W nagłówku tytuł znanej piosenki w czasie przeszłym. Dlaczego? Bo prawie nikt, w dzisiejszych czasach, nie uprawia już tradycyjnej formy korespondencji. Na starannie dobranej, eleganckiej papeterii, wiecznym piórem, długopisem, albo też przy pomocy staroświeckiej maszyny do pisania.
W grudniu zamieściłem felieton o niemal całkowitym zaniku zamiłowania do literatury pięknej. Ludzie przestali ją czytać. Dzisiaj uzupełnię tamten materiał o zaobserwowaną powszechną niechęć do pisania listów. Bo dla współczesnego obywatela jest to zbyt pracochłonne, a przy tym dość trudne. Wystarczy zatem poczta mailowa, a jeszcze lepiej SMS, bo krótszy.
Tradycyjna epistolografia, czyli sztuka pisania listów, zajmuje się głównie korespondencją z dawnych czasów, bo też listy odgrywały wówczas rolę zupełnie inną niż współcześnie. Często udostępniano je, za zgodą nadawcy, osobom postronnym. Były one zazwyczaj precyzyjnie dopracowane literacko i można je, z czystym sumieniem, zaliczyć do rodzaju esejów, albo felietonów. Z reguły otrzymywana korespondencja była przechowywana latami, a co ciekawsze z listów publikowano w książkach. Oczywiście pomijając fragmenty nazbyt prywatne. Opowiadam o tekstach ludzi inteligentnych i wykształconych, bo ludzie prości pisywali według utartych schematów. W „Emigrantach” Sławomira Mrożka jest kapitalna scena, kiedy bardzo prosty chłoporobotnik dyktuje inteligentowi tekst listu do rodziny. Zaczyna on tak: W pierwszych słowach mego listu donoszę wam, że jestem zdrów...{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Skoro jesteśmy przy Mrożku. Zbiór jego osobistej korespondencji, to niesłychanie piękna literatura. Kontaktował się on listownie z wieloma artystami, ale jego stałym pocztowym partnerem był Stanisław Lem. Zbiór korespondencji obu pisarzy liczy sobie aż kilka tomów. Ich listy, to prawdziwe literackie dzieła pełne humoru, inteligencji i zabawy słowem. Tu pewna ciekawostka. Obu literatów, poza wspólnym zawodem, łączyła miłość do samochodów. Był to stały temat w ich wzajemnej wymianie myśli.
Pisząc o epistolografii słynnych, polskich artystów warto dodać, że mniej więcej przed rokiem ukazał się zbiór listów Wisławy Szymborskiej oraz jej wieloletniego przyjaciela, pisarza Kornela Filipowicza. To, że listy poetki są przepiękne językowo, to oczywista oczywistość, ale noblistka lubiła je także przyozdabiać graficznie. Zabawnie dobranymi wklejkami.
Nie jest trudno zapoznać się z epistolografią światową. W roku 2009 wydano w Polsce książkę „Listy niezapomniane”. Pochodzą ze zbiorów Shauna Ushera, przetłumaczone przez Jakuba Małeckiego. Tych listów jest 126. Kolekcjoner nazywa je najważniejszymi listami w historii ludzkości. Shaun Usher jest Anglikiem. Przed laty założył blog „Letters of note”. Dzisiaj jego zbiór uważa się za światowe muzeum epistolografii. Poruszające świadectwo umierającej sztuki korespondencji. Podam kilka przykładów zgromadzonych przez Ushera listów. Niezwykle interesującym fragmentem kolekcji są teksty wielkich pisarzy - Marka Twaina, albo Charlesa Dickensa. Ciekawostką ze świata artystów współczesnych jest listowna propozycja pisarza Maria Puzo do Marlona Brando. To propozycja zagrania głównej roli w filmie „Ojciec chrzestny”. W zbiorze Ushera można odnaleźć historyczny apel o pokój wystosowany przez Mahatmę Gandhiego do Adolfa Hitlera. Także wstrząsający list pożegnalny japońskiego kamikadze wysłany do dzieci, napisany tuż przed samobójczą misją.
Dość tych ponurości. Rozweselmy się trochę. Przypomnę w iluż to piosenkach, czy wierszach wspomina się o sztuce pisania listów. W tytułowej dla felietonu piosence Skaldów „Medytacje wiejskiego listonosza” - „ludzie listy piszą zwykłe, polecone...”. Albo „Napisz proszę chociaż krótki list”, o co prosiła Halina Frąckowiak. Czesław Niemen śpiewał „od twoich listów pachniało w sieni” - do tekstu Juliana Tuwima, a Piotr Szczepanik namawiał: „przesyłaj choć puste koperty, chcę wierzyć, że wciąż kochasz mnie”.
Tak więc niemodna już dzisiaj epistolografia, czyli sztuka pisania listów, jeszcze do niedawna coś znaczyła. Na zakończenie wspomnę niezwykle ciekawą, współczesną książkę napisaną przez krakowskiego aktora Jana Nowickiego. Nosi ona tytuł „Dwaj panowie”. Powstała po roku 1997, kiedy to zmarł przyjaciel znakomitego aktora, Piotr Skrzynecki - konferansjer słynnego kabaretu „Piwnica pod baranami”. Wówczas to Jan Nowicki, nie godząc się z tą śmiercią, rozpoczął korespondować ze zmarłym przyjacielem. Pisał teksty w formie listów, adresowane „Piotr Skrzynecki, Niebo”. Na te teksty sam sobie odpowiadał, jako Skrzynecki i adresował je - pan Jan Nowicki, Ziemia. Czytałem tę książkę. Polecam. Nowicki świetnym aktorem jest, ale pisarzem-poetą chyba jeszcze lepszym.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
