Przez dwa tygodnie młodzież z czterech krajów wraz z grupą seniorów poznawała historię Warmii i Mazur oraz I wojny światowej, porządkując cmentarz wojenny w Wielbarku. Dla uczestników obozu zorganizowanego przez Volksbund i Wspólnotę Kulturową „Borussia” była to niepowtarzalna lekcja tolerancji, zrozumienia innych kultur oraz przełamywania stereotypów.
PORZĄDKI NA CMENTARZU
Dwutygodniowy międzynarodowy obóz historyczny w Wielbarku odbywał się w ramach projektu „Śladami historii na Mazurach”. Jego głównym organizatorem był Volksbund – niemiecka organizacja zajmująca się opieką nad grobami wojennymi we współpracy ze Wspólnotą Kulturową „Borussia” z Olsztyna. Licząca około 30 osób grupa Niemców, Polaków, Rosjan i Ukraińców miała za zadanie uporządkować cmentarz z okresu I wojny światowej przy ul. Kętrzyńskiego. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W ramach wykonywanych prac usunięto zakrzaczenia, nawieziono ziemię na kwatery, pomalowano płot. Bardzo ważnym zadaniem było także uczytelnienie tabliczek z nazwiskami żołnierzy. W chwilach wolnych od pracy uczestnicy m.in. zwiedzali Warszawę, pole bitwy pod Grunwaldem i Tannenbergiem, cmentarz wojenny w Orłowie oraz miejsce, w którym znajdowało się mauzoleum Hindenburga pod Olsztynkiem. Byli także na spływie kajakowym.
Volksbund gościł w powiecie szczycieńskim nie po raz pierwszy. - W 2014 r. porządkowaliśmy kwaterę wojenną na cmentarzu ewangelickim w Szczytnie, a rok temu w Wielbarku w lesie – mówi pochodzący ze Szczytna pracownik tej organizacji, Mariusz Siemiątkowski.
TERAZ MOŻEMY RAZEM NAPIĆ SIĘ PIWA
W tym roku do młodzieży po raz pierwszy dołączyli seniorzy. Prowadzący ich grupę Bodo Henze z Saksonii Anhalt przyznaje, że do przyjazdu na Mazury skłoniły go po części względy osobiste. - Mój dziadek brał udział w I i II wojnie światowej. Kiedy skończyła się pierwsza, miał zaledwie 18 lat. Walczył na terenie dzisiejszej Polski. Na szczęście nie został ranny – mówi Bodo. Udział w projekcie zrodził w nim refleksję na temat tego, co wydarzyło się w Europie ponad sto i osiemdziesiąt lat temu. - Nie możemy nigdy zapomnieć o tym, co się działo podczas I i II wojny światowej. To nie powinno się nigdy powtórzyć – podkreśla.
Z kolei kierownik obozu, Michael Kupiec z Bremy zauważa, że udział w takich projektach integruje ludzi różnych narodowości i pozwala przełamywać stereotypy. - Myślę, że porządkowanie grobów to wspaniała lekcja historii. W czasie wojny Niemcy, Polacy i Rosjanie ze sobą walczyli, a dziś możemy wspólnie pracować, napić się piwa, czy wybrać na kajaki i to jest niezwykłe – zauważa. Jego zdaniem pozwala to docenić wartość, jaką stanowi pokój, a dziś często bywa on niedoceniany.
CIEKAWIEJ NIŻ W SZKOLE
Agnieszka Milewska z Suwałk na obóz przyjechała po raz pierwszy. Jest studentką Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie na kierunku lingwistyka w biznesie. O projekcie dowiedziała się poprzez „Borussię”. - Pomyślałam, że będzie to dobra okazja do poznania innych kultur i historii Warmii i Mazur. Fajne jest to, że mogę pracować z Niemcami i Rosjanami nad grobami, w których spoczywają przedstawiciele tych nacji – mówi. Zauważa, że czym innym jest uczenie historii w szkole, a czym innym bezpośrednie doświadczenie jej przy porządkowaniu cmentarzy. - Tu na pewno jest o wiele ciekawiej – dzieli się swoimi przemyśleniami. Cieszy się także, że dzięki spotkaniu z rówieśnikami z innych krajów może doskonalić znajomość języków. Sama też uczy polskiego pozostałych uczestników projektu. Do Wielbarka przyjechała też pochodząca z Kaliningradu Rosjanka Alesya Omelyanovich. Dla niej najcenniejsze jest to, że dzięki przyjazdowi na Mazury miała możliwość poznania kultury krajów, z którymi sąsiaduje jej ojczyzna.
Inna uczestniczka obozu, 20-letnia Emilia Schwartz urodziła się na Ukrainie, ale mając cztery lata zamieszkała z rodzicami w Berlinie. Przyznaje, że dla niej udział w projekcie ma szczególne znaczenie w kontekście konfliktu Ukrainy z Rosją, który poróżnił także członków jej rodziny. - Tutaj mam okazję porozmawiać o tym z Rosjanami – zdradza Emilia.
Wszyscy nasi rozmówcy zapewniają, że na Mazury chcą znów wrócić. Niewykluczone, że za rok będą porządkować kwaterę wojenną na cmentarzu w nieodległym od Wielbarka Opaleńcu.
Na zakończenie dwutygodniowego obozu w miniony piątek odbyła się ceremonia kończąca projekt, której scenariusz przygotowali sami uczestnicy.
PRZESTROGA PRZED WOJNĄ
Działalność Volksbundu na Mazurach bardzo podoba się burmistrzowi Wielbarka Grzegorzowi Zapadce. - Jest to inicjatywa ze wszech miar godna pochwały, a także najlepsza metoda nauczania historii i troski o pamięć, a jednocześnie przestroga dla młodych, do czego może prowadzić wojna. Na tym cmentarzu leżą przecież młodzi chłopcy, których nic nie obchodziła wielka polityka europejska. Zmarli tutaj, często z dala od swoich domów i bliskich. Do ich współczesnych rówieśników to bardzo przemawia – mówi burmistrz, żałując, że podobnej organizacji zajmującej się grobami nie ma w Polsce.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
