Radni miejscy z Prawa i Sprawiedliwości otrzymali kilka dni temu za pośrednictwem urzędu adresowane do nich listy od prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ku ich zaskoczeniu, koperty były otwarte. Teraz domagają się od burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego wyjaśnień kto, na czyje polecenie oraz z jakiego powodu naruszył tajemnicę ich korespondencji.

Kto otworzył listy od prezesa?
Radni PiS-u uważają, że naruszono tajemnicę ich korespondencji

KTO NARUSZYŁ TAJEMNICĘ KORESPONDENCJI?

Kilka dni temu do Urzędu Miejskiego wpłynęła korespondencja adresowana do czworga radnych z Prawa i Sprawiedliwości: Teresy Moczydłowskiej, Anny Rybińskiej, Tomasza Żuchowskiego i Andrzeja Dziubana. Były to listy skierowane do nich z centrali partii i podpisane ręcznie przez jej prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Wszystkie zawierały jednakową treść – podziękowania oraz gratulacje z powodu osiągnięcia dobrego wyniku wyborczego, a także podsumowanie niedawnych wyborów samorządowych z perspektywy PiS-u. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że listy dotarły do radnych w otwartych kopertach. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  – Jestem radną ponad dwadzieścia lat i nigdy dotąd nie miałam z taką sytuacją do czynienia – mówi jedna z adresatek pisma, Anna Rybińska. Zaskoczenia i oburzenia nie kryje również szefowa klubu PiS w Radzie Miejskiej, Teresa Moczydłowska. Jej zdaniem otwieranie cudzych listów w urzędzie jest niedopuszczalne. W związku z tym radni zwrócili się do burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego z prośbą o podanie informacji kto, na czyje polecenie oraz z jakiego powodu naruszył tajemnicę ich korespondencji.

W URZĘDZIE NIE MA PRYWATNYCH LISTÓW

Włodarz miasta nie widzi w całej sprawie nic niestosownego. Jak tłumaczy, takie obowiązują w ratuszu procedury. – W urzędzie nie ma prywatnej korespondencji. Nie wiadomo przecież, co może ona zawierać – mówi Mańkowski. Jak wyjaśnia, wszelkie pisma, które trafiają do urzędu, najpierw wpływają do Biura Obsługi Interesanta i tam są otwierane, a następnie rozdzielane na poszczególne wydziały i Biuro Rady. Zapewnia, że nie ma tu mowy o naruszaniu cudzej korespondencji. Od „Kurka” dowiaduje się, że radni otrzymali listy od prezesa PiS. – Jeśli są tak blisko z panem Jarosławem, to powinien im przysłać korespondencję do domów. Ja moim radnym ze Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców” podobnej treści listy wysłałem na prywatne adresy – komentuje burmistrz.

Kierująca pracą Biura Rady w szczycieńskim Urzędzie Miejskim Grażyna Dzbeńska potwierdza, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. – Każda korespondencja, która trafia do Biura Obsługi Interesanta, jest zawsze otwierana. To wymóg zgodny z ustawą – wyjaśnia. Zdarza się jednak, że czasem korespondencja adresowana do radnych, trafia od razu do Biura Rady. – Ja jej wtedy nie otwieram, bo nie muszę, chyba że któryś z radnych mnie o to poprosi – mówi Grażyna Dzbeńska. – Nie sądzę, aby była tu czyjaś zła wola. Po prostu pracownicy BOI mają taki obowiązek – dodaje.

(ew){/akeebasubs}