... kwitną dla ludzi, aby mogli je rwać. Chabry, stokrotki i róże, wszystkie tobie chcę dać - tak śpiewa Janusz Laskowski.
Często słowa tej piosenki nucę, gdy jestem wśród kwiatów. Lubię podziwiać je wszystkie, to taki wdzięczny fotograficzny motyw. Nic więc dziwnego, że swego czasu trafiłam do Ogrodnictwa „Gera” w Szczytnie i z Izą Rygielską przeprowadziłam wywiad, który ukazał się na łamach „Kurka Mazurskiego”. Pani Iza z taką pasją i miłością opowiadała o roślinkach, że spotkanie zakwitło ogłoszeniem konkursu: „Mój kwitnący balkon”. Pani Iza i jej rodzice marzyli, by Szczytno zdobiły kwiaty. Piękny pomysł zakwitł pełnym zapachów i różnorodnych aranżacji objazdem wszystkich balkonów, okien, posesji osób, które zgłosiły swój udział w konkursie. Przez kilka lat byłam członkiem komisji oceniającej te starania. Oczywiście podczas spotkań i wyboru tych urzekających miejsc mieliśmy dużo różnych przygód i fantastycznych spotkań. Podsumowanie konkursu zawsze odbywało się w ogrodzie gościnnych pomysłodawców konkursu, czyli u Państwa Rygielskich.
Zaproszeni laureaci opowiadali o swojej pasji, ale też komentowali i nasze zachowanie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Laureatom Ogrodnictwo „Gera” zawsze fundowało nagrody. Moją firmę spotkało też wielkie wyróżnienie. Otóż podczas jednego ze spotkań Państwo Rygielscy oświadczyli, że budynek „Społem” zlokalizowany jest w centrum miasta i stanowi wizytówkę Szczytna, więc oni w prezencie podarują kwiaty. Był to cudowny i fantastyczny gest. Natychmiast powiadomiłam Pana Prezesa Bogusława Palmowskiego o tym rewelacyjnym pomyśle i od razu zakupiliśmy skrzynie, pracownik Grupy Remontowej Pan Mirosław Orzoł zrobił na oknach specjalne zabezpieczenia i stało się... Spółdzielcze okna zakwitły. Przez kilka lat nasze okna zdobiły początkowo prezenty, a potem już specjalnie zakupywane pelargonie. Jednak w tym miejscu muszę się do czegoś przyznać. Pod swoją opieką miałam dziewięć okien i to podlewanie nie było łatwe, miłe i przyjemne. Czasem wiadra z wodą przynosili mi pracownicy grupy remontowej, czasem sam Prezes, często też wspierały mnie koleżanki... Ale bywało też właśnie tak, że gdy wszyscy dziwnym trafem nie mogli, to ja dźwigałam wiadra z wodą i zwykle około 7.00 rano polewałam moje kochane roślinki. Pewnego dnia do biura z wielkim krzykiem wparował przechodzień, którego niechcący polałam wodą. Szkoda była niewielka, grzecznie przeprosiłam poszkodowanego, więc złość bardzo szybko mu przeszła, a ja umiejętnie wmanewrowałam go w pomoc i w ramach rekompensaty za „wydzieranie” przyniósł dwa wiadra wody.
Potem w „Społem” okna wymieniono, zabezpieczenia i skrzynki wyrzucono. Pozostały miłe wspomnienia i zdjęcia ukazujące spółdzielcze okna ukwiecone pelargoniami. Pozdrawiam sympatyczną i zawsze życzliwą rodzinę Państwa Rygielskich i myślę, że ich marzenia się spełniły – teraz Szczytno pięknie ukwiecone i kwiatami przystrojone.
Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}
