Gmina Jedwabno to pierwszy w powiecie samorząd, który podjął decyzję o realizacji w przyszłym roku funduszu sołeckiego. Pozostałe muszą zająć stanowiska w tej sprawie do końca marca.
ŚRODKI WYDAWANE MĄDRZE
Większość samorządów powiatu szczycieńskiego niechętnie podchodzi do funduszu sołeckiego. Możliwość jego uchwalania istnieje od roku 2010. Składają się na niego środki wyodrębnione w budżecie gminy na wsparcie inicjatyw lokalnych. Na jaki konkretnie cel zostaną one wydatkowane, decydują poszczególne sołectwa. Decyzję o tym, czy utworzyć fundusz sołecki podejmują rady gmin do końca marca roku poprzedzającego.
Jedynym samorządem w powiecie, w którym nieprzerwanie od czterech lat fundusz funkcjonuje, jest gmina Jedwabno. Także w roku następnym w jej budżecie zostaną wyodrębnione środki na ten cel. Decyzja o tym niemal jednogłośnie, bo tylko przy jednym głosie przeciwnym, zapadła podczas lutowej sesji.
- Jestem za, bo pieniądze wydatkowane są coraz mądrzej – mówi Maria Sienkiewicz, przewodnicząca Rady Gminy, która w latach poprzednich głosowała przeciw funduszowi.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Powodem zmiany jej stanowiska, jak tłumaczy, jest cel wydatkowania pieniędzy. Wcześniej zdarzało się, że w dużym stopniu były one kierowane na „przejedzenie”, czyli organizację imprez integracyjnych. Teraz pójdzie na to najwyżej 15%. Zdecydowana większość środków będzie przeznaczana na zadania trwałe, tj. budowę i modernizację placów zabaw, świetlic wiejskich, czy remonty dróg. - Takie ustalenia zapadły podczas moich i wójta spotkań z mieszkańcami sołectw – tłumaczy przewodnicząca Sienkiewicz. W tym roku do podziału z funduszu sołeckiego jest ok. 250 tys. zł. Za rok kwota ta wzrośnie do 300 tys. zł.
Przewodnicząca zaprzecza, aby tak zdecydowane w tym roku poparcie dla funduszu podyktowane było zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Z sugestią taką wystąpił zwolennik funduszu od samego początku, radny Szczepan Worobiej. Zdaniem przewodniczącej po ustaleniu zasad podziału środków wpisze się on na trwale do gminnego budżetu.
BEZ NIEGO NIC BY SIĘ NIE DZIAŁO
Obecni na sesji sołtysi dziękowali radnym za podjętą decyzję. - Bez tego funduszu nic by się u nas nie działo. I tak zdecydowana większość środków idzie do miejscowości, gdzie jest dużo głosów wyborczych, a u nas z dowodem osobistym zameldowanych jest zaledwie 35 osób – mówi sołtys Czarnego Pieca Jan Białoszewski. Cała tegoroczna przypadająca na sołectwo pula zostanie przeznaczona na modernizację hydroforni.
- Nie roztrwonimy tych pieniędzy – zapewniała wójta i radnych sołtys Nowego Dworu Danuta Trzcińska. W ubiegłym roku ze środków funduszu rozpoczęto ogradzanie placu zabaw, a w tym zadanie to będzie dokończone. W poprzednich latach wymieniono podłogę i okna w wiejskiej świetlicy, a także zakupiono do niej meble. Doprowadzono również instalację elektryczną do sceny, na której odbywają się imprezy letnie. W przyszłym roku do swojej dyspozycji sołectwo będzie miało 19 tys. zł.
Z kolei na sołectwo Kot przypadnie ponad 11 tys. zł. - Wszystko przeznaczymy na remont naszej drogi, której stan woła o pomstę do nieba – zapowiada sołtys Marianna Szydlik. W Piduniu natomiast, jak zdradza jego sołtys Maria Pyrzanowska, wszystkie środki w wysokości 9 tys. zł zostaną wykorzystane na budowę placu zabaw i boiska. – Dzięki funduszowi ludzie czują się współgospodarzami swojej miejscowości. Widać, że wśród nich jest coraz większa integracja i zaangażowanie – cieszy się sołtys.
(o)
Rozmowa z wójtem gminy Jedwabno Krzysztofem Otulakowskim
- Władze gmin, które nie przyjmują funduszu sołeckiego, tłumaczą to mniej lub bardziej oficjalnie bałaganem przy rozliczaniu faktur. Po co zatem sobie i urzędnikom utrudnia pan pracę? Przecież fundusz sołecki to dodatkowy kłopot na głowie?
- Jesteśmy po to, aby służyć naszym mieszkańcom, za to otrzymujemy wynagrodzenie. Fundusz sołecki dobrze służy naszej społeczności, więc warto go propagować.
- W poprzednich latach oponował pan przeciwko jego wprowadzaniu do budżetu. Skąd ta zmiana stanowiska?
- Środki z funduszu w dużym stopniu szły na przysłowiową kaszankę. Stale wnioskowaliśmy do sołtysów o zmianę sposobu wydatkowania pieniędzy. Tak, żeby jak najwięcej środków szło na inwestycje.
- Jak udało się ich do tego przekonać?
- W ostatnich miesiącach odbyliśmy z przewodniczącą rady wizyty w poszczególnych sołectwach. Poznaliśmy najpilniejsze potrzeby mieszkańców i uzgodniliśmy, że środki z funduszu będą przeznaczane głównie na zadania trwałe.
- Nie boi się pan, jak inni włodarze, że będzie teraz miał bałagan z rozliczaniem poszczególnych zadań realizowanych w sołectwach?
- Fundusz sołecki to nasze zadanie, nie sołectwa. O to, żeby był dobrze rozliczany dba sekretarz gminy i nie ma z tym problemu. Rola sołectwa ogranicza się tylko do zaproponowania zakupów i opisania faktur. Reszta spada na urząd.
- Wszystkie te zadania moglibyście przecież realizować bez funduszu. Po co przy nim trwać?
- Oprócz integracji lokalnej społeczności mamy jeszcze inny duży atut. Gminy korzystające z funduszu otrzymują zwrot poniesionych kosztów. Obecnie jest to od 10 do 30%, a już wkrótce - od 20 do 40%. W naszym przypadku będzie to 30%. Warto się nad tym pochylić, bo w grę wchodzi blisko 100 tys. zł zwrotu do budżetu gminy. A to już jest coś.
Rozmawiał Andrzej Olszewski
{/akeebasubs}
