Złodzieje i wandale są plagą nadjeziornych terenów w Szczytnie. Notorycznie niszczone są m.in. lampy oraz kosze na śmieci. Ze ścieżki wokół dużego jeziora zniknęła już większość drewnianych ławek. Z kolei w pobliżu mola ktoś ukradł pokaźną ilość kostki brukowej. Naprawy i uzupełnianie ubytków kosztują miasto rocznie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Tereny wokół szczycieńskich jezior od niedawna są wreszcie należycie zagospodarowane. Ścieżki pieszo-rowerowe, kąpielisko czynne w okresie lata, boiska do siatkówki plażowej przyciągają mieszkańców spragnionych aktywnego wypoczynku. Niestety, nie tylko ich. Plagą nadjeziornych terenów są złodzieje i wandale. Ze ścieżki wokół dużego jeziora zniknęła już większość ustawionych tam dwa lata temu drewnianych ławek. - W pierwszym rzucie przygotowaliśmy ich 60, a zostało może 11. Pewnie poszły na ogniska albo do prywatnych ogródków – przypuszcza burmistrz Szczytna Danuta Górska.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Miasto niedawno zamówiło już nowe nowe ławki w jednym z nadleśnictw, aby przez sezonem na nowo ustawić je wokół jeziora. Notorycznie niszczone są kosze na śmieci. Część z nich często ląduje w wodzie. Burmistrz zapowiada, że zostaną wyciągnięta, jak tylko podniesie się jej temperatura. Po każdym weekendzie łupem wandali pada też po kilka lamp. Na tym jednak nie koniec. - Jakiś c zas temu myślałam, że serce mi stanie ze zdumienia, kiedy podczas spaceru nad jeziorem, w okolicy mola zobaczyłam pustą przestrzeń po wybranej kostce brukowej – relacjonuje burmistrz. Dodaje, że ubytki są niemal natychmiastowo uzupełniane, po to, by nie zachęcać złodziei i wandali do dalszego grabienia i niszczenia nadjeziornej infrastruktury.
Walka z tego typu zachowaniami niektórych mieszkańców jest bardzo trudna. Po pierwsze, niełatwo kogoś złapać na gorącym uczynku. Po drugie, nawet jeśli się to uda, sprawca może liczyć na łagodne potraktowanie przez wymiar sprawiedliwości. Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk przywołuje przykład sprzed kilku lat, kiedy to we współpracy z policją, po żmudnych działaniach operacyjnych, udało się złapać wandala grasującego na Małej Bieli. Sąd uznał wtedy, że jego wybryki miały niską szkodliwość społeczną.
Czy skalę złodziejstwa i wandalizmu można jakoś ograniczyć? Burmistrz zapowiada, że od czerwca tereny szczególnie narażone na tego typu przestępstwa, będą patrolowały dodatkowe, zakupione przez samorząd patrole policji. Mają one pojawiać się tam zwłaszcza w weekendy.
Według szacunków władz miasta, uzupełnianie start spowodowanych przez złodziei i wandali pochłania kilkadziesiąt tysięcy złotych.
(ew){/akeebasubs}
