Sporą sensację w naszym mieście wywołało pojawienie się na małym jeziorze niezwykle barwnej kaczki, która najspokojniej w świecie pływała pośród znanych nam dobrze krzyżówek.
Kolorowy przybysz pojawił się w Szczytnie w ubiegłym tygodniu. Na jego widok zatrzymywali się przygodni spacerowicze. Robiono sobie także zdjęcia z kaczką w tle. O tym egzotycznym osobniku jako pierwszy poinformował nas stały Czytelnik, pan Władysław Kargol. - Zaprzyjaźniony ze mną przyrodnik, dr Jerzy Kruszelnicki, stwierdził, że jest to samiec kaczki rasy mandarynka – mówi pan Władysław. Dodaje, że ptaki te pochodzą z dalekiego wschodu, zamieszkują m. in. Mandżurię i Chiny. Ten ze Szczytna prawdopodobnie oddalił się z jakiejś miejscowej hodowli. Mogło być jednak inaczej.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Możliwe, że samiec mandarynki przyleciał do nas z dziko żyjącej populacji. Rzecz bowiem w tym, że kaczki mandarynki hodowano w Europie już od XVIII wieku, a zbiegłe osobniki utworzyły osiadłe populacje, głównie w dużych miastach. W Polsce w stanie dzikim można je spotkać w stołecznych Łazienkach i w okolicach Krakowa.
Akurat rozpoczął się sezon godowy, więc możliwe jest, że samiec z małego jeziora przyleciał np. z Warszawy do Szczytna w poszukiwaniu partnerki.
Dodajmy jeszcze, że w kulturze dalekowschodniej mandarynki są symbolem wierności. Ptaki te łączą się w pary na całe życie i jak twierdzą Chińczycy, gdy jedna z kaczek ginie, jej partner (partnerka) umiera wówczas z żalu i zgryzoty.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
