Zapewne część naszych Czytelników już parę ładnych tygodni temu dostrzegła, że na chodnikach zaczęto malować na żółto co najmniej niektóre wieka ulicznych skrzynek gazowych. (fot. 1).
Mimo upływu czasu żółć nie pokryła jeszcze wszystkich mosiężnych wiek, ale barwa pasuje jak najbardziej do koloru barierek oddzielających nasze jezdnie od chodników, specyficznego miejsca do zatrzymywania się przy szczycieńskim dworcu PKP (pisaliśmy o nim przed tygodniem), jesiennych liści i zwyczajowego sposobu oznaczania elementów sieci gazowej. Przy okazji ożywia szaro-bure poza sezonem chodniki.
Jedni malują pokrywy skrzynek gazowych, inni postanowili zmienić kolorystykę czegoś znacznie większego. Szczycieńscy fani Stomilu Olsztyn obwieścili dwa tygodnie temu na swoim Facebooku, że w centrum naszego miasta wymalowali okazałe graffiti. Wykonano je przy pomocy niejakiej UH’18, czyli Ultras Hała(s)try’18. Kibicowskie graffiti umieszczono na murze oddzielającym posesję kościoła ewangelickiego od pobliskiego parkingu. W ubiegłym tygodniu ktoś miał inne zdanie na temat wzbogacenia graffiti o herb Szczytna oraz logo Stomilu i postanowił oba elementy potraktować sprayem (fot. 2).
MAŁO ZMIAN NA MAŁEJ BIELI

„Kurek” co pewien czas przygląda się Małej Bieli i temu, czy jej wygląd zmienia się na korzyść. Znaczącą zmianą, która nastąpiła ponad rok temu, było umieszczenie w jednym z zakątków miejskiej pasieki składającej się z kilku uli. Postawiono przy okazji parę tablic informacyjnych dotyczących życia pszczół (fot. 3). Na początku października w ulach, jak to w ulach – praca wre (fot. 4). Zmieniło się także trochę przy głównej alejce Małej Bieli – nie tak dawno posadzono przy niej dęby (fot. 5).

Jak zapewne pamiętamy, na trawiastym placu po lewej stronie alejki jeszcze kilka lat temu dość regularnie urządzano rozmaite miejskie imprezy związane choćby z Europejskim Dniem bez Samochodu. Obecnie organizatorzy podobnych przedsięwzięć będą mieli problem z wjechaniem tu przez ścieżkę pieszo-rowerową. Pozostaje wjazd od strony ul. Żeromskiego. Inna sprawa, że żadnych większych imprez od dłuższego czasu na Małej Bieli nie było. Z terenu tego użytku ekologicznego usunięto część tablic edukacyjnych i mocno już zniszczone drewniane pomosty – nie postawiono jednak nowych. I to w zasadzie tyle poza zwyczajowym przycinaniem trawy. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Krzewy i krzewinki pozostają nienaruszone i zarastają boczne alejki, zajmując ponad połowę ich szerokości (fot. 6) lub w zasadzie całość (fot. 7). Krytycznym okiem rzucimy na Małą Biel jeszcze za tydzień.
POPRACOWALI PRZY HALI
Zbyt zarośnięte są niektóre fragmenty naszego ekologicznego użytku, poprawę widać za to w innych miejscach. Całkiem blisko Małej Bieli znajduje się hala Wagnera. Parę numerów wstecz pisaliśmy o zarośniętych znakach drogowych znajdujących się przy tym obiekcie. Niemal od razu po naszej informacji wykarczowano krzaki zasłaniające oznakowanie po prawej stronie (fot. 8). Znaki zbyt urodziwie może nie wyglądają, ale robotę wykonano. Pozostała jednak druga strona medalu i utajniony zakaz zatrzymywania się, który powinni widzieć nadjeżdżający z drugiej strony uliczki (tył tablicy widoczny w białym otoku).
NA PLANACH FILMOWYCH
W najbliższych dniach mają zakończyć się zdjęcia do serialu „Masuren Krimi”, czyli „Mazurskich tajemnic” (fot. 9). Lokalnemu policjantowi o imieniu Leon pomaga śledcza z Berlina. Ostatni klaps zaplanowano w Pasymiu, filmowej stolicy naszego powiatu. W miasteczku nad Kalwą zdjęcia do rozmaitych produkcji kręcono już wielokrotnie. Parę tygodni wcześniej ekipa „Masuren Krimi” była m.in. w Szczytnie, gdzie w wybrane dni kręcono kolejne sceny chociażby w ratuszu czy Zespole Szkół nr 2. Na planie nie zabrakło w rolach statystów mieszkańców Szczytna i okolic. Oprócz przygody czekały na nich: dzienna stawka w wysokości 121 zł i filmowe wyżywienie. Czy zobaczą siebie na ekranie? Okaże się to już wkrótce. Serial jest produkowany dla niemieckiej ARD i to ona pokaże go jako pierwsza już w najbliższą zimę.
Na przełomie września i października szczycieńskie kino Cinema Lumiere wyświetlało polski film dla dzieci i młodzieży „Tarapaty 2”. To kontynuacja przebojowej produkcji z roku 2017. W nowym kinie filmy trafiają na ekran w momencie ogólnopolskiej premiery – kiedyś na kopię trzeba było czekać kilka tygodni czy nawet miesięcy. Dlaczego jednak wspominamy na temat tego filmu? Nie każdy wie, że znaczna część akcji rozgrywa się w miejscu, gdzie – jeśli wszystko pójdzie dobrze – już niedługo będzie przebiegała ścieżka rowerowa Szczytno-Biskupiec. Dziś w tamtym rejonie linii kolejowej leżą jeszcze na paru odcinkach pokryte rdzą tory (fot. 10). Filmowców zainteresował szczególnie budynek dawnej stacji w Kobułtach, czyli miejscowości, która po drugiej wojnie przez jakiś czas znajdowała się w granicach naszego powiatu – obecnie leży tuż poza nimi. Budynek przypomina swoim wyglądem dobrze znany rowerzystom obiekt w Ochódnie.
Stacyjne zabudowania w Kobułtach zostały niedawno wykupione przez pewną rodzinę z Warszawy, a na planie filmowym udawały podpoznańskie Puszczykowo (fot. 11) – akcja rozgrywa się formalnie w stolicy Wielkopolski i okolicach. Sporo zdjęć nakręcono jednak również w naszym województwie, a do produkcji dorzucił się także Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy.
Jeśli uda się pociągnąć ścieżkę rowerową aż do samego Biskupca, na trasie pojawi się atrakcja, która powinna przyciągnąć turystów.
WYBORCZE ZALEGŁOŚCI
O powyborczych zaległościach już jakiś czas temu pisaliśmy i mogłoby się wydawać, że do tematu nie wrócimy. Czynimy tak jednak, a powodem jest nieestetyczny obecnie plakat przedstawiający jednego z kandydatów (fot. 12). Nieestetycznie wygląda też ściana, na której przeterminowany materiał wyborczy się znajduje. Wszystko – prawie w centrum Szczytna, w pobliżu dworca PKS.
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P{/akeebasubs}
