W miniony czwartek rozpoczął się maturalny maraton. W Szczytnie do egzaminu dojrzałości przystąpiło 286 abiturientów. Pierwsze wrażenia są pozytywne – tematy z języka polskiego zarówno młodzież, jak i nauczyciele oceniają jako stosunkowo łatwe. Czy to skutek tego, że po raz kolejny ministerstwo edukacji obniżyło maturalne wymagania?

Matura z obniżoną poprzeczką
W ZS nr 3 tuż przed maturą z języka angielskiego humory dopisywały. Tu do egzaminu dojrzałości przystąpiło 112 abiturientów/fot. ZS nr 3 w Szczytnie

MNIEJSZE WYMAGANIA

Tegoroczne matury rozpoczęły się 4 maja i potrwają do 23 maja. W tym roku egzamin zostanie przeprowadzony w dwóch formułach. Absolwenci czteroletnich liceów ogólnokształcących przystąpią do niego w Formule 2023, natomiast absolwenci techników, branżowych szkół II stopnia oraz absolwenci wszystkich typów szkół z lat ubiegłych będą zadawać maturę w Formule 2015. Decyzją ministra edukacji, tegoroczne wymagania obniżono o 20 – 25%. Szef resortu Przemysław Czarnek uzasadnia to tym, że absolwenci liceów ogólnokształcących są pierwszym rocznikiem, który kończy edukację w systemie 8 + 4, czyli osiem lat szkoły podstawowej i cztery średniej. Kolejnym argumentem przemawiającym za obniżeniem poprzeczki, w ocenie ministerstwa, jest to, że tegoroczni maturzyści przez dłuższy czas uczyli się w systemie zdalnym.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

W tym roku wydłużono czas egzaminu z języka polskiego – ze 170 do 240 minut. Po kilku latach przerwy spowodowanej pandemią, wraca za to egzamin ustny z języka ojczystego. Wyniki tegorocznych matur poznamy 7 lipca.

TEMATY BYŁY PRZYJEMNE

W Szczytnie do egzaminu dojrzałości przystąpiło łącznie 286 abiturientów. Najwięcej – 122 w Zespole Szkół nr 2, najmniej – 52 w Zespole Szkół nr 1. W szczycieńskim ogólniaku, czyli Zespole Szkół nr 3 maturę zdaje 112 absolwentów. Pierwsze wrażenia są pozytywne. Jak mówią dyrektorzy, młodzież nie narzekała na tematy z języka polskiego. - Od naszych maturzystów usłyszałam, że były przyjemne – mówi dyrektor ZS nr 3 Monika Chorążewicz.

Z kolei dyrektor ZS nr 2 Alina Niezgoda zauważa, że zarówno uczniom, jak i nauczycielom towarzyszyła niepewność związana z tym, że na dobrą sprawę przez 1,5 roku nauka odbywała się w systemie zdalnym, co mogło wpłynąć na poziom wiedzy. - Bezpośredni kontakt z nauczycielem daje zupełnie inny skutek niż kontakt tylko przez ekran monitora. Nasi uczniowie mieli tego świadomość i wiedzieli, że mają dużo pracy do wykonania – mówi dyrektor, dodając, że po zakończeniu pandemii szkoła podejmowała różne działania, aby sprawdzić umiejętności młodzieży i zwrócić większą uwagę na treści, które były wykładane w czasie zdalnego nauczania.

NIE WIEDZIELIŚMY, CZEGO SIĘ SPODZIEWAĆ

Maturzysta z Zespołu Szkół nr 3 Antoni Jastrzębski przyznaje, że egzamin z języka polskiego w nowej formule budził pewne obawy. - Z kilku lektur obowiązkowych nagle zrobiło się czterdzieści. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać – mówi. Jego zdaniem maturalne zagadnienia nie były jednak trudne. - Wybrałem temat „Co sprawia, że człowiek staje się dla drugiego bohaterem?” - zdradza Antoni. W swoim wypracowaniu odwołał się do dwóch lektur obowiązkowych - „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall i „Antygony”, a także do lektury nieobowiązkowej „Hobbita” Tolkiena, bo jest wielbicielem literatury fantasy. Z kontekstów pozaliterackich przywołał postać Lecha Wałęsy i jego roli jako przywódcy „Solidarności”. Problemów nie sprawił mu także język angielski. - Był bardzo fajny i na razie jest OK – mówi maturzysta po drugim dniu maturalnego maratonu.

OBNIŻANIE POPRZECZKI NIE JEST DOBRE

Nauczycielka języka polskiego w ZS nr 3 Anna Tobolewska zgadza się z powszechną opinią, że tegoroczne tematy nie były trudne. - Nie sądzę, aby te wypracowania sprawiły kłopot maturzystom, którzy znają schemat pisania pracy argumentacyjnej – mówi. Jej zdaniem trudniejsza mogła okazać się pierwsza część egzaminu złożona z testów sprawdzających kompetencje językowe oraz wiedzę historycznoliteracką. - Wymagała ona większej pracy od maturzystów, a także znajomości lektur. Wiele zależy tu od stopnia oczytania i umiejętności formułowania myśli – tłumaczy.

Sceptycznie ocenia obniżanie wymagań na egzaminie dojrzałości. - Poziom języka polskiego i tak już mocno się obniżył. Uczniowie coraz gorzej piszą, popełniają coraz więcej błędów. Dlatego obniżanie wymagań nie jest dobrym rozwiązaniem – przekonuje Anna Tobolewska. Za dyskusyjny uważa też powrót do egzaminu ustnego w sytuacji, kiedy młodzież przez dwanaście lat nauki miała wiele okazji, by zaprezentować swoją wiedzę w tej właśnie formie.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}