą dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu.

To brzmi już całkiem poważnie. Gdyby rzeczywiście doszło do wybuchu konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą, Polska zmuszona byłaby ogłosić powszechną mobilizację wojskową. Oznaczałoby to, że tysiące młodych ludzi otrzymałyby powołanie do armii.

- Na razie nie ma nawet podwyższonej gotowości w wojsku - uspokaja major Zbigniew Stakun, szef wydziału rekrutacji Wojskowej Komendy Uzupełnień w Olsztynie. Swoim działaniem obejmuje ona powiaty i miasta: Szczytno, Olsztyn oraz Nidzicę.

POWSZECHNA MOBILIZACJA?

Pod uwagę należy brać jednak i te najczarniejsze scenariusze. W przypadku, gdy byt państwowy staje się zagrożony, jedynym racjonalnym działaniem jest właśnie ogłoszenie powszechnej mobilizacji.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- W pierwszej kolejności do wojska powoływane są wówczas osoby w odpowiedniej kategorii wiekowej, czyli do 35 lat - mówi mjr Stakun.

Granica wiekowa jest po to, aby zapewnić wojsku żołnierzy w sile wieku i w pełni sprawnych fizycznie. Takich, którzy byliby zdolni odeprzeć atak wroga na polu walki.

- Jednak w miarę rozwoju sytuacji, np. eskalacji działań wojennych, poszczególne WKU będą wzywać coraz starsze roczniki - precyzuje szef wydziału rekrutacji.

Bez względu jak to brutalnie brzmi, po prostu muszą być uzupełniane straty poniesione na polu walki. A co ważne, mimo tego, że służba w wojsku od 5 lat jest ochotnicza i nie ma konieczności obowiązku zaciągania się do armii, w razie wojny bronienie kraju jest obowiązkiem.

COROCZNA REKRUTACJA

Od kilku dni w Szczytnie odbywa się nabór do wojska. Czy to przypadek?

- Nie ma to nic wspólnego z obecną sytuacją międzynarodową – zapewnia starosta Jarosław Matłach. Powiaty mają w obowiązkach prowadzić nabór, nazywany obecnie rekrutacją do armii. Odbywa się ona od pięciu lat, czyli od czasu, gdy służba wojskowa przestała być w Polsce obowiązkowa.

Obecnie pozostał jedynie obowiązek stawienia się przed komisją rekrutacyjną i dotyczy on 18-latków. Armia nie zapomina jednak i o kobietach - kwalifikacji podlegają te urodzone w latach 1990-1995. Z terenu naszego miasta i powiatu polska armia zawodowa licząca ok. 100 000 żołnierzy chce pozyskać 50 chętnych z 400 zawezwanych młodych ludzi. Warunki pracy w wojsku nie są złe. Po 4-miesięcznym intensywnym szkoleniu, czyli odbyciu służby przygotowawczej, już na pełnym kontrakcie dostaje się 2 500 zł (brutto) za 8-godzinny dzień pracy. W grę wchodzą także kontrakty zagraniczne, opłacane dodatkowo.

WOJSKOWY DRYL NIE DLA NICH

Mimo korzystnych warunków płacowych i ciekawej pracy, żaden z wezwanych 7 marca młodych mężczyzn, w rozmowie z „Kurkiem”, nie wyraził chęci związania się z armią.

- Wojsko to nie dla mnie. Jeszcze się uczę, a po maturze wybieram się na cywilne studia - mówi Arek, mieszkaniec Rozóg. Jego rówieśnicy wyrażali podobne zdania. Usłyszeliśmy, że służba wojskowa zupełnie ich nie „kręci”.

Na pytanie, czy w wypadku realnego zagrożenia broniliby polskich granic, nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi – zapadła cisza. Tego dnia wezwani byli tylko mężczyźni. Jednego z nich odprowadziła do komisji rekrutacyjnej narzeczona.

- Nigdy wcześniej nie myślałam o wojsku, w tym sensie aby zostać żołnierzem – zwierza się nam dziewczyna. Jednak teraz w obliczu niewesołej sytuacji na wschodzie mocno się zastanawia, czy nie stanąć przed komisją i zaciągnąć się do wojska. Ma jeszcze trochę czasu do namysłu, bo pobór dla dziewcząt odbędzie się 1 kwietnia.

WÓJTOWIE O WOJNIE

A jak do obecnej sytuacji za wschodnią granicą odnoszą się liderzy szczycieńskich samorządów? Czy są przygotowani na wypadek wprowadzenia stanu podwyższonej gotowości bojowej?

- Wojny nie będzie, nie demonizujmy sprawy – uspokaja wójt gminy Świętajno Janusz Pabich. Przyznaje, że w wojsku nigdy nie był i na froncie niewielki byłby z niego pożytek.

- Moją rolą w przypadku sytuacji kryzysowej byłoby dowodzenie obroną cywilną w naszej gminie. A w tym działaniu dam sobie radę – zapewnia.

Także wiceburmistrz Szczytna Krzysztof Kaczmarczyk i wójt Jedwabna Krzysztof Otulakowski nie doświadczyli osobiście plusów i minusów służby wojskowej.

- Lepiej, żeby nic złego się nie zdarzyło, ale jeśli tak się stanie, to będziemy musieli temu sprostać - mówi wójt Otulakowski.

- Czy jest przygotowany do kierowania obroną cywilną w gminie?

- Mam nadzieję, że ta k - odpowiada.

Marek J.Plitt, (o)

{/akeebasubs}