Po dary dla najuboższych niektórzy podjeżdżają samochodami wartymi 50 – 60 tys. zł – dzieli się swoimi obserwacjami sołtys Rozóg Marek Stolarczyk. Dodaje, że z tego powodu darmowej żywności nie starcza już dla najbardziej potrzebujących. Władze gminy i opieka społeczna tłumaczą, że niewiele mogą w tej sprawie zrobić, bo korzystający z tej formy wsparcia przedstawiają dokumenty o niskich dochodach kwalifikujące ich do otrzymania pomocy.

Mercedesem po daryNIE MA SIŁY NA CWANIAKÓW?

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Rozogach ma podpisaną umowę z Polskim Komitetem Pomocy Społecznej. W jej ramach otrzymuje żywność, która w założeniu ma trafiać do najbardziej potrzebujących mieszkańców. Czy rzeczywiście tak się dzieje? Poważne wątpliwości w tej sprawie ma sołtys Rozóg Marek Stolarczyk. Z jego obserwacji wynika, że w kolejce po dary ustawiają się osoby, których status materialny jest całkiem niezły. - Niektórzy podjeżdżają samochodami za 50 – 60 tys. zł, a ludziom biednym, którym faktycznie ta pomoc się należy, już nie starcza – dzieli się swoimi obserwacjami sołtys. Problem nie jest nowy, bo wcześniej zajmowała się nim komisja rewizyjna Rady Gminy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Powiedziano nam, że nic w tej sprawie nie można zrobić, bo te osoby w papierach wykazują niski dochód i jakbyśmy im tych darów nie dali, to byłoby jeszcze gorzej – mówi radny Krzysztof Bałdyga, zastanawiając się, czy przyznawanie pomocy nie powinno być poprzedzone dokładnym wywiadem środowiskowym. Wójt Zbigniew Kudrzycki przyznaje, że dystrybucja darów budzi kontrowersje. - Tam, gdzie zaczyna się pomoc społeczna, tam zaczynają się też kłopoty – potwierdza. Tłumaczy, że przyznanie wsparcia naj-uboższym poprzedzone jest wywiadem środowiskowym, ale głównym kryterium pozostaje zaświadczenie o dochodach. - Jeżeli ktoś przedstawia dokumenty, które go kwalifikują do udzielenia pomocy, to wówczas kierownik GOPS-u nie ma podstaw do ich zakwestionowania – wyjaśnia Kudrzycki.

USTAWA SOBIE, ŻYCIE SOBIE

Kierownik GOPS-u w Rozogach Joanna Polańczuk dodaje, że pracownicy ośrodka wydający skierowania do odbioru darmowej żywności, działają w oparciu o ustawę o pomocy społecznej. W niej zostało ustalone kryterium dochodowe uprawniające do otrzymywania tej formy wsparcia. Przyznaje jednak, że często dokumenty nie oddają rzeczywistego stanu. - My kierujemy się ustawą, a to nie zawsze przekłada się na to, co kto tak naprawdę ma – mówi kierownik. Wśród osób, które niekoniecznie potrzebują pomocy, a z niej korzystają, dominują rolnicy. - Zgodnie z ustawą ich dochód liczy się na podstawie hektara przeliczeniowego, a nie uwzględnia się dotacji unijnych czy dochodu z mleka – zauważa Joanna Polańczuk.

Popyt na darmową żywność w gminie Rozogi jest bardzo duży. Ostatnim razem skorzystało z niej około 1 tysiąca mieszkańców, mimo że początkowo zadeklarowano zapotrzebowanie dla 600 osób.

(ew){/akeebasubs}