Na placu Juranda i wzdłuż ul. Kasprowicza pojawiło się nowe oznakowanie poziome. Ma ono uporządkować ruch kołowy w tym centralnym punkcie miasta. Czy tak się stanie? Kierowcy mają wątpliwości.
W minionym tygodniu na placu Juranda i ul. Kasprowicza pojawiło się nowe oznakowanie poziome na jezdniach. Linie przerywane wyznaczają miejsca do parkowania aut osobowych, inne, ciągłe zakazują postoju w newralgicznych punktach. Ma to poprawić komunikację w tym rzeczywiście wąskim gardle komunikacyjnym. - Najwięcej skarg otrzymywaliśmy od kierowców autobusów komunikacji miejskiej – tłumaczy Krzysztof Kaczmarczyk, wiceburmistrz. Z powodu niewłaściwego parkowania aut osobowych mieli oni kłopoty z dojechaniem na przystanek przy ul. Kasprowicza. Zdarzało się, że musieli zatrzymywać swoje autobusy i czekać, aż zjawi się właściciel źle zaparkowanego samochodu i odjedzie taką zawalidrogą.
- Nowe znaki poziome nie są jednak rozwiązaniem ostatecznym – zastrzega wiceburmistrz.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
JEDNI CHWALĄ, INNI KRYTYKUJĄ
Taksówkarze, z którymi rozmawialiśmy nowe oznakowanie przyjmują z zadowoleniem. Komunikacja na placu Juranda, jak i ul. Kasprowicza, ich zdaniem, poprawiła się. Dotąd parkowano tu chaotycznie, teraz nowo wymalowane linie dyscyplinują kierowców.
- Wiele razy, jadąc z placu Juranda w kierunku ul. Spacerowej, mijałem się z innymi samochodami „na żyletkę” - mówi pan Władysław, wieloletni taksówkarz. Teraz według niego jest lepiej. - Nic się nie zmieniło. Tak jak wcześniej trudno było tędy przejechać, tak jest i teraz – twierdzi z kolei Andrzej Albrecht, prowadzący z małżonką pobliską restaurację „Zacisze” i przejeżdżający tędy samochodem kilkanaście razy dziennie. Dziwi się, że dalej dopuszczone jest prostopadłe parkowanie przy ratuszowym murku. Rozwiązaniem problemu byłoby według niego parkowanie równoległe lub wprowadzenie ruchu jednokierunkowego.
Pozostaje jeszcze kwestia parkowania na samym placu Juranda.
- Plac jest duży, ale nie jest wykorzystywany racjonalnie – zauważa pan Marian, który swoją taksówką zajechał akurat pod ratusz. Na placu, jego zdaniem, także przydałyby się przerywane linie, wyznaczające miejsce do parkowania. Ten postulat ratusz odrzuca. Zdaniem władz miejskich, gdy nie ma na placu ściśle określonych miejsc do postoju, kierowcy potrafią upchnąć więcej pojazdów, niż wskazywałoby to jakiekolwiek oznakowanie.
M.J.Plitt{/akeebasubs}
