Po dwóch latach przerwy powrócił Maraton Juranda. Tym razem jego trasa wiodła drogami gminy Szczytno, a start i metę zlokalizowano w Lipowcu. Jako pierwszy do mety przybiegł Wojciech Kopeć ze Swaderek w gminie Olsztynek. Tym samym powtórzył swój poprzedni sukces sprzed dwóch lat. Jako czwarty na mecie zameldował się Rafał Kot, najszybszy z grona szczytnian. Bieg ukończyło 66 zawodników.

Maraton Juranda powrócił
Jako czwarty na mecie maratonu zameldował się Rafał Kot, tylko nieznacznie przekraczając 3 godziny

CZWARTY MARATON W CIĄGU TRZECH TYGODNI

Zwycięzca mieszka w Swaderkach i reprezentuje założony przez siebie klub Team Kopeć. - Trasa była technicznie łatwa, płaska, tylko z jedną górką. Jedyne co przeszkadzało, to wiatr – mówił tuż na mecie. Od samego początku utrzymywał równe tempo, biegnąc na czele z zawodnikami, którzy wybrali dystans o połowę krótszy. Od półmetka biegł już sam. Tomasz Kopeć chwali organizację zawodów, która jego zdaniem była bez zarzutów. - Trasa była dobrze oznaczona, a mijające nas samochody jechały powoli – dodaje. Niestety staje się to już normą, że na czas biegów dystansowych nie zamyka się tras dla ruchu kołowego. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wyjątek stanowią zawody, w których uczestniczy ponad tysiąc biegaczy. Najlepszy zawodnik Maratonu Juranda nie wyklucza, że wystartuje w nim po raz trzeci. Liczy jednak, że trasa biegu powróci w jego początkowej i końcowej części do Szczytna, bo to dodaje prestiżu imprezie.

To był już jego czwarty maraton w tym roku i w ciągu ... trzech tygodni. Najpierw startując 10 kwietnia w Mistrzostwa Polski w Dębnie był szósty. Później 18 kwietnia pobiegł w Maratonie Bostońskim, meldując się na mecie jako 85., a do tego pierwszy wśród Polaków i siódmy w gronie Europejczyków. Tydzień temu wystartował w mistrzostwach Polski w biegu 6-godzinnym rozgrywanym na Stadionie Ślaskim w Chorzowie, gdzie z czasem 2:55:47 pobił nieoficjalny rekord Polski na 50 km. Zawody były kwalifikacją do mistrzostw świata w biegu na 100km i mistrzostw Europy na 50km.

- Zamiłowanie do biegania łączę z podróżowaniem, które jest moją drugą pasją. Poza tym pracuję na kilku etatach. Prowadzę Team Kopeć, organizuję biegi i obozy wysokogórskie w Polsce i za granicą, a dodatkowo prowadzę treningi na zlecenie firm.

BYŁO FAJNIE

Szczycieński ultramaratończyk Rafał Kot na krótkim, jak na swoje możliwości, dystansie uzyskał czwarty czas. Nieznacznie tylko przekroczył 3 godziny. Ze swojego występu, jak i organizacji zawodów, jest zadowolony. - Kibiców nie było wcale mniej niż w mieście, a organizacja ze strony gminy Szczytno bardzo dobra. Wyszła całkiem fajna impreza – mówi Rafał Kot, licząc jednak, że władze miasta powrócą w przyszłym roku do współorganiozowania maratonu Juranda.

WYNIKI

biegu na 42.195 km

1. Wojciech Kopeć (Team Kopeć) – 2:32:30

2. Sławomir Kaliski (Warmińsko-Mazurska Brygada Obrony Terytorialnej) – 2:43:36

3. Sylwester Jakacki (Góral z Mazur Running Team) - 2:55:49

4. Rafał Kot (Góral z Mazur Running Team) - 3:01:16

Wojciech Kopeć zwyciężył w Maratonie Juranda już po raz drugi z rzędu

Bieg ukończyło 66 zawodników

Maratonowi Juranda towarzyszyły biegi na krótszych dystansach.

W półmaratonie (21,097 km) zwyciężył Marcin Stokowski (LKS Atleta Gniezno), uzyskując czas: 1:12:44, drugi był Bartłomiej Osior (Wioska Biegaczy) – 1:15:06, a trzeci Marcin Getek (Ełk) – 1:15:16. Do mety dobiegło 108 zawodników.

Bieg na 10 km ukończyło 81 zawodników. Zwyciężył Damian Świerdzewski (Następny Krok Team) w czasie 32:07, przed Szymonem Sawickim (Jonkowo Sport) – 34:29 i Łukaszem Szwajem (Team Kopeć) – 34:59. Najlepszym zawodnikiem ze Szczytna, biegnącym w barwach WSPol., okazał się Maciej Wojciechowski, który na mętę przybiegł jako piąty z czasem 35:29.

(o){/akeebasubs}