W minionym tygodniu ministra edukacji Barbara Nowacka spotkała się z mieszkańcami Szczytna. Zapowiedziała odchudzenie przeładowanej podstawy programowej oraz reformę systemu edukacji. Zaznaczała jednak, że zmiany będą wprowadzane powoli i w konsultacjach z nauczycielami. Nie miała za to dobrych wiadomości dla samorządowców, którzy od lat narzekają na to, że subwencja z budżetu państwa nie pokrywa wydatków związanych z utrzymaniem oświaty.

Koniec szkoły, którą znamy
Na spotkanie z ministrą Nowacką licznie przybyli lokalni działacze Koalicji Obywatelskiej

ODPARTYJNIĆ KURATORIA

W środę 27 marca w Szczytnie gościła ministra edukacji Barbara Nowacka. W spotkaniu z mieszkańcami odbywającym się w Miejskim Domu Kultury uczestniczyli także parlamentarzyści – senatorka Ewa Kaliszuk i poseł Janusz Cichoń, nowa warmińsko – mazurska kuratorka oświaty Jolanta Skrzypczyńska oraz lokalni działacze Kolacji Obywatelskiej. Przybyli też przedstawiciele oświatowych związków zawodowych – ZNP i „Solidarności”.

Wśród priorytetów ministerstwa jego szefowa wymieniała poprawę sytuacji materialnej nauczycieli. Jak informowała, 90% samorządów wypłaciło im już wyrównania w związku z zapowiadaną przez rząd podwyżką. - To pierwszy krok w kierunku podniesienia prestiżu zawodu nauczycielek i nauczycieli – podkreślała Barbara Nowacka. Zapowiedziała także odpartyjnienie kuratoriów tak, aby nie służyły one jako instytucja wymierzająca kary i kontrolująca dyrektorów, jak za jej poprzednika Przemysława Czarnka, lecz będąca dla nich wsparciem. Zadeklarowała również skupienie się na poprawie zdrowia psychicznego uczniów.

ODCHUDZI PODSTAWĘ PROGRAMOWĄ

Nowacka zapowiedziała odchudzenie podstawy programowej, bo, jak zauważała, obecnie jest ona mocno przeładowana, co powoduje, że przyswojenie przez uczniów ogromu materiału to fikcja. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Po likwidacji gimnazjów dziewięć lat podstawy włożono w osiem lat - mówiła. Dodawała, że zmiany programowe mają wejść w życie już 1 września. Ministra odnosiła się również do głośnego ostatnio tematu odchodzenia od zadawania prac domowych w szkole podstawowej. - To, że prace są nieoceniane, nie znaczy, że ich nie ma. To oznacza, że nie wystawia się za nie oceny cyfrowej.

Nowacka zapowiedziała, że w 2026 r. planowana jest reforma oświaty, która jednak będzie wprowadzana do szkół powoli i po konsultacjach z nauczycielami. Ma ona sprawić, jak podkreślała, że szkoła będzie się różniła od tej, którą znamy. Nie zdradziła jednak szczegółów, poza tym, że w grę wchodzi łączenie przedmiotów w bloki tematyczne.

POŻEGNANIE Z HITEM

Ministra odpowiadała też na pytania uczestników spotkania. Kandydujący do sejmiku województwa Sławomir Chmieliński, ojciec siódmioklasisty narzekał na przeładowaną podstawę programową, która powoduje, że dzieci nie mają czasu na swoje pasje i hobby, czy spotkania z rówieśnikami. Zaznaczał, że ciężar ślęczenia nad pracami domowymi i nauką spoczywa głównie na jego żonie. Zauważał też, że w szkołach brakuje przedmiotu takiego, jak wychowanie obywatelskie, bo młodzież często nie rozumie np. zasad działania samorządu. Utyskiwał również na to, że szkoły są za mało innowacyjne. Z jego diagnozą Nowacka się nie zgodziła. - Nie będzie już prac domowych w szkole podstawowej, ale warto czasem odciążyć żonę i wtedy pan zobaczy, jakie nauczyciele wprowadzają innowacje – radziła ministra. Nie kryła także, że jest przeciwniczką wprowadzania nowych przedmiotów. Jak przekonywała, wystarczy wykorzystać te, które już obowiązują, jak choćby wiedza o społeczeństwie. Odniosła się przy tym do głośnego ostatnio hit-u, czyli historii i teraźniejszości. Jak mówiła, sam pomysł jego wprowadzenia był dobry, ale już realizacja znacznie gorsza. Hit od września nie będzie już funkcjonował. Dopiero od II klasy liceum młodzież będzie miała wychowanie obywatelskie. Z kolei w podstawówkach pozostanie wos.

CZY ZAKAZAĆ KOMÓREK?

Nauczycielka matematyki w SP nr 6 Ewa Rostkowska pytała m.in. o używanie przez uczniów telefonów komórkowych w szkołach. Nowacka tłumaczyła, że jest daleka od radykalnych działań narzucanych odgórnie przez ministerstwo. - Jeżeli zabronimy telefonów komórkowych to zapewniam, że w każdej szkole wybuchnie gigantyczny bunt rodziców i dzieci. Jeżeli powiemy: róbcie, co chcecie, wybuchnie bunt nauczycieli – przekonywała, dodając, że nie widzi potrzeby regulowania tej kwestii.

CZY ZWIĘKSZĄ SUBWENCJĘ?

W trakcie spotkania poruszono również problem finansowania oświaty przez państwo. Przewodniczący Rady Miejskiej w Wielbarku Robert Kwiatkowski zwracał uwagę, że obecnie to na samorządach spoczywa ciężar utrzymania szkół, bo rządowa subwencja jest niewystarczająca. W przypadku gminy Wielbark, jak podawał, koszty związane z zadaniami oświatowymi sięgają 11 mln zł, z czego subwencja stanowi zaledwie 6 mln zł. Pozostałe 5 mln zł wykłada samorząd. Ministra nie pozostawiała jednak samorządowcom złudzeń na radykalne zmiany.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}