Modernizacja ośmiu ulic, na którą miasto otrzymało 5 mln zł dofinansowania z Polskiego Ładu, nie zakończy się w tym roku, jak początkowo planowano. Burmistrz Mańkowski chce, aby realizacja zadania została rozłożona w czasie na dwa lata. Mieszkańcy są rozczarowani. - Za długo to trwa – ubolewa Tadeusz Boszko z ul. Orzeszkowej.

Mieszkańcy nie chcą już dłużej czekać
Tadeusz Boszko z ul. Orzeszkowej ma nadzieję, że miasto, rozkładając inwestycję w czasie, w pierwszej kolejności weźmie się za remont ulic, które nie mają twardej nawierzchni

MOŻNA BYŁO TO PRZEWIDZIEĆ

Modernizacja ulic: Broniewskiego, Orzeszkowej, Norwida, Spółdzielczej, Klasztornej, Łomżyńskiej, Leśnej i Kolberga miała się rozpocząć i zakończyć jeszcze w tym roku. Na realizację inwestycji miasto otrzymało 5 mln zł dofinansowania w ramach Polskiego Ładu. Na początku lutego został ogłoszony przetarg na wyłonienie wykonawcy. Termin otwarcia ofert dwukrotnie jednak przekładano, bo po pytaniach ze strony zainteresowanych firm okazało się, że trzeba poprawić dokumentację. Oferty otwarto dopiero pod koniec marca. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Nadesłane zgłoszenia znacząco przewyższały kwotę, którą samorząd zamierzał przeznaczyć na inwestycję. Do jej realizacji miasto musiałoby dołożyć 2,5 mln zł, na co burmistrz Krzysztof Mańkowski nie chciał się zgodzić. Ostatecznie przetarg unieważniono. Teraz władze Szczytna chcą rozłożyć zadanie w czasie na dwa lata. Decyzję w tej sprawie podejmą na najbliższej sesji radni, zdejmując z budżetu 5 mln zł na dofinansowanie przebudowy ulic. - Potwierdziło się to, czego się spodziewaliśmy – komentuje radny Rafał Kiersikowski, szef klubu radnych „Wszystko dla Szczytna” i PSL. - Rozumiemy, że ceny materiałów budowlanych idą w górę, ale można było to przewidzieć – dodaje, podkreślając, że burmistrz otrzymał od radnych na realizację inwestycji zielone światło w momencie uchwalenia budżetu. - Trzeba było dołożyć środki do tego zadania i zwiększyć na nie kredyt, skoro mamy dofinansowanie – przekonuje Kiersikowski. - Mam nadzieję, że decyzja o rozłożeniu inwestycji w czasie nie ma podtekstu politycznego – dodaje radny, mając na myśli przyszłoroczne wybory samorządowe. Zakończenie remontów ulic w roku wyborczym i związane z tym przecinanie wstęg byłoby zapewne na rękę włodarzowi.

TO TRWA JUŻ ZBYT DŁUGO

Planami władz miasta rozczarowani są mieszkańcy, którzy już i tak od bardzo dawna czekają na poprawę stanu ich ulic. - Za długo to trwa. W końcu raz powinno to być zrobione, zwłaszcza że kilka lat temu położono już u nas kanalizację – mówi Tadeusz Boszko z ul. Orzeszkowej, gdzie nie ma ani chodników, ani twardej nawierzchni. Nasz rozmówca mieszka tam 17 lat, ale jego sąsiedzi z fatalną infrastrukturą drogową borykają się przez dziesięciolecia. - Kiedyś doszło nawet do tego, że samochód synowej zapadł się w błocie aż po drzwi – wspomina pan Tadeusz. Co prawda raz na jakiś czas miasto stara się poprawić stan nawierzchni, ale to syzyfowa praca. - Po roztopach samochody muszą zjeżdżać na bok, żeby nie ugrzęznąć w błotnistej mazi – skarży się mieszkaniec. Według niego, jeśli miasto rozkłada inwestycję w czasie, to w pierwszej kolejności powinno zacząć ją od ulic, gdzie nie ma twardej nawierzchni, natomiast później remontować te, które ją mają, mimo że, jak w przypadku ulic Broniewskiego czy Łomżyńskiej, jest ona w bardzo złym stanie. - Kiedy usłyszeliśmy, że remont zostanie zrobiony w tym roku, bardzo się ucieszyliśmy, każdy był na to nastawiony, a teraz się dowiadujemy, że musimy jeszcze poczekać – nie kryje rozczarowania pan Tadeusz.

(ew){/akeebasubs}