Szczytno nie ma punktu informacji turystycznej z prawdziwego zdarzenia. Ten uruchomiony przed rokiem w pawilonie prowadzącym sprzedaż pamiątek na pl. Juranda, nie spełnił oczekiwań. - Jakość świadczonej tam usługi stała na bardzo niskim poziomie – ocenia radny Zbigniew Orzoł. Nic nie zapowiada, że w tym roku będzie lepiej, a w tle jest niechęć burmistrza Mańkowskiego do Lokalnej Organizacji Turystycznej, która proponowała miastu prowadzenie profesjonalnego punktu informacji.
USŁUGA NA NISKIM POZIOMIE
Wydawać by się mogło, że stworzenie profesjonalnego punktu informacji turystycznej w takim mieście jak Szczytno, nie powinno nastręczać większych problemów. A jednak. Okazuje się, że w ośrodku, który latem odwiedza wielu turystów, jest z tym kłopot. Rok temu miasto zorganizowało punkt informacji w jednym z ustawionych na pl. Juranda pawilonów zajmujących się sprzedażą pamiątek. Życie jednak pokazało, że nie był to najlepszy pomysł. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W PASYMIU MOŻNA, W SZCZYTNIE – NIE
Przed rokiem prowadzenie punktu informacji turystycznej z prawdziwego zdarzenia zaproponowała miastu Lokalna Organizacja Turystyczna Powiatu Szczycieńskiego. Miałby on funkcjonować, tak jak przed laty, w należącej do LOT drewnianej „chatce” ustawionej w sezonie na pl. Juranda. Obsługiwałaby go przeszkolona w tym celu osoba znająca język angielski. - Wystąpiliśmy do konserwatora zabytków o to, żeby tę propozycję przyjął, ale nie wyraził zgody i dlatego nie było informacji w takim zakresie, jak to proponował LOT – tłumaczy burmistrz Krzysztof Mańkowski.
To, co nie udało się w Szczytnie, udaje się w Pasymiu. Tam, w pobliżu średniowiecznego rynku, objętego ścisłą ochroną konserwatorską, punkt informacji turystycznej działa, mając siedzibę w chatce podobnej do tej, która niegdyś stała na pl. Juranda. - My z konserwatorem nie mieliśmy żadnych problemów, bo jest to obiekt czasowy, niezwiązany na stałe z gruntem – mówi burmistrz Pasymia Cezary Łachmański, zapowiadając przy okazji, że pasymski punkt rozpocznie działalność w wakacje. Jego prowadzeniem zajmuje się Miejski Ośrodek Kultury, który odpowiada także za zatrudnienie pracownika.
ANIMOZJE BURMISTRZA
W tle całej sprawy jest niechęć burmistrza Szczytna do współpracy z LOT. Włodarz co prawda zaprzecza, aby kierowały nim jakiekolwiek animozje, ale fakty mówią coś innego. Rok temu, o czym już wielokrotnie pisaliśmy, Mańkowski podjął nieudaną próbę wyjścia z LOT. Zgody na ten krok nie wyrazili radni, ale nie zmieniło to nastawienia burmistrza, który podczas posiedzenia jednej z komisji żalił się, że to organizacja nie jest skłonna do współpracy. Jako przykład podawał to, że nad firmowanymi przez nią imprezami patronaty obejmuje tylko starosta, a logo miasta nie jest umieszczane na plakatach. Dla obserwatorów lokalnej sceny samorządowej nie jest tajemnicą, że taki stosunek Mańkowskiego do LOT wynika z tego, że ważną rolę w niej odgrywa Rafał Wilczek, rywal burmistrza w ostatnich wyborach. Kilka lat temu Wilczek był prezesem LOT, dziś co prawda funkcję tę sprawuje Wanda Kwiatkowska, ale to on stoi za wieloma realizowanymi przez organizację projektami.
SPÓR O SKŁADKĘ
Podczas kwietniowej sesji Rady Miejskiej wyszło na jaw, że miasto nie opłaca składki członkowskiej w LOT. Radny Orzoł sugeruje, że takie działanie ma na celu wykluczenie Szczytna z organizacji. - Panie burmistrzu, nie tędy droga – apeluje radny, deklarując pomoc w organizacji spotkania przedstawicieli miasta z LOT.
- Ja nie jestem niezainteresowany współpracą, ale to musi działać w obie strony. Zaprosiliśmy na jedną z sesji przedstawiciela LOT, ale nikt się nie pojawił, bo nie znalazł czasu. Nikt też zwracał się do miasta z propozycją wspólnych działań – odpowiada na zarzuty Mańkowski.
Z kolei skarbnik Alina Gajkowska tłumaczy, że nieopłacenie składki wynikało z tego, że w 2021 r. LOT nie złożyła żadnego dokumentu, na podstawie którego miasto mogłoby uregulować należność.
Zdaniem Zbigniewa Orzoła takie wyjaśnienia nie są do końca wiarygodne. - Nota obciążająca nie jest wcale konieczna do opłacenia składki. Dla świętego spokoju poprosiłem jednak władze LOT, żeby ją wystawiły – mówi radny. Także Rafał Wilczek informuje, że powiat opłaca swoją składkę bez żadnych not. - Nie są one elementem obowiązkowym – twierdzi.
TRUDNE KONTAKTY
Czy jest szansa, że w tym roku LOT wraz z miastem uruchomi wreszcie profesjonalny punkt informacji turystycznej? Na razie nic na to nie wskazuje. Rafał Wilczek wspomina, że rok temu, kiedy konserwator nie wydał zgody na ustawienie punktu, samorząd miejski do tematu już nie wracał. Wówczas zastrzeżenia wzbudzała jego forma, bo, zgodnie z konserwatorskimi wytycznymi, obiekt taki nie powinien być stylizowany na starą „chatkę”, ale mieć postać nowoczesnych pawilonów, takich, jakie obecnie stoją na terenie strefy relaksu na pl. Juranda. - My mamy środki, żeby taki obiekt kupić lub wydzierżawić, prowadząc w nim również sprzedaż pamiątek – zapewnia. Zapowiada, że LOT wystąpi do miasta z ponowną propozycją prowadzenia punktu, ale przyznaje, że nie ma wielkich nadziei, że to się uda, bo wszelkie kontakty z urzędnikami podległymi burmistrzowi przebiegają opornie. Jako przykład podaje choćby prośbę o udostępnienie kalendarza imprez miejskich. - W odpowiedzi usłyszałem, że jest on dopiero w trakcie opracowania. To trochę późno – dziwi się Wilczek. Podobnie było, kiedy poprosił urząd o materiały do wydanego przez LOT Magazynu Turystycznego. - W końcu je otrzymaliśmy, ale z wielkim bólem – wspomina, podkreślając, że wydawnictwo było dla miasta bezpłatną promocją.
JAK BĘDZIE W TYM ROKU?
W minionym tygodniu zwróciliśmy się do burmistrza Mańkowskiego z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące punktu informacji turystycznej. Chcieliśmy wiedzieć, czy w nadchodzącym sezonie będzie on funkcjonował, a jeśli tak, to na jakich zasadach. Zapytaliśmy również o liczbę turystów obsłużonych przez punkt w minionym sezonie. Do chwili zamknięcia tego wydania gazety nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
