Przed tygodniem, pod hasłem „muzyka łagodzi obyczaje”, napisałem felieton o operowej sztuce muzycznej.

To dlatego, że uważam, iż w czasach współczesnych wypracowane przez wieki szlachetne obyczaje, czyli recepta na sposób bycia ludzi światłych, znacznie podupadły. Nie jest łatwo je podnieść, ale warto przynajmniej złagodzić. Przytoczę tu jedną z myśli nieuczesanych Stanisława Jerzego Leca: „Przebił głową mur i znalazł się w sąsiedniej celi”. A także drugą: „Myślałem, że już jestem na dnie, tymczasem ktoś jeszcze zastukał od dołu”. Dokładnie tak samo, jak wymieniony mistrz aforyzmu, postrzegam dzisiejszą rzeczywistość. Czyli fatalnie. Ale, ponieważ przyjmuje się, że to właśnie sztuka powinna być katalizatorem prawdziwej kultury, porozmawiajmy o innych jej dziedzinach, a nie tylko o operze. Czym właściwie jest owa sztuka i jaka jest jej wzajemna relacja z kulturą? Kultura, nazywana także cywilizacją, to całokształt dorobku człowieka. Zarówno w sensie materialnym, jak i duchowym. Wiedza, moralność, prawo i obyczaje, a także sztuka, czyli twórczość artystyczna, świadczą o poziomie intelektualnym ludzkości. Sztuka jest dziedziną działalności wynikającą z potrzeby piękna. Taka potrzeba istnieje od zawsze i to u wszystkich ludzi. Nie tylko artystów. Prosta gospodyni domowa, kiedy wybiera sobie materiał na sukienkę, kieruje się własnym poczuciem estetyki i doskonale wie, które wzorki są dla niej ładniejsze, a które brzydsze. Podobnie mężczyzna kupujący krawat. Nie ma ludzi zupełnie niewrażliwych na piękno. Zatem sztuka jest jednym z bardzo ważnych motorów rozwoju cywilizacji.

Dzisiejsza rzeczywistość, to świat ludzi goniących za materialnym sukcesem. Brutalnie walczących między sobą o władzę, pieniądze, stosowną pozycję w swoim środowisku. Tylko nieliczni potrafią jeszcze zrelaksować się w kontakcie z prawdziwą sztuką. Czyli tak, jak napisał Jonasz Kofta w swoim wierszu: „bo gdy się milczy, milczy, milczy, to apetyt przyjdzie wilczy na poezję...”. Jednym przyjdzie, drugim nie, a przecież sztuka, to nie tylko poezja. To także teatr, film, malarstwo, muzyka, literatura. Każdy może coś znaleźć dla siebie, byleby tylko chciał. Skąd zatem ów upadek obyczajów polegający na braku zainteresowania pięknem?

Mieszkamy w mieście niezbyt wielkim. Ja od prawie dwudziestu lat. Przedtem żyłem w Warszawie. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnicy w dostępie do wielkich świątyń sztuki, takich jak teatr, opera, czy filharmonia. To jednak nie zmienia faktu, że i w Szczytnie coś dzieje się, z inspiracji wcale nie małej grupy znakomitych, miejscowych artystów. Niestety, jeśli chodzi o sztukę wizualną, to zarówno u nas, jak i w wielkich miastach, wymienione sale widowiskowe nie wytrzymały konkurencji telewizji.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.