Szanowna Redakcjo,

z niejakim zdziwieniem czytałem artykuł „Kłopotliwe pytania radnego” w numerze 10 „Kurka Mazurskiego” (z dnia 7 marca br.). Zdziwienie moje wywołał fakt, że artykuł ten w dość istotnym zakresie poruszał sprawy związane ze mną, a nikt z Redakcji nie kontaktował się ze mną, żeby - chociażby - zweryfikować kwoty, czy zapytać o moje stanowisko w poruszanych, dotyczących mnie, kwestiach.

Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że nie mogę mieć do Redakcji „Kurka” pretensji, gdyż w kwestiach podnoszonych przez panów: Piotrowskiego i Nowocińskiego, a dotyczących mnie, tak faktycznie to nie o mnie chodzi. Ja mam pełnić jedynie rolę kija, którym ci panowie chcą uderzyć w Burmistrza Łachmańskiego. Jednakże sposób, w jaki próbują to robić, zmusza mnie do odniesienia się do treści artykułu. Żeby Państwa nie zanudzać, przejdę do konkretów:

1. Marcin Nowociński, jak często ostatnio, bardzo oszczędnie gospodaruje prawdą... {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}„Zapomniał” podać „Kurkowi”, że gdy przestawał być wicestarostą, oprócz ekwiwalentu za niewykorzystany urlop, otrzymał również odprawę w kwocie 27 594 zł. Tak więc kwota świadczeń, które Marcin Nowociński otrzymał w 2018 r. ze środków publicznych w związku z rozwiązaniem z nim stosunku pracy, wyniosła ogółem 32 009,75 zł (brutto). Kwota świadczeń, które ja otrzymałem w 2023 r. ze środków publicznych w związku z rozwiązaniem ze mną stosunku pracy, wyniosła 29 191,68 zł (brutto), to jest 19 899,44 zł netto. Świadczenia, zarówno Marcinowi Nowocińskiemu, jak i mnie - jak mawiała klasyczka - się należały.

2. Tak, wystąpiłem do Starostwa o udzielenie mi informacji o powyższych kwotach (stanowiących informację publiczną), gdyż bardzo szybko po ogłoszeniu przez Marcina Nowocińskiego startu w wyborach, zaczęły do mnie docierać głosy o plotkach na mój temat, rozpuszczanych przez Marcina Nowocińskiego, również na temat nagród, odpraw, ekwiwalentów. Stało się dla mnie jasne, jaką rolę wyznaczył dla mnie w swoich planach Marcin Nowociński, więc przygotowałem się na to. Zauważcie Państwo, że korzystam z uzyskanych informacji jedynie „prostując” ćwierćprawdy ogłaszane przez Marcina Nowocińskiego. Tak na marginesie, to dziwi mnie (choć już coraz mniej), że Marcin Nowociński, wiedząc jakich informacji udzielono mi w Starostwie, zdecydował się na podanie do publicznej wiadomości jedynie ćwierćprawdy. Na co liczył? Że się nie wyda? Infantylizm, według mnie...

3. Po koncercie Jarosława Chojnackiego, inaugurującym kampanię KWW Pasym dla Wszystkich, dowiedziałem się od pani Basi Trusewicz, że Marcin Nowociński wybrał kampanię szeptaną (takiego sformułowania użyła pani Trusewicz). W kontekście powyższego - nie dziwię się. Naszeptać do ucha można wszystko...

4. Panu Piotrowskiemu polecałbym więcej refleksji nad tym, co chce powiedzieć publicznie, bo się może nagle „obudzić” w sporze, z problemem w udowodnieniu głoszonych przez siebie tez.

4a. Zarzut, że ktoś ma „prawomocny wyrok” można postawić także każdemu „prawomocnemu” rozwodnikowi. Czy, według pana Piotrowskiego, oni też nie powinni, cytuję, „zajmować takich stanowisk”?

4b. Jestem w posiadaniu wydanej dnia 19 lutego 2024 r. informacji Ministerstwa Sprawiedliwości, Biura Informacyjnego Krajowego Rejestru Karnego, że nie figuruję w Kartotece Karnej KRK. Nie odnosząc się do mojego stosunku do zapadłego wobec mnie prawomocnego orzeczenia Sądu:

4c. Rolą Sądu, a nie pana Piotrowskiego, było określić karę. Jednocześnie - pan Piotrowski nie ma żadnych uprawnień, aby rozszerzać zakres orzeczonej kary według własnego widzimisię. Jeśli powiedziałby, że Matka Ziemia nie powinna mnie nosić, to co, mam popełnić seppuku?

4d. W świetle powyższego - mówienie przez pana Piotrowskiego o tym, co jest fair, a co nie jest fair, to taki swoisty oksymoron.

Kończąc. W ostatnim akapicie artykułu, jego Autorka pisze o „jeszcze jednym smaczku” (fakcie, że wystąpiłem do Starostwa o udzielenie informacji o kwotach wypłaconych Marcinowi Nowocińskiemu w 2018 roku). Moim zdaniem, biorąc pod uwagę sposób prowadzenia przez Marcina Nowocińskiego kampanii wyborczej („szeptana”), „jakość” używanych argumentów, widoczną niechęć do posługiwania się konkretami, trudno tu mówić o smaczkach. To raczej kwestia smaku...

Pozdrawiam,

Arkadiusz Młyńczak{/akeebasubs}