Jak bumerang powraca temat poszerzenia granic Szczytna. Potrzebę taką dostrzegają m.in. miejscy radni, zwracając uwagę, że stolicy powiatu brakuje terenów inwestycyjnych oraz działek budowlanych. Wójt Sławomir Wojciechowski nie chce jednak o tym słyszeć, a zgłaszane pomysły nazywa „poronionymi”. Z kolei burmistrz Górska zachęca radnych miejskich, by prowadzili rozmowy z gminnymi samorządowcami w celu „przygotowania atmosfery”.

Miasto z obwarzankiem

NIEUDANE STARANIA

Problem poszerzenia granic Szczytna nie jest nowy. Starania o to podejmowali już burmistrzowie Henryk Żuchowski i Paweł Bielinowicz. Ten pierwszy wystąpił ze stosownym wnioskiem do ministra spraw wewnętrznych, ale opór gminy spowodował, że zamiaru nie udało się zrealizować. Jak mówił w rozmowie z „Kurkiem” były burmistrz, jego poprzednicy popełnili poważne błędy zgadzając się na podłączenie podszczycieńskich miejscowości do miejskiej infrastruktury. Stąd, zdaniem Żuchowskiego, dziś sprawa poszerzenia granic miasta może być trudna do przeprowadzenia. – Gmina nie ma żadnego interesu, by oddać nam swoje tereny – uważa były burmistrz. Z kolei Paweł Bielinowicz w czasie swoich rządów zwrócił się do samorządu gminnego o zamianę terenów, na których znajdowały się miejskie inwestycje, takie jak stacja uzdatniania wody (Lipowa Góra Wsch.) oraz oczyszczalnia ścieków (Nowe Gizewo). Także i w tym przypadku miasto napotkało na stanowczy opór gminy. Według Bielinowicza, obecna sytuacja to niechlubny spadek po epoce PRL-u, kiedy to powstawały wokół miast duże gminy. – To nie służy rozwojowi. Byłoby lepiej graniczyć z kilkoma gminami, a nie jedną, żyjącą kosztem miasta – mówił w rozmowie z „Kurkiem” Paweł Bielinowicz.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

LICZY SIĘ SILNIEJSZY

Były zastępca naczelnika miasta, a potem, na przełomie lat 70. i 80., naczelnik Bogusław Palmowski uważa, że dziś poszerzanie granic nie ma większego sensu ze względu na malejącą liczbę mieszkańców. – Kiedyś Szczytno było planowane na 35 tysięcy. Teraz ludzie się stąd wyprowadzają do gminy i są zadowoleni – uważa Palmowski. Przypomina, że kiedy on pracował w urzędzie, w planach zagospodarowania przestrzennego znajdowały się 2-3-kilometrowe strefy inwestycji miejskich. – Sprawy te koordynował powiat i w razie potrzeby zawsze można było się dogadać – wspomina. Z drugiej strony jest zdania, że gminy wokółmiejskie powinny być zlikwidowane. – Ograniczyłoby to znacznie koszty administracji – mówi, dodając, że przy obecnych rozwiązaniach to samorząd gminny jest w lepszej sytuacji. – Nie musi ponosić nakładów związanych z utrzymaniem swojej stolicy, podczas gdy inne, mniejsze gminy w naszym powiecie do nich kierują gros środków – mówi Palmowski.

Konieczność poszerzenia granic miasta widzi również były poseł, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Adam Krzyśków. – To trudny temat, wymaga konsensusu, ale na dłuższą metę granice powinny być poszerzone – uważa. Podobnego zdania jest także prezes Gminnej Spółdzielni „SCh” Kazimierz Samojluk. – Obserwując zachodzące zmiany społeczne i przepływ kapitału na rynku widać wyraźnie, że dziś liczy się silniejszy – mówi. Zastrzega jednak, że na poszerzenie granic czy ewentualne połączenie obu samorządów, trzeba jeszcze poczekać.

– Za jakieś dziesięć lat tworzenie większego obszaru inwestowania będzie nieuchronne – prognozuje, wyrażając przekonanie, że samorządowcy po pewnym czasie sami dojdą do takich wniosków. – Na razie nie można tego forsować na siłę – mówi prezes.

Zdaniem starosty Jarosława Matłacha dziś połączenie samorządów jest nierealne. – Mieszkańcy zbyt mocno utożsamiają się z jednej strony z gminą, a z drugiej – z miastem – uważa. Według niego za połączeniem przemawiają jednak czynniki ekonomiczne. Dlatego byłoby dobrze, gdyby możliwe stało się łączenie pewnych zadań poszczególnych samorządów. Jako przykład podaje choćby wyłanianie jednego wykonawcy na odbiór śmieci. Według starosty na ten temat w pierwszej kolejności powinni się wypowiedzieć mieszkańcy. – To bardzo ważna inicjatywa, dlatego ewentualne zmiany muszą być poprzedzone referendum – mówi Matłach.

BRONIĄ GRANIC JAK NIEPODLEGŁOŚCI

O potrzebie poszerzenia granic Szczytna mówią też miejscy radni. Niedawno temat ten wywołał podczas jednej z komisji wiceprzewodniczący RM Klaudiusz Woźniak z Platformy Obywatelskiej. – Gmina Szczytno bardzo dużo na tym zyska, bo wiele osób mieszkających na jej terenie pracuje w mieście – twierdzi Woźniak. – Myślę, że można rozmawiać, negocjować – dodaje. Uważa, że miasto ma większe możliwości przyciągnięcia inwestorów, o ile dysponuje odpowiednimi terenami.

Burmistrz Szczytna Danuta Górska podchodzi do sprawy ostrożnie. Potwierdza jednak, że problem jest, o czym świadczy choćby niedawna dyskusja samorządowców z wiceminister administracji i cyfryzacji, podczas której podnoszono kwestię gmin „obwarzanków”. – Jesteśmy jednym z wielu miast, których ta sprawa dotyka. Każdy jednak broni swoich granic jak niepodległości – mówi burmistrz. Dodaje, że to problem polityczny. – Jeśli ja zaczynam rozmawiać, to jest trochę wywołana wojna, natomiast trzeba pewien grunt polityczny wypracować – uważa Górska, zachęcając miejskich radnych, aby podejmowali rozmowy na ten temat z samorządowcami gminnymi, w celu przygotowania „wstępnej atmosfery”. Przyznaje, że Szczytno ma obecnie bardzo duży stopień zagęszczenia, jeden z najwyższych w województwie.

– Mamy mało terenów inwestycyjnych. Gdybyśmy chcieli budować jakieś budynki wielorodzinne, to być może trzeba by było kupić na ten cel teren od gminy – nie wyklucza burmistrz.

Reprezentant PiS-u, radny powiatowy Szczepan Olbryś. uważa, że do sprawy trzeba podejść poważnie, a nie tylko „rzucić” temat. Według niego gminy „obwarzanki” hamują rozwój miast. – Szczytno jest małe terytorialnie i zamknięte. Gdyby udało się osiągnąć w tej sprawie kompromis, byłoby to z korzyścią i dla miasta, i dla gminy – przekonuje. Wśród potencjalnych korzyści połączenia w przyszłości obu samorządów wymienia obniżenie kosztów utrzymania administracji oraz uniknięcie powielania wielu kompetencji związanych z zarządzaniem. Zastrzega, że ewentualne działania w tej sprawie muszą być poprzedzone konsultacjami społecznymi oraz stosowanym planem.

PORONIONY POMYSŁ

Tymczasem wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski na wszelkie wzmianki dotyczące poszerzenia granic miasta czy połączenia obu samorządów, reaguje nerwowo. – To poroniony pomysł radnego – komentuje wystąpienie Woźniaka na komisji Rady Miejskiej. Gminni samorządowcy wcale się temu nie dziwią. Ich obawy budzi m.in. to, że gdyby oba samorządy stały się jednym organizmem, znaczenie gminy mogłoby spaść. – Po wyborach znaczną przewagę w radzie mieliby przedstawiciele miasta i forsowaliby inwestycje w Szczytnie, kosztem gminnych miejscowości, które dziś pod tym względem są w niezłej sytuacji – mówi jeden z samorządowców. Sztywne stanowisko wójta krytykuje natomiast Szczepan Olbryś. – Wójt rządzi już długo i nie chce się pozbyć władzy. Jeśli jednak mamy być wspólnotą, musimy działać razem, a nie tworzyć osobne księstwa – komentuje Olbryś.

ZA I PRZECIW ŁĄCZENIU

Burmistrz Danuta Górska nie wyklucza, że być może odgórne wymogi spowodują, że gmina i miasto staną się jednym organizmem. W tej chwili ministerstwo administracji i cyfryzacji przygotowuje rozwiązania dotyczące możliwości dobrowolnego łączenia małych gmin. Według założeń, ma to przynieść ok. 1 mld zł oszczędności. Resort przewiduje, że obniżyłoby to koszty obsługi administracyjnej i zapewniło potencjał społeczno-gospodarczy. Do pomysłu sceptycznie podchodzi Adam Krzyśków.

– Idea łączenia wynika z potrzeby oszczędności. Trzeba wyważyć, na ile te zmiany byłyby pozorne i oddalały władze od obywatela, a na ile przyniosłyby wymierny skutek – mówi prezes WFOŚiGW. Obawia się, że proponowane rozwiązania mogłyby skutkować tym, co nazywa „oskubywaniem” powiatów, poprzez likwidowanie w nich siedzib np. firm energetycznych czy gazowniczych. Podobnych obaw nie ma za to wójt gminy Świętajno Janusz Pabich. – Będzie to dobre, o ile nie zostanie robione na siłę, nakazowo, tylko stworzy nowe możliwości – mówi. Dzięki temu, jak zauważa, samorządy mogłyby wspólnie dokonywać np. zakupów czy razem prowadzić księgowość, w zamian otrzymując konkretne zachęty finansowe.

– Ważne, by nie stwarzać nam głupich ograniczeń, takich jak te dotyczące choćby straży gminnych – zauważa Pabich. Obecnie tworzyć je mogą tylko gminy bezpośrednio ze sobą sąsiadujące.

– W naszym przypadku chcieliśmy ją utworzyć ze Szczytnem, ale nie mogliśmy, bo nie zgodził się wójt gminy Szczytno – wspomina Pabich.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}