15 stycznia 1965 r. Czerwone Gitary dały pierwszy koncert w Elblągu, gdzie po raz pierwszy publicznie zaśpiewały piosenkę „Chciałbym być przy tobie”. Byłem naocznym świadkiem tego wydarzenia, bo miałem fuchę w obsłudze techniczno-organizacyjnej.
Pracowałem w klubie „Ster” we Wrzeszczu, a mój kierownik Adam Dudziński występował w roli konferansjera, więc oddelegował mnie do Elbląga. Był on jednocześnie kierownikiem administracyjnym zespołu. Pierwsze koncerty kończyły się całkowitą klapą, przychodziła znikoma liczba publiczności - nikt nie wiedział w Elblągu, że to nowo powstały zespół Czerwone Gitary, dawne Pięciolinie, wywodzące się z Niebiesko – Czarnych. Po prostu drukarnia nie zdążyła z plakatami. Po dwóch dniach trwania koncertów (prawie przy pustych salach) odebrałem afisze i za głowę się złapałem! Po prostu nie podobała mi się grafika!
Do dziś nie wiem czy celowo, czy przez cenzurę plakaty zostały inaczej niż zaplanowano wydrukowane! {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dwa razy na górnym zdjęciu umieszczono Bernarda Dornowskiego, zamiast Jerzego Kosselę! Na dole, po prawej umieszczono Henryka Zomerskiego z jego nazwiskiem, podczas gdy ukrywał się przed wojskiem! Nie było za to zdjęć Seweryna Krajewskiego i Jerzego Skrzypczyka z podaniem zmienionych nazwisk na Robert Marczak i Jerzy Geret - ale gdy plakaty osobiście porozwieszałem po Elblągu, to na popołudniowy koncert zwaliły już tłumy i tak było jeszcze przy okazji następnych występów, a bisom nie było końca!
We Wrzeszczu na Al. Grunwaldzkiej w szczytowym budynku, tuż przed domem towarowym, mieścił się popularny Klub Stoczni Gdańskiej „Ster”. Pracowałem zawodowo w tym klubie Stoczni Gdańskiej, gdzie na stałe występował bardzo popularny na Wybrzeżu zespół młodzieżowy Tony, dorównujący kunsztem muzycznym Czerwonym Gitarom. Kierownikiem Klubu „Ster” był wspomniany wcześniej Adam Dudziński, najbardziej wpływowy człowiek od kultury na Wybrzeżu. Od początku istnienia zespołu, tj. od 3 stycznia 1965 roku objął on kierownictwo administracyjne nad Czerwonymi Gitarami. Oznaczało to, wówczas najlepsze w Trójmieście, a faktycznie i w Polsce warunki materialne i rozwojowe. Z tym, że wytworzyła się niezdrowa atmosfera pomiędzy zespołami, gdyż po okresie wyjazdów, stałą bazę Czerwone Gitary miały w klubie „Ster”. Występowały na zmianę z Tonami, które również miały tam od powstania swoją ostoję.
Odpowiedzialny byłem w klubie „Ster” za sprzedaż biletów, wpuszczanie młodzieży i porządek na sali, gdzie mieściło się około 500 osób. Bardzo często brakowało biletów. Mocno się pociłem nad utrzymaniem ładu, składu i spokoju. „Ster” przyciągał młodych jak magnes i to nie tylko z Wybrzeża, ale również z całej Polski. Wielokrotnie spotykałem znajomków ze Szczytna.
W tamtym czasie bardzo zaprzyjaźniłem się z Krzysztofem i teraz stwierdzam, że był to najlepszy jego okres twórczości. Powstało wiele utworów, które momentalnie stawały się przebojami. Pamiętam, że w poniedziałki klub „Ster” był nieczynny. Ja pracowałem, po prostu dyżurowałem, żeby jak każdy pracownik Stoczni Gdańskiej zaliczyć 8-godzinny dzień pracy. Krzysiek w tym czasie brzdąkał na gitarze, gdyż zespół miał swoje poniedziałkowe próby. Zabezpieczałem obiekt, żeby nikt postronny nie wchodził do środka. Jedynie sprzątaczka robiła gruntowne porządki. Wychwyciłem nową melodie, pomimo że mam przydeptane ucho przez słonia. Spodobało mi się ta piosenka. Spytałem Krzyśka, co to za utwór. Odpowiedział, że to będzie nowy przebój pt. „Jesienny dzień” - i tak się stało!
Leszek Mierzejewski
(cdn.){/akeebasubs}
