W poprzednim wydaniu „Kurka” opublikowaliśmy artykuł „Odrzucona skarga” odnoszący się do sytuacji w gminie Jedwabno. Dziś jeden z jego bohaterów Włodzimierz Budny, były wójt, zamieszcza swój polemiczny głos na temat sprawy, która znalazła swój finał na posiedzeniu Rady Gminy.

Koń by się uśmiał
Włodzimierz Budny: - Wstyd mi za cały samorząd, za jego wiedzę, znajomość prawa, potencjał intelektualny i kompletne lenistwo

Piszę, ponieważ znajomi pytają mnie, czy coś się zmieniło, że ja niby pod rękę z przedstawicielem parafii walczę z Wójtem, Radą Gminy i grabarzem. Nic bardziej mylnego. Ja trzymam swoją linię. Dla mnie złodziejstwo jest złodziejstwem, głupota - głupotą, a łamanie prawa - łamaniem prawa, bez względu na to, czy organ gminy uchwali inaczej. Rada Gminy Jedwabno, w obecnym składzie, zwykłą większością głosów może nawet uchwalić, że Mieszko I, który podobno wprowadził Polskę do cywilizacji europejskiej, dziś jeszcze żyje, ma się dobrze i uprawia wspinaczkę wysokogórską w Himalajach, jeżeli tak oświadczy wójt i zapewni, że jest to zgodne z jego wiedzą historyczną.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Wójt twierdzi, że jest to spór sąsiedzki. Otóż oświadczam: nie mam za sąsiada grabarza. Wójtowi się coś pomyliło. To grabarz z rodziną prześladowali sąsiadów w sposób ordynarny (nadzory, sądy, prokuratorzy, policja) i to był jedyny powód, dla którego zdecydowałem się złożyć doniesienie do Wójta. A było to 16 czerwca 2015 r. Nikt nie podejmował choćby pozorowanych działań. Przez prawie półtora roku, czasem poważnie, czasem kpiną czyniłem próby, aby „wydusić” na organach gminy jakiekolwiek stanowisko. Organy gminy miały obowiązek zająć stanowisko w ciągu 30 dni. Zupełną porażką i kompromitacją było przekazanie sprawy przez Radę Gminy do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego. Wstyd mi za cały samorząd, za jego wiedzę, znajomość prawa, potencjał intelektualny i kompletne lenistwo. Sprawa zupełnie prosta, nabrała niebywałych rozmiarów. Ja nie mogę sprawy odpuścić, ponieważ miejscowi „działacze” zamiast zająć się rozwiązywaniem problemu, wylewali i w dalszym ciągu wylewają na mnie całe wiadra brudów, licząc, że coś przylgnie.

Podstawą do odrzucenia skargi było oświadczenie wójta, że „przyłącza wodociągowego nie ma, a opłaty wnoszone są systematycznie. Wychodzi na to, że woda donoszona jest wiadrami, a wpłaty są wnoszone dobrowolnie jako opłaty za szczególne korzystanie ze środowiska naturalnego. Koń by się uśmiał.

Włodzimierz Budny{/akeebasubs}