Mamy już wiosnę. Niedługo lato, czyli sezon. „Jutro zaczyna się tu sezon” jak od ponad trzydziestu już lat śpiewa Krystyna Prońko, którą poznałem osobiście stosunkowo niedawno. Na Mazurach, a konkretnie w Mrągowie, w Hotelu Wileńskim, gdzie spędzałem kilka dni wraz z żoną. Krystyna mieszkała tam ze schorowanym ojcem, którym opiekuje się i nie może go samego zostawić oraz z wielkim psem.

 

Mamy już wiosnę

Wszędzie podróżują razem. Znakomita piosenkarka przyjechała do Mrągowa tylko na dwa dni, aby wystąpić na tamtejszej estradzie. No, ale w Mrągowie warto pokazać się. To miasto ma swoją renomę pośród artystów. Przede wszystkim dzięki imprezie „Piknik Country”, która odbywa się tam każdego lata. Od roku 1983, czyli od trzydziestu dwu lat. I to jest coś! Po prostu tradycja. Nieprzerwanie ten sam charakter imprezy. Te same medialne sławy - Korneliusz Pacuda (Korek) - inicjator i reżyser widowiska, a także Wojciech Mann. Taka wytrwałość z czasem procentuje i miasto staje się znane, czyli jak to określa nowomowa, wypromowane.

Podobnie wykreowano Iławę. O ile Mrągowo zdominowała muzyka country, to Iława swoją pozycję zawdzięcza jazzowi tradycyjnemu. Muzyce z zasady wesołej i radosnej. Podobnie jak country łatwej i zrozumiałej dla wszystkich. W tym roku odbędzie się już 45. festiwal „Złota Tarka”. Początkowo festiwalowe granie odbywało się w Warszawie, z inicjatywy klubu „Stodoła”. W roku 1994 władze Iławy zadbały o przeniesienie imprezy do ich miasta i tak od już 21 lat Iława jest mekką starego jazzu. Mekką nie tylko dla Polaków.

Kiedy kilkanaście lat temu przyjechałem po raz pierwszy do Szczytna, natychmiast dowiedziałem się, że jest to miasto Krzysztofa Klenczona. A nie - jak dotąd sądziłem - milicyjnej szkoły. Kilka letnich koncertów, w ramach kolejnych „Dni i Nocy Szczytna”, całkowicie mnie o tym przekonało i od tej pory sam włączyłem się, na miarę skromnych możliwości, w organizację kolejnych klenczonowskich imprez. I co z tego zostało dzisiaj…? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

Piszę o tym, bo oto zaproszono mnie na kolejny, czyli Trzeci Festiwal imienia Krzysztofa Klenczona do Pułtuska. Tegoroczna, trzydniowa impreza odbędzie się w dniach 26-28 czerwca. Pod patronatem Bibi, czyli Alicji Klenczon - żony artysty. Organizatorami festiwalu są Urząd Miejski oraz Stowarzyszenie Wspólnota Polska, przy wsparciu Polish American Congress, a także - między innymi - Stowarzyszenia Polski Rock&Roll, które powstało przed laty w Szczytnie. Znak firmowy (logo), którym posługuje się owo stowarzyszenie (czerwona gitara otoczona biało-czerwonymi szarfami) jest mojego autorstwa. Owszem, miło mi oglądać własny projekt graficzny na licznych festiwalowych materiałach promocyjnych, ale dlaczego moja praca ma służyć reklamie Pułtuska, a nie Szczytna? Czyli, komu to przeszkadzało? Ileś lat szczycieńskich koncertów klenczonowskich nie przerodziło się w tradycję. Poniekąd poszło na marne. Za to Pułtusk, gdzie Krzysztof Klenczon się urodził, być może kiedyś doczeka się sławy strażnika pamięci big beatowych dinozaurów.

Zostawmy temat poważny i drażliwy. Czasem coś się udaje, a coś nie.

Minęły święta. Jak co roku, w Muzeum Mazurskim zorganizowaliśmy przedświąteczne warsztaty dla maluchów. Malowania jaj i przygotowywania wielkanocnych stroików. Codziennie, przez pięć dni przewijały się przez muzeum kolejne grupy dzieciaków. Tych przedszkolnych i nieco starszych, z podstawówek. Razem odwiedziło muzeum 340 maluchów. Plus około 40 dorosłych opiekunów. Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia pisałem o tym, jak to zaskakują mnie dzisiejsze dzieciaki. Zaskakują pozytywnie - swoją wiedzą i ogólnym obyciem. Ponownie zostałem zaskoczony. Podczas zajęć robiliśmy zdjęcia. W przerwie jedna z dziewczynek spytała mnie, czy zdjęcia te można będzie obejrzeć. Odpowiedziałem, że tak, ale na Internecie. A na jakiej stronie - spytała dziewczynka. Inne dzieciaki także zainteresował temat zdjęć. Wszystkie zanotowały adres strony internetowej. Na moje pytanie, czy same obsługują komputer, odpowiedziały niemal chórem, że tak, oczywiście. Była to grupka trzecioklasistów. A ja, staruch, wciąż mam niejakie problemy z obsługą swojego laptopa.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}