Nadchodzi sezon letni, a wraz z nim cykl miejskich imprez kulturalno-rozrywkowych. Radny Arkadiusz Myślak uważa, że dobrze by było, gdyby Miejski Dom Kultury informował o nich, tak jak dawniej, za pomocą dużych, ręcznie malowanych tablic wieszanych na froncie budynku. Dyrektor MDK-u Piotr Filipowicz ma na ten temat inne zdanie.

MDK bez ozdobników

Jeszcze kilka lat temu o każdej odbywającej się w Miejskim Domu Kultury imprezie informowały duże, ręcznie malowane tablice wieszane na froncie budynku. Od pewnego czasu jednak ich już nie widać. Radny miejski Arkadiusz Myślak uważa, że to błąd. - Te tablice bardzo dobrze się sprawdzały. W tej chwili o imprezach informują tylko małe plakaty – zwraca uwagę radny, dodając, że duże tablice były widoczne z daleka, dzięki czemu mogli je odczytać przejeżdżający przez ul. Polską kierowcy czekający w korkach. Zdaniem radnego ekran świetlny na pl. Juranda, na którym miasto wyświetla swoje komunikaty, nie do końca się sprawdza. - Widzą je piesi, kierowcy już niekoniecznie – mówi Myślak.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Dyrektor MDK-u Piotr Filipowicz tłumaczy, że umieszczanie dużych tablic na froncie odnowionego niedawno budynku nie wchodzi w grę z przyczyn architektonicznych. - Przygotowując remont elewacji założyliśmy specjalne haki, które są dyskretne i w miarę potrzeb będziemy na nich montować siatki reklamujące imprezy – zapowiada dyrektor. Zaznacza jednak, że ze względów ekonomicznych dotyczy to tylko największych wydarzeń. Piotr Filipowicz powołuje się również na argument związany z estetyką. - Wydaje mi się, że Polska jest już wystarczająco obwieszona reklamami, które krajobrazu nie upiększają – przekonuje, dodając, że osobiście woli patrzeć na ładną elewację budynku i otaczającą go zieleń, niż pstre ogłoszenia.

(ew)

{/akeebasubs}