Dwa spadki, zero awansów – tak wygląda w wielkim skrócie podsumowanie występów naszych futbolowych drużyn w sezonie 2021/2022. Sezonie, nie da się ukryć, bardzo nieudanym.
Teoretycznie do katastrofy wcale dojść nie musiało. Gdyby drużyny z naszego województwa nie spadły hurtowo z III ligi… Gdyby Błękitni Pasym w barażu trafili na Polonię Pasłęk, a nie Romintę… Gdyby piłkarze Omulwi nie tracili głupich bramek… Gdyby zespół SKS-u nie remisował wygranych spotkań… Gdyby drużyna GKS-u utrzymała formę z początku rundy wiosennej do końca… Takie gdybanie można by jeszcze pociągnąć, ale fakt pozostaje faktem: prawie wszystkie nasze zespoły to przegrani zakończonego sezonu. Pewne powody do zadowolenia ma jedynie niewspomniana tu jeszcze Wałpusza, która po fatalnej jesieni potrafiła się jednak utrzymać w gronie drużyn A-klasowych. Ale o wszystkim po kolei.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przez ostatnich kilkanaście lat połączenie „ktoś w IV lidze, ktoś w okręgówce” było u nas standardem. Co najmniej dwa zespoły z trójki: Błękitni – Omulew – SKS (MKS) trzymały jakiś poziom i pozwalały na oglądanie w akcji liczących się drużyn regionu. Nie zapominajmy, że w poprzedniej dekadzie w klasie okręgowej występowały także drużyny Zrywu Jedwabno i GKS Dźwierzuty. Dziś nie mają już one zespołów seniorskich…
SPADEK BŁĘKITNYCH
Jesień nie zapowiadała niczego dobrego. Pasymianie na półmetku mieli zaledwie 10 punktów i zajmowali ostatnie miejsce w tabeli. Na początek wiosny Błękitni przegrali zaległy mecz z Jeziorakiem, ale później było już całkiem nieźle. Owszem, przytrafiła się jedna klęska (0:6 z Concordią), lecz pasymianie wyszarpywali punkty silniejszym rywalom bądź toczyli z nimi wyrównaną walkę. Zdobycie na wiosnę 23 oczek mówi samo za siebie. Zajęcie 11. miejsca w gronie 16 drużyn to wynik teoretycznie nie najgorszy, ale specyficzny urok IV ligi polega na tym, że zdegradowanych może tu być więcej drużyn niż w innych ligach. Języczkiem u wagi był kiepski bilans pasymian z dwiema drużynami, które spadły bezpośrednio do okręgówki. Podopieczni Radosława Rogowskiego dwukrotnie zremisowali z MKS-em Korsze, dwa razy przegrali ze swoimi imiennikami z Ornety. Gdyby w tych czterech meczach wywalczyli pięć punktów zamiast dwóch, przeskoczyliby Pisę Barczewo i utrzymaliby się w gronie IV-ligowców. Ale to tylko gdybanie. Paradoksem pozostaje fakt, że w drużynie spadkowicza występuje król strzelców IV ligi Patrycjusz Malanowski, który zdobył ponad połowę (23) z 43 bramek pasymian. Dzielnie go wspierał reaktywowany weteran ligowych boisk Marcin Łukaszewski, które po swoje snajperskie tytuły sięgał kilkanaście lat wstecz. Świadectwem pewnego zmęczenia materiału jest fakt, że pasymianie zrezygnowali z gry w Mistrzostwach Powiatu o Puchar Starosty i Wałpusza 07 Jesionowiec zagra dzięki temu bezpośrednio w finale przeciwko Omulwi Wielbark.
WITAJCIE W KLASIE A
Wielbarska Omulew po raz ostatni występowała w klasie A w sezonie 2007/2008, gdy na piłkarskich boiskach mogliśmy jeszcze oglądać WPZ Lemany czy KP Szczytno. Później podopieczni ówczesnego trenera Mariusza Korczakowskiego wywalczyli awans do okręgówki, by po paru latach wejść do IV ligi. Ostatnie sezony były w wykonaniu wielbarczan już mniej udane, a pod koniec czerwca Omulew pożegnała się z klasą okręgową. Zespół Marcina Wilgi kiepsko wszedł w nowy sezon – przegrał aż dziesięć kolejnych spotkań. Końcówka rundy jesiennej była już lepsza, ale 9 oczek na półmetku to bardzo mało. Omulew prawie podwoiła ten dorobek na samym początku rundy – i znów coś się zacięło. Zespół, który potrafił wygrywać 5:0, 7:3 czy 6:4, nagle stanął. – Przegrywaliśmy na własne życzenie – kwituje trener Marcin Wilga. Rywal zdobywał zazwyczaj jedną bramkę więcej, wykorzystując chwilowy zastój drużyny Omulwi lub indywidualne błędy zawodników. Dwa zwycięstwa na koniec miałyby wartość, gdyby z III ligi nie spadły wszystkie zespoły z Warmii i Mazur. Wielbarczanie zajęli 14. miejsce – najwyższe z tych skutkujących bezpośrednią degradacją.
DZIWNE PRZYPADKI SKS-u I GKS-u
Dlaczego SKS nie powrócił po roku do grona zespołów walczących w klasie okręgowej? Jeśli spojrzymy na bilans spotkań z najgroźniejszymi rywalami (korzystny z każdym z nich), liczbę przegranych spotkań (zdecydowanie najmniejsza w lidze) i liczbę straconych bramek (także najmniejsza), to możemy lekko się zdziwić. Jeśli jednak remisuje się mecze, w których prowadzi się dwiema bramkami i gubi się punkty w spotkaniach z drużynami z dolnej części tabeli (Leśnik Nowe Ramuki, GKS Gietrzwałd Unieszewo), przyczyny się znajdą. Aż dziesięć remisów w 26 meczach – tak ugodowej drużyny w III grupie klasy A w minionym sezonie nie było.
SKS zajął ostatecznie 4. miejsce ze stratą 5 punktów do pozycji barażowej. Kilka kolejek przed końcem ligi pojawiła się szansa, by do okręgówki awansowały aż dwie ekipy ze Szczytnem w nazwie. GKS, czyli reprezentant szczycieńskiej gminy wiejskiej, po przeciętnej jesieni na wiosnę zaczął wygrywać mecz za meczem i wykorzystując słabsze tygodnie drużyn z Różnowa, Starego Olsztyna i Wrzesiny wyrósł na kandydata do awansu. Podopieczni Pawła Pietrzaka zajmowali nawet przez moment 2. miejsce. Fatalny finisz rozgrywek odebrał jednak te szanse. Drużyna uplasowała się ostatecznie tuż za SKS-em. Dużym rozczarowaniem była także postawa B-klasowych rezerw GKS-u. Na boisku zanotowały one wiosną tylko jeden remis (ale to jaki – 5:5), otrzymały 3 punkty za nierozegrany mecz, a pozostałe spotkania przegrały.
WAŁPUSZA POZOSTAJE
Cztery punkty w trzynastu meczach – powodów do dumy po jesieni w ekipie Wałpuszy 07 Jesionowiec nie było. Na wiosnę podopieczni Cezarego Kucińskiego doczekali się pewnych wzmocnień kadrowych i po dwóch porażkach z wymagającymi rywalami zaczęli walkę o utrzymanie. Co ciekawe, zespół Jesionowca jakoś nie radził sobie z drużynami z dołu tabeli (chociażby porażka z Dajtkami Olsztyn), a sprężał się na mecze z faworytami. Efekt? Zwycięstwa z drużynami z Wrzesiny czy Starego Olsztyna i pewne utrzymanie w klasie A, z bezpieczną przewagą nad spadkowiczami. Tu wystarczyło do zajęcia trzeciego miejsca od końca.
Parę lat temu przebąkiwano coś u nas na temat powstania superdrużyny, która reprezentowałaby powiat szczycieński w III lidze. Zastanawiano się między innymi nad tym, na którym ze stadionów zespół rozgrywałby mecze. Na razie ten problem mamy z głowy – do stworzenia takiej superdrużyny jeszcze dużo brakuje. I to z wielu powodów.
(gp){/akeebasubs}
