Tytuł felietonu to oficjalne, poważne określenie używania wszelakich zagadek. Takich, przy których można sobie połamać wewnętrzne fragmenty głowy - te, które odpowiadają za wiedzę i inteligencję. Tytułowy zwrot wydaje mi się dość zabawny. Jeszcze fajniej brzmi nazwa zespołu owych trudnych zadań z dziedziny rozrywki - łamigłówki.
Podstawową formą łamania głowy jest zwyczajna, prosta zagadka. Już przed wiekami pojawiły się one w mitologii, a także w przekazach kultury ludowej. Z literatury epoki średniowiecza, a zwłaszcza późniejszej, z czasów baroku znamy wierszowane utwory zawierające część pytajną, a następnie wyjaśnienie zagadki. Nazywamy tę twórczość enigmatami. Ale cofnijmy się w czasie. Przypomnijmy Sfinks. Potwora płci żeńskiej znanego z mitologii greckiej. Sfinks pilnowała dostępu do Teb. Podróżnym zadawała do rozwiązania zagadkę. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na zadane pytanie, a wówczas Sfinks pożerała delikwenta. Aż wreszcie zagadkę rozwiązał Edyp. Wtedy Sfinks rzuciła się w przepaść. A owa najstarsza ze znanych nam zagadek brzmiała następująco: - jakie stworzenie rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech? Dzisiaj odpowiedź znamy wszyscy.
We współczesnej literaturze także zdrzają się zagadki. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dzisiaj świat ogarnął szał wydawnictw rozrywkowych z setkami krzyżówek, jolek, szarad, rebusów i różnych innych dziwolągów. Każda z łamigłówek ma swoje odmiany. Taka, na przykład, krzyżówka hetmańska, to już zadanie na poziomie tak skomplikowanym, że tylko zawodowy szyfrant może coś takiego rozwiązać. Ja nie, ale tu muszę się rodzinnie pochwalić, że jest to ulubiona łamigłówka mojej żony. I zawsze sobie z nią radzi.
Myślę jednak, że zostawmy tę prasową formę rozrywki i powspominajmy łamanie głowy „na żywca”, czyli teleturnieje. Historycznie podchodząc do zagadnienia należy zaznaczyć, że pierwszą tego rodzaju audycję wyemitowało radio kanadyjskie w roku 1935. Później, w ciągu dwóch lat, powstało w Ameryce Północnej aż 200 podobnych słuchowisk. W Polsce także zaczęło się od radia. W roku 1955 rozpoczęto, cotygodniową, emisję audycji „Zgaduj Zgadula”. Autorstwa Wacława Przybylskiego i Andrzeja Rokity. Była to impreza na żywo, transmitowana przez radio. Taki był początek. Ale wkrótce zaistniała w Polsce telewizja i pośród innych atrakcji nagle pojawiły się audycje „łamigłówkowe”, które wówczas nazywano quizami. Pierwszymi animatorami nowego programu byli Ryszard Serafinowicz i Jan Zakrzewski. Pośród wielu pomysłów najbardziej popularną grą było „Kółko i krzyżyk”. W roku 1962 rozpoczęto emisję słynnej „Wielkiej Gry”. Słynnej, ponieważ ten program utrzymał się na antenie przez 44 lata (do roku 2006). W roku 1992 Wojciech Pijanowski zainicjował „Koło Fortuny”. Wielki quizowy przebój, emitowany do dzisiaj, aczkolwiek z przerwami. Te programy, a zwłaszcza „Wielka Gra”, wymagały ogromnej wiedzy, ale zwycięstwo w konkursie, to były także solidne nagrody. Na zakończenie informuję czytelników, że w nieco późniejszym programie „Milionerzy”, w latach 2010-2021, aż czterokrotnie ich zwycięzcy dotarli do superfinału i otrzymali po milionie złotych, czyli nagrodę główną.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
