Intensywnie poszukując, w mojej piwnicznej rupieciarni, kilku historycznych, rodzinnych albumów, natknąłem się na dawno zapomnianą laskę mojego dziadka.

Nie jest to przyrząd ortopedyczny, ułatwiający chodzenie, ale elegancki dodatek do stroju. Piękny okaz. Cienka laseczka z czarnego hebanu, ze srebrną, grawerowaną rączką, a także wymyślnym inicjałem. Odczyściłem starannie odnaleziony okaz i zawiesiłem go na ścianie w swoim pokoju. Widok tej pamiątki sprowokował mnie dzisiaj, aby napisać kilka słów o fenomenie owego przyrządu, którego pierwotne, inwalidzkie zastosowanie rozszerzyło się na snobistyczną sferę ponadczasowych atrybutów różnych grup zawodowych, czy społecznych.

Zacznijmy od czasów najdawniejszych. Przypomnijmy sobie biblijną opowieść o lasce Aarona. Był to zwykły kij do podpierania się, ale Mojżesz sprawił, że owa laska zakwitła w ciągu jednej nocy. Nie dość, że zakwitła, to jeszcze obrodziła dojrzałymi migdałami. Ta laska, to pierwszy, odnotowany przykład atrybutu władzy. W tym wypadku religijnej. Współczesny pastorał (kij pasterski) jest zapewne kontynuacją biblijnej tradycji.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Dzisiaj taki długi, solidny kij stał się nieodłącznym atrybutem pasterzy w różnych rejonach świata. Szczególnie nomadów z Afryki, Azji, czy Australii. A skoro wymieniłem obce grupy etniczne, to wspomnijmy naszych polskich górali i ich ciupagi. Niby to zwykłe laski, powiedzmy, że pasterskie, ale jednocześnie broń. Przypomnijmy sobie fragment „Potopu” Henryka Sienkiewicza, w którym górale rzucili się na pomoc polskiemu królowi w górskim wąwozie. Czymże zwycięsko wysiekli szwedzkich rajtarów? Ano ciupażkami! Dzisiaj taka ciupażka, to symbol góralszczyzny. Wymarzona pamiątka z gór dla każdego cepra. Swoją drogą, na przestrzeni wieków, wykonywano bardzo różne laski obronne. Pozornie niczym one nie różniły się od zwykłych, inwalidzkich, ale miały w sobie ukryte dłuższe lub krótsze ostrza, które łatwo było wyciągnąć z wydrążonego wnętrza. Tutaj, z kolei, przypomnę scenę z filmu „Vabank”, z próbą zasztyletowania kasiarza Kwinto.

Zostawmy, póki co, te różnorakie przeznaczenia kijka-podpieraka i przyjrzyjmy się estetyce tych lasek, które, podobnie jak moja pamiątka po dziadku, stanowiły ozdobę miastowego eleganta. Moda na ów nieodzowny atrybut dandysa nastała w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Takie laseczki bywały głównie metalowe, ale te szlachetniejsze wyrabiano z czarnego hebanu, który jest drewnem niezwykle mocnym. Chodziło o to, aby laski ozdobne były możliwie cieniutkie. Na przykład moja rodzinna pamiątka, w najszerszym miejscu, ma grubość palca. Prawdziwym dziełem sztuki wieńczącym kijek bywała gałka, lub ozdobna rączka. Z reguły wykonana z kości słoniowej, ewentualnie ze srebra. Tu osobista dygresja. Pamiętam, że kiedy za młodu występowałem w kabarecie „Stodoła” i śpiewałem piosenkę dziadka, to reżyser wypożyczył, jako rekwizyt, przepiękną, zabytkową laseczkę, której rączką była końska głowa, wyrzeźbiona w kości słoniowej. Wracając do historii, warto wspomnieć, że pojawiły się we wspominanych latach także egzotyczne laseczki z bambusa. Ten model jednak całkowicie zawłaszczył Charlie Chaplin i dzisiaj, obok wąsika, jest to główny atrybut jego filmowej postaci.

Wielkim zwolennikiem, a wręcz maniakiem lasek, jako nieodzownego elementu stroju, był Stanisław Ignacy Witkiewicz, czyli Witkacy, znany dramaturg i malarz, zakopiański rezydent. Gdyby tak prześledzić jego dramaty, to każda ze znaczących postaci posługiwała się laseczką (Scurvy z „Szewców,” Franz von Teleka z „Pragmatystów” i jeszcze wielu innych). Sam Witkacy posiadał kolekcję lasek należących do słynnych postaci. Ten wspaniały zbiór zainaugurowała laseczka, jaką otrzymał, na pamiątkę, od generała Józefa Hallera. Później dołączyła do kolekcji własność Wojciecha Korfantego, a także Adolfa Nowaczyńskiego i wielu innych. W tym laseczki pań, bo i kobiet nie ominęła nowa moda. W zbiorach Witkacego można podziwiać, między innymi, patyczkowate ozdoby poetek Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz Kazimiery Iłłakowiczówny.

Współcześnie także produkuje się ozdobne laseczki. Myślę, że dla snobów, albo na specjalne, balowe okazje. Kilkanaście lat temu dostałem w prezencie taki przedmiot. Angielski. Bardzo specjalny okaz. Drewniany z okrągłą, mosiężną gałką. Górną połówkę owej gałki można odkręcić i wówczas ukazuje się całkiem sprawny kompas. Można też wykręcić całą gałkę i... wyciągnąć z wnętrza laski dość pokaźną, zakorkowaną menzurkę przeznaczoną, według instrukcji, na brandy. Jak się okazuje nie jest to nic nowego. W Muzeum Literatury w Warszawie można obejrzeć zabytkową laskę Melchiora Wańkowicza, która także zawiera solidny schowek na alkohol.

Na zakończenie powinienem jeszcze wspomnieć o lasce marszałkowskiej, ale obserwując dzisiejszy Sejm uważam, że obecnie to degradacja owego, jakże szlachetnego atrybutu.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}