Egzaminem z języka polskiego i matematyki rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu matury. Wyniki zdecydują o tym, zy maturzyści dostaną się na wymarzone studia. Zapytaliśmy szczycieńskich abiturientów o pierwsze wrażenia. Większość naszych rozmówców ocenia, że egzaminy na poziomie podstawowym nie były trudne, choć pewne kłopoty sprawiła im matematyka.

Maturalny start
Tuż po egzaminie z matematyki uczniom Zespołu Szkół nr 3 humory dopisywały. Od lewej: Mateusz Bielski, Mikołaj Myślak i Amadeusz Pogorzelski

BYŁO ŁATWO, ALE ...

Początek maja to dla maturzystów bardzo ważny czas. W minionym tygodniu rozpoczęli zdawanie egzaminu dojrzałości. Na pierwszy ogień poszły język polski i matematyka. Jak co roku trwały spekulacje na temat maturalnych tematów. Wielu spodziewało się, że na języku polskim pojawi się problematyka dotycząca patriotyzmu. Tymczasem autorzy arkuszy egzaminacyjnych zaskoczyli zupełnie innym doborem zagadnień. Maturzyści mieli do wyboru dwa tematy rozprawek: „Praca – pasja czy obowiązek” na podstawie fragmentu „Ziemi, planety ludzi” Antoine’a de Saint Exupery’ego oraz analizę wiersza „Słyszę czas” Kazimierza Wierzyńskiego. Młodzież musiała też rozwiązać polecenia dotyczące przytoczonych w arkuszu tekstów, w tym „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego oraz artykułu z „National Geographic” o wymierających językach. Szczycieńscy maturzyści najczęściej wybierali temat o pracy. Tylko jedna z naszych rozmówczyń podjęła się analizy wiersza. – Był on dla mnie dosyć trudny i nie wiem, czy sformułowałam dobrą tezę – dzieli się swoimi rozterkami Monika Przybyłowska z Zespołu Szkół nr 3. W zgodnej opinii maturzystów, egzamin z języka polskiego był łatwy. Do tych optymistycznych ocen z dystansem podchodzi dyrektor ZS nr 3 Mariola Jaworska. W poprzednich latach zdarzało się bowiem tak, że młodzież była zadowolona z tematów, ale wyniki egzaminów wypadały poniżej oczekiwań. – Tendencja jest taka, że nasi maturzyści nastawiają się na te przedmioty, które będą brane pod uwagę przy dostawaniu się na studia, a polski chcą po prostu zdać – zauważa dyrektor.

ACH, TA MATEMATYKA

Maturzystki z ZS nr 3 Julia Wołek (z lewej) i Monika Przybyłowska oceniają, że tegoroczne egzaminy „były do przejścia”

Większe rozbieżności ocen jeśli chodzi o stopień trudności dotyczyły egzaminu na poziomie podstawowym z matematyki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Wśród maturzystów z ogólniaka przeważały opinie, że był łatwy. – Wszystkie zadania wymagały raczej podstawowej wiedzy - oceniają Mikołaj Myślak, Mateusz Bielski i Amadeusz Pogorzelski z ZS nr 3. Przyznają, że najwięcej niepewności towarzyszyło im przy obliczaniu objętości ostrosłupa. – Wychodził dość dziwny wynik. Spędziłem dużo czasu, żeby sprawdzić, czy jest poprawny, ale taki sam wyszedł też kilku osobom dobrym z matematyki, więc wierzę, że będzie OK – mówi Mateusz. Ogólnie nasi rozmówcy czują, że pierwsze dwa egzaminy wypadną pozytywnie. Przed nimi jeszcze zdawanie przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Mikołaj, Mateusz i Amadeusz wybrali matematykę, język angielski fizykę oraz geografię.

Zadanie z ostrosłupem sprawiło też nieco trudności Julii Wołek z ZS nr 3. – Mimo wszystko czuję się dobrze i myślę, że egzamin był do przejścia – mówi, dodając, że podobne odczucia ma w przypadku języka polskiego. Co do wyniku, którego się spodziewa, nie chce spekulować. – Wolę nie zapeszać – ucina dalsze dywagacje. Inny absolwent ogólniaka, Szymon Kusior nie dopatrzył się w tegorocznych arkuszach egzaminacyjnych żadnych haczyków. – Zarówno język polski, jak i matematyka były proste – ocenia. Myślami wybiega już na studia. Jego pasją jest muzyka. Zamierza zdawać na kompozycję do Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Kamilowi Rumińskiemu (z lewej) i Adrianowi Jonikowi z ZS nr 2 najwięcej trudności sprawiła matematyka

Niewesołe miny po egzaminie z matematyki mieli za to dwaj absolwenci Zespołu Szkół nr 2 Adrian Jonik i Kamil Rumiński. – Było ciężko, zwłaszcza jeśli ktoś się należycie nie przygotował – oceniają „na gorąco”. Narzekają, że zadania zawierały dużo geometrii, a w przypadku jednego podano bardzo mało danych do obliczeń. Znacznie lepiej poszedł im egzamin z polskiego. Obaj wybrali temat o pracy. – Ja napisałem, że to zarówno obowiązek, jak i pasja – zdradza Adrian.

KRES ERY POLITOLOGÓW

Młodzi ludzie coraz większy nacisk kładą na przedmioty ścisłe oraz języki obce. Czasy, kiedy absolwenci masowo szli na humanistyczne kierunki studiów, w tym osławioną politologię, już minęły. W tym roku w szczycieńskim ogólniaku maturzyści najczęściej na egzaminie rozszerzonym wybierali język angielski (64 osoby), biologię (55), chemię (52) i matematykę (39). Na czele tej listy brakuje historii, która jeszcze kilkanaście lat temu wiodła prym wśród zdawanych przedmiotów. W tym roku ogólniak kończy rocznik, w którym w ogóle nie było klasy o profilu humanistycznym. Absolwenci tej szkoły coraz częściej wybierają studia medyczne, kształcą się na politechnikach oraz WAT-cie. Przed maturzystami jeszcze kilka tygodni egzaminów. W ZS nr 3 potrwają one do 19 maja. Wyniki poznają 30 czerwca. Aby uzyskać maturę, wystarczy otrzymać minimum 30% punktów z egzaminów obowiązkowych. Wynik z przedmiotu do wyboru nie ma wpływu na uzyskanie świadectwa dojrzałości, służy jednak przy rekrutacji na studia. Maturzysta, który nie zda jednego egzaminu obowiązkowego, ma prawo do poprawki pod koniec sierpnia. Ci, którym powinie się noga na więcej niż jednym, może się poprawić dopiero za rok.

Ewa Kułakowska

WSPOMINAJĄ SWOJE MATURY:

Jarosław Matłach, starosta szczycieński: - Maturę zdawałem w szczycieńskim ogólniaku w 1991 r. Trudno uwierzyć, że to już 26 lat temu ... Trochę się stresowałem, ale ogólnie towarzyszyły mi wtedy pozytywne odczucia. W mojej klasie zdali wszyscy. Pamiętam, że na pisemnym egzaminie z polskiego wybrałem temat z „Lalki”: „Wokulski – pozytywistyczny romantyk czy romantyczny pozytywista?” Z kolei na ustnym wylosowałem pytanie dotyczące „Granicy” Zofii Nałkowskiej. Na pisemnym egzaminie z matematyki siedziałem w pierwszej ławce. To chyba dlatego, że moja nauczycielka tego przedmiotu była pewna, że zdam. Ustnej matematyki nie zdawałem, bo byłem z niej zwolniony.

Mariola Jaworska, dyrektor Zespołu Szkół nr 3 w Szczytnie: - Uczyłam się w klasie biologiczno – chemicznej, choć moje zainteresowania krążyły bardziej wokół przedmiotów humanistycznych. Z egzaminu z języka polskiego miałam szóstkę. To był pierwszy rok, kiedy obowiązywały te oceny. Jako przedmiot dodatkowy wybrałam historię. Dostałam piątkę. W moich czasach matematyka nie była jeszcze obowiązkowa. Pamiętam, że pisałam egzamin w małym korytarzu obok sali gimnastycznej. Można było mieć ze sobą kanapki i maskotki. Na pisemnym polskim wybrałam temat rozwijający myśl: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie”. Wtedy wyniki matur wywieszano w szkolnym hallu, co teraz od dawna już nie jest praktykowane.

Andrzej Materna, dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie: - To był rok 1985, a maturę zdawałem w Zespole Szkół Gastronomiczno – Spożywczych w Olsztynie. Na pisemnym polskim wybrałem temat: „Twoje refleksje na temat wojny i okupacji teraz, kiedy świat jest w dobie zagrożenia bezpieczeństwa”. O jakie zagrożenie chodziło, tego nie pamiętam, być może coś się wtedy działo na Bliskim Wschodzie ... Na maturze ustnej odpowiadałem na pytanie z „Popiołu i diamentu”, na czym polegał tragizm głównego bohatera, Maćka Chełmickiego. Jako młody chłopak lubiłem tematykę wojenną, a z historii trafiły mi się akurat fajne tematy: rozbiory Polski, I wojna światowa i początek II wojny. Polskiego i historii zbytnio się nie bałem, ale matematyki – owszem. Byłem zawsze bardziej humanistą niż umysłem ścisłym. Wcześniej musieliśmy jeszcze zdać egzamin zawodowy. To był warunek dopuszczenia do matury.  

Sylwia Jaskulska, członek Zarządu Województwa Warmińsko – Mazurskiego: - Z rozrzewnieniem wspominam tamten czas, moich nauczycieli i kolegów. Chodziłam do Liceum Ogólnokształcącego w Biskupcu i tam zdawałam maturę. Uczyłam się w klasie humanistycznej, bo namówiła mnie do tego koleżanka z Dźwierzut. Ona czuła się tam jak ryba w wodzie, a ja, wręcz przeciwnie, bo miałam zawsze ścisły umysł. Fizyka, chemia, biologia – to były moje „koniki”.  Maturę zdałam bardzo dobrze. Z polskiego dostałam 4+, a z biologii 5. Z tego drugiego przedmiotu pisałam na temat wpływu fotosyntezy na rośliny. Z kolei na polskim wybrałam analizę wiersza. W moich czasach nie było korepetycji. Każdy sam uczył się do matury, wystarczała nam wiedza zdobyta w szkole.{/akeebasubs}