W Olszynach ktoś postrzelił z wiatrówki młodego, bezdomnego psa. Zwierzę trafiło do szczycieńskiego schroniska, gdzie zostało poddane leczeniu. Niewykluczone, że konieczna będzie amputacja tylnej łapy. Sprawcy szuka już policja.

Kto postrzelił psa z wiatrówki?
Postrzelonym Losem opiekuje się w schronisku m.in. wolontariuszka Kamila Rutkowska, która robi mu masaże

ŚRUT W UDZIE I KLATCE PIERSIOWEJ

Przypadki bestialskiego traktowania zwierząt niestety nie są rzadkie. Do kolejnego doszło niedawno w Olszynach. To właśnie z tej wsi na początku maja trafił do szczycieńskiego schroniska „Cztery łapy” młody pies, którego pracownicy nazwali Los. Zwierzak ciągnął lewą tylną łapę, która była opuchnięta. - Myśleliśmy, że został potrącony przez samochód – mówi Irena Dobryłko, wolontariuszka w schronisku. Łapa nie wyglądała jednak na złamaną, więc zrobiono prześwietlenie. Wykazało ono, że pies ma śrut w udzie w dwóch miejscach oraz w klatce piersiowej. Oprócz tego miał mnóstwo kleszczy. Opiekująca się nim pracownica schroniska wyciągnęła ich z niego aż kilkadziesiąt. Los trafił pod opiekę lekarza weterynarii prof. Zbigniewa Adamiaka.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Stwierdził on, że śrut blokuje przepływ limfy w łapie i trzeba ją masować nawet kilka razy dziennie – mówi Irena Dobryłko. Stan kończyny mimo tych zabiegów się pogarsza, pies stracił czucie w jej dolnej części. Na dodatek zwierzak zachorował także na babeszjozę, która silnie zaatakowała organizm i wywołała niedokrwistość. - Profesor wdrożył steryd oraz antybiotyk i teraz jest trochę lepiej. Z łapy schodzi opuchlizna, ale czucie nie wraca. Teraz najważniejsze jest, aby Los został wyleczony z babeszjozy – podkreśla wolontariuszka. Niestety, zachodzi obawa, że postrzelona łapa zostanie amputowana. Los, mimo doznanej od ludzi krzywdy, nadal do nich lgnie i stał się ulubieńcem jednej z pracownik schroniska, Agnieszki Olesińskiej. - Tak ją polubił, że już na sam jej widok aż wyje z radości – mówi Irena Dobryłko.

W pomoc zwierzęciu mocno zaangażowały się także wolontariuszki, a szczególnie Kamila Rutkowska, która robi mu masaże, a w ubiegłym tygodniu zabrała jego krew do badań w Olsztynie.

O JEDEN PRZYPADEK ZA DUŻO

Pracownicy i wolontariusze ze schroniska nie zamierzają sprawy tak zostawić. O postrzeleniu psa powiadomili policję. Podejrzewają, że Los przez jakiś czas był w Olszynach dokarmiany. W końcu jednak najwyraźniej zaczął komuś „przeszkadzać”. Liczą, że uda się namierzyć i przykładnie ukarać sprawcę. Kierownik schroniska Maria Rogalska uważa, że na dłuższą metę dokarmianie bezdomnych psów nie jest właściwym rozwiązaniem. - Są dobrzy ludzie, którzy się zlitują nad zwierzakiem, ale są i źli, którzy mogą go skrzywdzić. Najlepsze, co można w tej sytuacji zrobić, to zgłosić w gminie, albo u nas, że jest taki pies i zabrać go do schroniska – mówi kierownik. Przyznaje, że przypadki, kiedy trafia tam postrzelone zwierzę należą do rzadkości. - Ale nawet jeden to o jeden za dużo – zaznacza Maria Rogalska.

ZGŁASZAĆ, A NIE STRZELAĆ

Sołtys Olszyn Jacek Suprynowicz nie wie kto mógł się dopuścić bestialskiego czynu. Bezpańskie psy we wsi nie są jednak rzadkością i niewykluczone, że któregoś z nich spotka to samo, co Losa. - Teraz znów chodzi u nas taki psiak. Często ludzie się skarżą, że bezpańskie czworonogi duszą im gęsi i króliki – mówi sołtys, wskazując na prawdopodobny motyw sprawcy.

- Jeśli komuś bezdomny pies przeszkadz a, to nich to zgłosi odpowiednim służbom, a nie do niego strzela – apeluje Maria Rogalska.

(ew){/akeebasubs}