Prace związane z budową lotniska w Szymanach są bliskie ukończenia. Równolegle z nimi władze spółki zarządzającej portem prowadzą rozmowy z liniami lotniczymi w sprawie stworzenia siatki połączeń. Z dwiema firmami podpisano już listy intencyjne. Na ukończeniu są też nabory do ochrony lotniska oraz lotniskowej straży pożarnej.

Lotnisko na finiszu

NA RAZIE LĄDUJĄ AWIONETKI

O postępach prac na budowie regionalnego portu lotniczego w Szymanach można się było przekonać w miniony piątek. Tego dnia wylądowały tu 22 awionetki biorące udział w Rajdzie po Lotniskach Warmii i Mazur. Przybyły z podkętrzyńskiego Wilamowa. Małe samoloty nie zatrzymały się jednak na betonowym pasie startowym powstałym z myślą o maszynach pasażerskich, ale na trawiastym o szerokości 900 metrów i 60 m długości. Ten pierwszy nie jest jeszcze gotowy do przyjmowania samolotów, bo nie został poddany procedurom certyfikacyjnym przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Mimo to, według dyrektora operacyjnego lotniska Tomasza Kądziołki, w sytuacji awaryjnej można by już na nim bezpiecznie wylądować.

Według szacunków władz portu w Szymanach, prace budowlane są zrealizowane w ok. 80%. Pełną parą idą roboty związane z powstaniem terminala. Obiekt o powierzchni 6800 m2 ma być niebawem wizytówką regionu. Będą się w nim znajdować m.in. pomieszczenia dyżurnych lotów, straży granicznej, sklepy oraz wypożyczalnia samochodów. Zakupiono już taśmociągi do bagaży oraz urządzenia do sprawdzania ich zawartości. – Terminal ma być oddany do użytku pod koniec sierpnia – zapowiada dyrektor ds. ekonomicznych Krzysztof Pawłowski.

NAJLEPSI AMBASADOROWIE

Docelowo na lotnisku, wliczając pracowników spółki, zatrudnienie znajdzie ok. 120 osób.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Praktycznie zakończono już nabory do ochrony portu oraz lotniskowej straży pożarnej. Ta ostatnia będzie miała do dyspozycji nowo wybudowaną strażnicę, w której stacjonują dwa wozy bojowe. – Rekrutację prowadziliśmy poprzez urząd pracy. Przystosowanie lotniska robimy za małe pieniądze. Nie dysponując dużymi środkami, korzystamy ze wszystkich dostępnych możliwości, aby zminimalizować koszty – tłumaczy dyrektor Kądziołka, dodając, że urząd pracy zabezpieczył finanse na szkolenia pracowników oraz wyposażenie miejsc pracy. Zapewnia, że spółka w pierwszej kolejności stawia na mieszkańców najbliższej okolicy. – To nam gwarantuje, że nie powstanie tu wkrótce komitet do walki z lotniskiem. Taka jest zresztą tendencja światowa, bo okoliczni mieszkańcy to najlepsi ambasadorowie portu – mówi. Zdaniem dyrektora, obecne przepisy narzucające minimalną liczbę osób zatrudnianych w tych dwóch działach lotniska, nie są zbyt ekonomiczne. – Służba ratowniczo-gaśnicza i ochrona „połykają” nam połowę stanu osobowego. Nasz ustawodawca zachowuje się niezbyt racjonalnie, bo na przykład podobne do naszego lotniska skandynawskie są pod tym względem „chudsze” – mówi Tomasz Kądziołka.

NIE WPADAJMY W OBŁĘD

Władze portu nie kryją, że na początku spodziewają się niewielkiej liczby lądujących samolotów, a to z kolei wpływa na stan zatrudnienia. – Jeżeli siatka połączeń będzie się zagęszczać, to za tym pójdzie też zwiększenie stanu osobowego lotniska – wyjaśnia dyrektor.

W związku z budową portu lotniczego w Szymanach nie brak głosów wskazujących na to, że inwestycja ta przez długie lata przynosić będzie straty. Zdaniem Tomasza Kądziołki to zły kierunek rozumowania. – My po 1989 roku wpadliśmy w jakiś obłęd. Uważamy, że szpital ma zarabiać, a nie leczyć. Oczekiwanie od lotniska, żeby było zyskowne, jest nadużyciem. Czy przystanek autobusowy lub dworzec zarabiają na siebie? – pyta dyrektor. Władze spółki tłumaczą, że w pierwszych latach port musi być dofinansowany. Nie będzie to jednak trwało w nieskończoność. Jak wyjaśnia Wiktor Wójcik, dyrektor Departamentu Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, zgodnie z dyrektywą unijną, straty operacyjne dla lotnisk można pokrywać z dotacji właściciela, ale pod pewnymi warunkami. Przykładowo, jeśli w pierwszym roku samorząd województwa przeznaczyłyby na to 10 mln zł, to w następnym kwotę mniejszą od tej o 10% i tak dalej. – Przyjdzie czas, że nie będzie nam wolno przekazywać pieniędzy na lotnisko, bo musi być ono konkurencyjne – mówi Wójcik.

Z badań przeprowadzonych na potrzeby spółki wynika, że lotami z Szyman najbardziej zainteresowani są pasażerowie gotowi wydać na bilet w jedną stronę od 300 do 600 złotych. Okazuje się również, że 66% podróżnych z Warmii i Mazur latających obecnie z lotnisk w Gdańsku i Modlinie deklaruje, że będzie korzystać z portu Olsztyn – Mazury.

TRZY KIERUNKI

Równolegle z pracami budowlanymi, trwają rozmowy z przewoźnikami w sprawie stworzenia siatki połączeń. Wiadomo, że najbardziej realne są trzy kierunki: Skandynawia, Wielka Brytania i Niemcy. Z połączeń krajowych na razie mówi się tylko o Warszawie, a zainteresowanie realizacją tych połączeń wyraża LOT. – To budzi u nas pewien niedosyt, bo leży ona stosunkowo blisko – przyznaje Krzysztof Pawłowski. Na razie nie wiadomo, którzy przewoźnicy będą korzystać z lotniska w Szymanach. Z dwoma podpisano już listy intencyjne w tej sprawie, z innymi nadal trwają rozmowy.

Spółka liczy też na wpływy z działalności okołolotniskowej, w tym dzierżawę powierzchni w terminalu. Kilka dni temu jej zarząd podpisał umowę z firmą HDS Polska na najem pomieszczeń przeznaczonych na działalność handlowo-usługową. Firma zajmuje się sprzedażą towarów w salonikach prasowych, kafejkach, a także handlem bezcłowym. W Szymanach wynajmie pięć lokali. W planach ma uruchomienie dwóch sklepów ogólnoprzemysłowych, wolnocłowego, restauracji i sklepu z prasą oraz książkami. Przetarg na wolne lokale na piętrze terminalu zostanie ogłoszony w terminie późniejszym.

NIE BĄDŹMY PESYMISTAMI

Duże nadzieje z powstaniem lotniska w Szymanach wiąże właściciel pensjonatu w Tylkowie i firmy przewozowej, Zygfryd Taday. Podpisał już z prezesem portu Leszkiem Krawczykiem list intencyjny, w którym zobowiązał się m.in. do promowania lotniska w Niemczech. Nie ma wątpliwości, że sam też na jego powstaniu skorzysta. – Do tej pory nasze grupy gości przylatują z Niemiec do Gdańska lub Warszawy. Ich przywóz autobusami do Tylkowa oznacza dla nas koszty, ale i utrudnienie, bo w wi ększości są to osoby mające powyżej 60 lat, które taka podróż męczy – mówi pan Zygfryd. Po uruchomieniu lotniska w Szymanach, do pensjonatu dotrą już znacznie szybciej. Jego właściciel przyznaje, że drażnią go pesymiści, którzy mówią tylko o tym, jakie straty przyniesie port. – Ja jestem optymistą. Takie inwestycje trzeba popierać. W końcu żyjemy w XXI wieku i musimy myśleć o naszym europejskim domu, który powinien być jak najszybciej połączony nie tylko ekonomicznie i finansowo – przekonuje Zygfryd Taday.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}