Już 14 grudnia w kościele w Jedwabnie odbędzie się „Koncert wołyński”, podczas którego wystąpi znany kompozytor, autor muzyki do filmów i seriali, Krzesimir Dębski. To wybór nieprzypadkowy, bo rodzina artysty ucierpiała podczas rzezi wołyńskiej w 1943 r. Nieprzypadkowa jest też data i miejsce wydarzenia, związane z losami Wołyniaków, którzy po wojnie osiedlili się w Jedwabnie.
W niedzielę 14 grudnia społeczność Jedwabna odda hołd Polakom zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu w 1943 r. Co prawda obchody tych tragicznych wydarzeń kojarzone są z lipcem, kiedy to doszło do najbardziej zmasowanych zbrodni, jednak grudniowa data nie jest przypadkowa dla jedwabieńskiej społeczności. Część tworzących ją po 1945 r. osób dotarła tu z Wołynia, a konkretnie z miejscowości Okopy i jej okolic. Pacyfikacja tych wsi miała miejsce na początku grudnia 1943 r.
Obchody rozpoczną się o godzinie 13.00 mszą w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej i nowej społeczności Jedwabna, którą po 1945 roku tworzyli również Wołyniacy. Po mszy odbędzie się „Koncert wołyński” z udziałem Krzesimira Dębskiego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Po koncercie w Gminnej Bibliotece Publicznej w Jedwabnie odbędzie się spotkanie autorskie z kompozytorem. Poprowadzi je wójt Sławomir Ambroziak, który kilkakrotnie, w tym także w czasie toczącej się wciąż wojny, odwiedził Ukrainę, a także nawiązał kontakty z tamtejszymi samorządami.
Sam Krzesimir Dębski ma rodzinne korzenie na Wołyniu. Jego dziadek, z zawodu lekarz, podczas I wojny światowej poznał Ukrainkę, z którą się ożenił i miał dwóch synów. Rodzice kompozytora zaręczyli się podczas dramatycznej obrony kościoła w Kisielinie przed atakiem ukraińskich nacjonalistów. Natomiast dziadkowie zostali zamordowani przez UPA. O tych wydarzeniach muzyk napisał książkę pt. „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia”. Z pewnością podczas spotkania w Gminnej Bibliotece będzie okazja, by o niej porozmawiać.
Jak mówi włodarz, wybór kościoła na miejsce koncertu nie był przypadkowy. To właśnie tam do dnia dzisiejszego znajdują się artefakty ze sprofanowanego podczas krwawych wydarzeń kościoła w Okopach, przywiezione po wojnie przez Wołyniaków. Jest wśród nich tzw. „wieczne światełko” znajdujące się przed ołtarzem. - Towarzyszy ono mieszkańcom Jedwabna od chrztu aż po pogrzeb – zauważa wójt. Oprócz tego z Wołynia na Mazury trafiła również oprawa drogi krzyżowej oraz obraz Jana Chrzciciela. Proboszczem parafii w Okopach był ks. Ludwik Wrodarczyk zamordowany w 1943 r. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny.
(ew){/akeebasubs}
