Szanowny Panie Burmistrzu! Jestem mieszkańcem Szczytna, a sprawa, o której piszę, dotyczy wielu mieszkańców naszego miasta, którzy, być może, także zechcą się wypowiedzieć na ten temat; dlatego wybrałem formę listu otwartego.
Niedawno otrzymałem ulotkę z Urzędu Miejskiego w Szczytnie z informacją, że od 1 sierpnia 2023 roku Urząd wprowadza zmianę w systemie odbioru przez firmę Remondis odpadów segregowanych, polegającą na tym, że odpady biodegradowalne i popiół nie będą już odbierane w oznakowanych workach, tylko wyłącznie w pojemnikach 120 lub 240 litrowych, odpowiednio oznakowanych. O pojemniki należy zatroszczyć się samodzielnie, kupując je w markecie lub dzierżawiąc w firmie Remondis.
Zdumiała mnie ta decyzja, z kilku powodów:
1. została podjęta z zaskoczenia, bez konsultacji z zainteresowanymi mieszkańcami Szczytna (ja przynajmniej nic wcześniej o niej nie słyszałem),
2. nie poinformowano zainteresowanych o powodach zmian w systemie odbioru; domyślam się jedynie, że decydowały względy ekonomiczne lub organizacyjne (aby było taniej i wygodniej),
3. jednostronnie została zerwana umowa z mieszkańcami Szczytna: ogłaszając w harmonogramach terminy i sposób odbioru odpadów w 2023 r. i pobierając stosowne opłaty, Urząd Miejski zawarł z mieszkańcami w pewnej formie umowę o realizacji tej usługi do końca roku.
4. wprowadzone zmiany załatwiają, być może, pewne problemy Urzędu Miejskiego, ale wprowadzają szereg nowych problemów dla niektórych mieszkańców Szczytna.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wypowiadam się wyłącznie o swoich problemach, gdyż w przypadku innych osób może być inaczej, zależnie od okoliczności. Mój dom jednorodzinny jest zlokalizowany na działce o powierzchni 16 arów, na której rośnie trawa, wiele krzewów oraz drzew owocowych i ozdobnych. Wielka liczba roślinności generuje dużą ilość odpadów biodegradowalnych, które nie mieszczą się nawet w kilku pojemnikach; w dodatku likwidowanie odpadów przez ich spalanie jest zabronione. Do tego dochodzą odpady z gospodarstwa domowego. Ponadto przy granicy działki rośnie 8 dużych klonów, których liście, opadające jesienią na ulicę Sybiraków i moją działkę, wypełniały po zgrabieniu od 120 do 150 worków z napisem BIO. W pojemniku mieszczą się 2-3 worki, więc by upakować wszystkie opadłe liście, potrzebuję co najmniej 40 (!) pojemników.
Mogę liści nie grabić, ale wtedy na działce wyginie trawa, a na ulicy mieszkańcy i przyjezdni goście, podążający licznie tą drogą na cmentarz w okolicach 1 listopada, będą brodzić po kostki w liściach. Do tej pory sami zgrabialiśmy na ulicy przy naszej posesji opadłe liście, bo nie zdarzyło się, by zrobił to ktokolwiek z Zakładu Gospodarki Komunalnej. Pytana przeze mnie urzędniczka Wydziału Gospodarki Miejskiej o sposób rozwiązania problemu dużej ilości odpadów biodegradowalnych była bezradna; powtarzała tylko, że od 1 sierpnia obowiązuje system bezworkowy i dopuszczalne są wyłącznie pojemniki.
A ja nadal nie znam odpowiedzi na pytanie, co robić z odpadami biodegradowalnymi, które nie zmieszczą się w przeznaczonym na nie pojemniku?
Z poważaniem
Andrzej Montwiłł
Szczytno, 24-07-2023 r.{/akeebasubs}
