Obudźcie się misie ze snu zimowego i zróbcie coś z drogą w obrębie Zieleńca – w tak nietuzinkowy sposób za pośrednictwem portalu społecznościowego sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska apeluje do władz gminy Wielbark. Wójt Grzegorz Zapadka odbiera jej wystąpienie jako część kampanii wyborczej PiS-u.

Misie, obudźcie się ze snu
- Moją rolą jest stanie w obronie mieszkańców i reagowanie, gdy ktoś robi z nas idiotów – tak sołtys Aneta Krzyszkowska uzasadnia swoją interwencję w sprawie opłakanego stanu drogi w obrębie Zieleńca

ZRÓBCIE COŚ Z TĄ DROGĄ

Sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska nie po raz pierwszy wchodzi w spór z władzami gminy Wielbark. Tym razem poszło o opłakany stan gminnej drogi w Zieleńcu, prowadzącej do Łatanej. Sołtys Krzyszkowska, nie mogąc się doczekać reakcji wójta, postanowiła opisać sprawę na portalu społecznościowym. Jej wpis wywołał prawdziwą burze, bo nie oszczędza ona lokalnych decydentów. Dla każdego, kto zna realia gminy Wielbark, gdzie mało kto ma odwagę otwarcie skrytykować władze, to prawdziwy szok. Obudźcie się wreszcie misie ze snu zimowego i zróbcie coś z drogą nr 203 w obrębie Zieleniec, bo to już o pomstę do nieba woła - pisze Krzyszkowska. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na zamieszczonych przez nią zdjęciach widać pokrytą głębokimi koleinami nawierzchnię oraz człowieka, który na próżno próbuje ją poprawić własnymi siłami. Według relacji sołtys, nawet ksiądz, chodząc po kolędzie, miał problem z dotarciem do mieszkających w pobliżu wiernych. Pieszy marsz drogą bez kaloszy nie jest możliwy, choć nawet wtedy nogi grzęzną w błotnistej mazi tak, że trudno je z niej wydobyć. Sołtys przypomina, że wójt Grzegorz Zapadka jeszcze jesienią obiecywał mieszkańcom poprawę stanu drogi, ale na tym się skończyło. W niszczeniu nawierzchni niemały udział mają wcale nie mleczarki, ale ciężki sprzęt dostarczający z pobliskiej żwirowni materiał do budowy terenu rekreacyjnego nad Sawicą w Wielbarku.

Z tym, co opisuje Aneta Krzyszkowska, zgadza się także sołtys Zieleńca Hanna Deptuła. Według niej sytuacja pogorszyła się w momencie, kiedy zaczęły tędy jeździć wywrotki ze żwirem. Przy drodze mieszka jej wujek i to on, własnymi, bardzo skromnymi siłami, próbuje ją naprawiać. - Prosił mnie, abym coś z tym zrobiła. Po mojej interwencji w gminie dali mi odpowiedź, że z powodu pogody nic się nie da poprawić – mówi Hanna Deptuła. Dodaje, że przywieziono tylko pokruszone grube pustaki, na dodatek z wystającymi prętami, ale efekt tych działań był mizerny.

TO KAMPANIA WYBORCZA PiS-u

Wójt Grzegorz Zapadka informuje, że droga została pod koniec ubiegłego tygodnia doprowadzona do należytego stanu. Zapewnia, że nie był to jednak skutek wpisu sołtys Łatanej, tylko wcześniejsze zlecenie dla firmy wożącej żwir, która przed przystąpieniem do napraw musiała się odpowiednio przygotować. - Wcześniej z powodu wilgotnej aury niczego nie dało się tam poprawić – mówi wójt. Jego zdaniem droga jest bardzo rzadko uczęszczana, a mieszka przy niej tylko jedna osoba. Działania Anety Krzyszkowskiej ocenia jako polityczne. - Jest to kampania wyborcza. Ta pani zabiera głos w imieniu partii PiS, która właśnie w ten sposób działa, rozpowszechniając fake newsy – uważa Zapadka. Dodaje, że sołtys otrzymała zadanie prowadzenia kampanii jego konkurentki w nadchodzących wyborach, Uli Olender.

NIECH NIE ROBI Z NAS IDIOTÓW

Sołtys Krzyszkowska zaprzecza, aby jej działania miały podtekst polityczny. - Wójt jakoś musi się tłumaczyć. Na siłę nie szukam czegoś, aby robić komukolwiek kampanię, choć dobrego kandydata zawsze będę wspierać – odpowiada na stawianie jej zarzuty. Zapewnia, że nigdy nie należała ani nie należy do żadnej partii. - Moją rolą jest stanie w obronie mieszkańców i reagowanie, gdy ktoś robi z nas idiotów – mówi Krzyszkowska.

Zarówno ona, jak i sołtys Zieleńca nie zgadzają się z argumentem, że droga jest słabo uczęszczana. - Do niedawna korzystało z niej bardzo dużo osób, w tym moja siostra, która dojeżdżała tamtędy do pracy. Teraz ma dalej, bo musi jeździć przez Lejkowo – mówi Hanna Deptuła. Wielu mieszkańców tą właśnie drogą przyjeżdżało również do sklepu w Zieleńcu.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}