Przez najbliższą kadencję strukturami SLD w powiecie szczycieńskim kierować będzie Arkadiusz Leska. Tak zadecydowali członkowie partii. Dotychczasowy szef Konrad Ratkowski usłyszał od nich wiele słów krytyki. Nowy przewodniczący zapowiada wzmocnienie struktur, szczególnie w gminach.

Lewica zwiera szyki

POWTÓRZONY ZJAZD

Po kilkumiesięcznej przerwie członkowie SLD w powiecie szczycieńskim ponownie musieli się zebrać, aby wybrać swoje władze. Poprzednie wybory, które zakończyły się zwycięstwem Arkadiusza Leski, zostały unieważnione przez władze wojewódzkie partii. Stało się tak na skutek protestu zgłoszonego przez dotychczasowego przewodniczącego Konrada Ratkowskiego dotyczącego udziału w głosowaniu osób nieuprawnionych.

W obradach, które odbyły się w miniony piątek w restauracji „Zacisze” udział wzięło 38 członków.

Podsumowując dwuletnią kadencję, dotychczasowy przewodniczący zapewniał, że ten okres nie został zmarnowany. - Z niszowej staliśmy się partią, która zaczyna się liczyć na terenie powiatu - mówił Ratkowski.

Nie zabrakło jednak głosów krytyki.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jerzy Kosakowski za porażkę uznał start partii w ostatnich wyborach samorządowych. Nie dość, że bardzo słaby wynik zanotował kandydat na burmistrza, to jeszcze do Rady Powiatu nie wszedł żaden przedstawiciel lewicy, a do Rady Miejskiej tylko jeden – właśnie Kosakowski. - A przecież planowaliśmy tu 3-4 miejsca – narzekał radny. Wytykał też Ratkowskiemu, że nie spełnił swojej obietnicy o pozyskaniu dla partii sponsora strategicznego i utworzeniu jej kół w gminach. Do tej pory funkcjonują tylko dwa. Z kolei skarbnik partii miała pretensje o to, że nie otrzymuje zaproszeń na posiedzenia zarządu, chociaż jest jego członkiem.

W obronę Ratkowskiego brał długoletni członek SLD, wojewódzki prezes ZNP Janusz Koziński. Podkreślał, że Ratkowski przejął partię i kierował nią w najtrudniejszym okresie, po tym jak porzucił ją były przewodniczący Andrzej Kijewski. Koziński przypominał, że kłótnie między liderami partii Kijewskim i

Mańkowskim, doprowadziły ją do klęski. - Chore ambicje nie pozwalały, żeby jeden ustąpił drugiemu – komentował wydarzenia sprzed kilku lat.

Z niepokojem zauważał też, że lokalny SLD wciąż jest skonfliktowany, a to do niczego dobrego nie doprowadzi. - Chyba tylko głupota trzyma mnie w tej partii – mówił z bólem Koziński.

Z kolei Mirosław Kruk z Rozóg ostrzegał, że brak jedności w szeregach sojuszu spowoduje, że po następnych wyborach jego członkowie „znów obudzą się z ręką w nocniku”.

Prowadzący obrady Zbigniew Szczypiński, wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego SLD, wzywał więc zebranych o zaniechanie waśni i zastosowanie „grubej kreski”.

WYGRANA LESKI

Do wyborów na stanowisko przewodniczącego rady powiatowej SLD stanęło dwóch kandydatów - ustępujący Konrad Ratkowski, na co dzień pracownik Agencji Nieruchomości Rolnych w Kamionku i Arkadiusz Leska, kierownik hali sportowej przy ul. Lanca, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, a także przewodniczący stowarzyszenia „Heimat”.

Już przed głosowaniem Ratkowski czuł, że wynik będzie dla niego niekorzystny.

- W obradach nie uczestniczy pięciu naszych członków, na których głosy liczyłem – zwierzał się „Kurkowi”. – Jeszcze inny musiał z ważnych przyczyn opuścić zebranie przed głosowaniem - dodawał.

Jak się okazało, do zwycięstwa zabrakło Ratkowskiemu znacznie więcej głosów. Otrzymał ich tylko 9, podczas gdy jego rywal – 29.

Arkadiusz Leska w pierwszych słowach tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów zapowiedział wzmocnienie szeregów partii, poprzez powołanie do życia czterech kół w gminach powiatu szczycieńskiego. Zgodnie z jego wolą na sekretarza Rady Powiatowej SLD wybrano Grzegorza Radziwińskiego.

Ciekawostką jest fakt, że Leska do partii wstąpił w 1998 r. i był w niej do 2006. Wrócił w marcu 2011 r. za namową .. Konrada Ratkowskiego.

NIE BĘDĄ JUŻ SIĘ BIĆ O MANDAT

Zarówno Leska jak i jego prawa ręka – Radziwiński należą do stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców”. Kieruje nim dawny lider SLD Krzysztof Mańkowski.

Ten ostatni, zapytany przez „Kurka” zaprzecza, aby miałoby dojść do bliższego sojuszu między oboma ugrupowaniami. Mimo też, że jego przekonania wciąż są lewicowe, nie zamierza wzorem Leski wracać do SLD.

- I trudno się dziwić. Dzięki temu zamiast bratobójczej walki obaj będą mieli duże szanse na zdobycie mandatu do Rady Powiatu, startując z pierwszych miejsc swoich ugrupowań – mówi jeden z lokalnych polityków.

- Jeśli tak się stanie, będziemy się tylko cies zyć – odpowiada Mańkowski.

(o)

{/akeebasubs}