KRÓL MAZURSKI
Historia Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego wiąże się nierozerwalnie z osobą Karola Małłka, jednego z najbardziej znanych działaczy mazurskich, którego nazwano „Królem Mazurskim”. Po wojnie Karol Małłek był między innymi: prezesem Mazurskiego Instytutu Naukowego i radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Olsztynie.
Stopniowo odsuwany od stanowisk postanowił objąć kierownictwo w jednym z uniwersytetów ludowych, który trzeba było jednak dopiero zorganizować. Z dniem 4 sierpnia 1945 r. przestał pełnić funkcję przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Działdowie. Udał się do Sopotu, gdzie przeszedł czternastodniowy kurs dla dyrektorów uniwersytetów ludowych. Po powrocie z Sopotu wyjechał na konsultacje w sprawie organizacji uniwersytetu ludowego do Olsztyna. W kuratorium poradzono mu, by szukał ośrodka w powiecie szczycieńskim, posiadającym największe tradycje w walce o polskość Mazur, starostą którego był pochodzący z Dębowca Walter Późny.
W PASYMIU
Z Olsztyna K. Małłek wyruszył na poszukiwanie odpowiedniego miejsca. W Pasymiu burmistrz Stanisław Staniszewski zachęcał go do objęcia jednego z miejskich hoteli. Małłek zdecydował się jednak na budynek szkoły podstawowej. Na dworcu spotkał młodego Mazura Joachima Turowskiego, przy pomocy którego rozpoczął werbowanie chętnych do nauki. Z Pasymia wrócił do Działdowa i zaczął przygotowywać się wraz z rodziną do przeprowadzki. W nocy poprzedzającej wyjazd Urząd Bezpieczeństwa urządził jeszcze rodzinie Małłków „pożegnanie”. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZBIERANIE SŁUCHACZY
1 grudnia 1945 r. odbyło się zebranie Zarządu Instytutu Mazurskiego, na którym K. Małłek poinformował o stanie przygotowań do otwarcia Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego. Na pierwszy turnus zgłosiło się 73 słuchaczy. Gdy jednak K. Małłek. wyruszył samochodem w teren, by ich wszystkich pozbierać, okazało się, że większość gdzieś się pochowała. Z trudem udało mu się zebrać 33 osoby.
Dnia 5 grudnia 1945 r. nastąpiło otwarcie Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego w Pasymiu. Rozpoczął się pierwszy, pięciomiesięczny turnus. Program działania uniwersytetu nie był opracowany przez żaden urząd państwowy. Był samodzielnym dziełem K. Małłka, który zbudował go w oparciu o zasady opracowane przez Ignacego Solorza, prekursora tej formy kształcenia na terenie Polski, z którymi Małłek miał okazję się zapoznać przed wojną. Duży nacisk położono na samorządność słuchaczy. Małłek oprócz tego, że był dyrektorem, uczył nauki o środowisku, formach i metodach działania społecznego w środowisku, nauki o państwie, śpiewu oraz omawiał zagadnienia aktualne. Jak widać, wziął na siebie delikatną kwestię zapoznania młodzieży z nowym państwem i ustrojem. Bardzo wyraźnie nawiązał do swoich przedwojennych doświadczeń, z których wynikało, że odwołanie się do tradycji ludowej daje świetne rezultaty wychowawcze. Poprzez folklor i naukę historii chciał pokazać swoim uczniom, że Mazurzy pochodzą z Polski. W trakcie 50 godzin lekcyjnych omawiał historię Mazur, uwypuklając ich związki z Polską i tłumacząc, dlaczego Mazurzy w takim stopniu ulegli germanizacji. Pragnął, by posiadali własną tożsamość, która siłą rzeczy opierać musiałaby się na religii ewangelickiej i etnicznie polskiej tradycji ludowej. Z tych dwóch elementów rozwinąć miałaby się nowoczesna kultura mazurska.
REPOLONIZACJA MAZURÓW
Z dzisiejszej perspektywy można byłoby zarzucić K. Małlkowi, że repolonizując dokonywał na młodzieży mazurskiej gwałtu, polegającego na oderwaniu jej od dotychczasowych niemieckich wzorców kulturowych. Pamiętać jednak trzeba, że absurdalne oskarżenia o niemieckość wobec działaczy mazurskich, były w tamtym okresie codziennością. Wynikało to z niewiedzy, jak i przede wszystkim z celowych ataków, mających ich zdyskredytować i zniechęcić do działania. Dlatego oderwanie od kultury niemieckiej musiało nastąpić o wiele szybciej niż tego życzył sobie K. Małłek. Tak szybka repolonizacja mogła przynieść (i nie rzadko przynosiła) rezultaty odmienne od zamierzonych. K. Małłek świetnie to rozumiał, ponieważ on sam w młodości poddany był germanizacji, która nie powiodła się dlatego, że w pewnym okresie przybrała zbyt gwałtowną formę. Poza tym ówczesne koncepcje zakładały, że ta część ludności miejscowej, która nie przejdzie pozytywnie weryfikacji narodowej, zostanie przesiedlona do Niemiec. Takie rozwiązanie oznaczało rozpłynięcie się żywiołu mazurskiego w morzu nowego osadnictwa, o co też i władzom chodziło. Małłek pragnął też zapewnić Mazurom możliwie jak największy wpływ na przyszłe losy regionu. Można było tego dokonać tylko poprzez wykształcenie odpowiednich kadr.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
