Łeb, skórę i nogi łosia włożone do foliowych worków na śmieci znalazł w lesie, tuż przy drodze w kierunku na Jedwabno, jeden z naszych czytelników. Mężczyzna podejrzewa, że chronione zwierzę mogło paść ofiarą myśliwego. O makabrycznym odkryciu poinformował straż leśną. - Takie zachowanie jest skandaliczne i karygodne – komentuje podrzucenie szczątków łosia Stanisław Stefanowicz, prezes Koła Łowieckiego „Knieja”.

Makabryczne znalezisko
Wiesław Stachula, który znalazł szczątki łosia w lesie podejrzewa, że to sprawka myśliwego

W miniony piątek w lesie za przejazdem kolejowym w Korpelach, niedaleko od drogi prowadzącej w kierunku Jedwabna, Wiesław Stachula natrafił na szczątki łosia. - Nogi zwierzęcia były włożone do worków na śmieci. Obok leżała jeszcze skóra i łeb bez rogów – opisuje zbulwersowany pan Wiesław.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Dodaje, że od podrzucenia szczątków musiało upłynąć już dość dużo czasu, bo wokół unosił się fetor rozkładu. Mężczyzna powiadomił o sprawie straż leśną Nadleśnictwa Korpele. Podejrzewa, że łoś mógł paść ofiarą myśliwego w zupełnie innym miejscu, a potem resztki zabitego zwierzęcia sprawca podrzucił. Świadczy o tym choćby to, że znajdowały się one niedaleko od drogi krajowej.

Komendant straży leśnej Nadleśnictwa Korpele Zygmunt Pieczyński informuje, że to już nie pierwszy taki podrzut. - Jakieś dwa czy trzy lata temu ktoś podrzucił nam byka ustrzelonego na terenie Nadleśnictwa Strzałowo – mówi. Jego zdaniem czynu tego niekoniecznie dopuścił się myśliwy. Według niego zwierzę mogło być potrącone przez samochód, a następnie ukryte w lesie. Takie tłumaczenie śmieszy pana Wiesława. - To niemożliwe. Gdyby tak duże zwierzę uderzyło w samochód, doszłoby do poważnego wypadku, a kierowca nie zaprzątałby sobie głowy ukrywaniem szczątków w lesie. To na 100% robota myśliwego – uważa nasz rozmówca.

Komendant straży leśnej poinformował nas, że sprawa zostanie zgłoszona policji. Jednak do chwili zamknięcia tego wydania gazety, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie nie potwierdziła, aby takie zgłoszenie wpłynęło.

Prezes Koła Łowieckiego „Knieja” Stanisław Stefanowicz nie wierzy, aby podrzucenia szczątków zwierzęcia dopuścił się myśliwy. - Za coś takiego grozi pozbawienie uprawnień myśliwskich, wysoka grzywna, a nawet kara pozbawienia wolności. Nie chce mi się wierzyć, by ktoś tak ryzykował – przekonuje. Przypomina, że łoś jest co prawda zwierzęciem łownym, ale od wielu lat obowiązuje moratorium na strzelanie do niego. - Dla mnie takie podrzucenie szczątków to skandal i karygodne działanie – komentuje prezes. Podejrzewa, że czynu tego dokonał nie myśliwy, lecz najprawdopodobniej kłusownik.

(ew){/akeebasubs}