Baczni obserwatorzy lokalnej sceny powiatowej nie mają wątpliwości, że pomiędzy „starymi” a „nowymi” włodarzami szczycieńskich gmin panują raczej chłodne relacje. Zaczęło się od różnicy zdań w sprawie gospodarki śmieciowej i umowy ze ZGOK-iem. Kolejnym sygnałem świadczącym o podziale w gronie samorządowców są firmowane przez Pasym Międzygminne Targi Przedsiębiorczości, do organizacji których nie zostały zaproszone miasto Szczytno oraz gminy Szczytno i Wielbark, zarządzane przez „starych” włodarzy.

PODZIELENI PRZEZ ŚMIECI
Ostatnie wybory samorządowe przyniosły w powiecie szczycieńskim wiele zmian. Swoje dotychczasowe urzędy stracili wójtowie Dźwierzut, Jedwabna, Świętajna, Rozóg i burmistrz Pasymia. Tylko w gminach Szczytno, Wielbark i mieście Szczytnie na stanowiskach pozostali dotychczasowi włodarze. W krótkim czasie pomiędzy grupą „starych” a „nowych” zaczęły się zarysowywać różnice. Pierwszym świadczącym o tym sygnałem była sprawa gospodarki śmieciowej i umowy ze ZGOK-iem. „Nowi” włodarze uznali, że jej zapisy są niekorzystne dla mieszkańców i tworzą monopol spółki. To sprawiło, że władze Dźwierzut, Jedwabna, Rozóg, Świętajna i Pasymia stwierdziły ich bezskuteczność. Z kolei „starzy” bronili umowy, twierdząc, że w obecnych warunkach powołanie do życia samorządowej spółki, jaką jest ZGOK, było jedynym możliwym rozwiązaniem.
TARGI BEZ „STARYCH”
Podział, który powstał w łonie szczycieńskich samorządów, okazuje się najwyraźniej trwalszy i nie dotyczy już tylko polityki śmieciowej. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SŁABA REPREZENTACJA
Burmistrz Pasymia przyznaje jednak, że decydujący wpływ na stosunki między włodarzami ma różnica zdań w sprawie gospodarki śmieciowej. – Pewnie trudniej im współpracować z nami niż z naszymi poprzednikami – mówi Łachmański, dodając, że teraz wspólne spotkania włodarzy powiatu szczycieńskiego odbywają się, ale tylko na gruncie oficjalnym, u starosty.
Wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka o organizacji targów dowiedział się nieoficjalnie. - Przedsiębiorczość to dziedzina, w której czuję się mocny i nie mam kompleksów – mówi, dodając, że gdyby tylko mógł, służyłby organizatorom swoją pomocą i podpowiedziami. Czy dostrzega, że między samorządami powiatu zarysowuje się podział? – Być może coś takiego jest, ale nie umiem wskazać tego przyczyny – odpowiada wójt. Potwierdza jednak, że obecnie spotkania odbywają się tylko na gruncie oficjalnym. Inaczej było za rządów „starych” włodarzy, kiedy miały one bardziej nieformalny charakter. Grzegorz Zapadka wspomina, że inspiratorem bliskiej współpracy samorządowców był ekswójt gminy Świętajno Jerzy Fabisiak. – Początkowo on to wszystko organizował, ale bardzo przychylnie podchodzili do tego również pan Zapert, poprzedni wójt gminy Rozogi oraz pan Bielinowicz, były burmistrz Szczytna – mówi. W nieformalnych spotkaniach uczestniczył też starosta. W pewnym okresie odbywały się one nawet co miesiąc. – Służyły głównie wymianie doświadczeń i każdy z wójtów miał za zadanie przygotować się z danej dziedziny, „wgryźć” w dany problem, a potem przedstawić to innym. Teraz czegoś takiego nie ma, a szkoda – ubolewa Zapadka. Według niego dziś nie da się już odbudować tamtych nieformalnych relacji, dlatego być może pewnym rozwiązaniem byłoby powołanie do życia związku gmin, podobnego do tego, który funkcjonował przed utworzeniem powiatów. Grzegorz Zapadka obawia się, że obecna sytuacja nie służy interesom ziemi szczycieńskiej. – Na forum wojewódzkim reprezentacja naszego powiatu jest słaba. Jak nie przemawiamy jednym głosem, to słabo nas słychać – przekonuje.
JAK DZIECI W PIASKOWNICY
Brakiem zaproszenia na targi zdziwiony jest wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. O tym, że się odbędą, dowiaduje się od „Kurka”. Z kolei wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak dystansuje się wobec włączenia jego samorządu do grona organizatorów targów. – Uprzedzałem burmistrza Pasymia, że my, ze względu na organizację dożynek powiatowych, nie mamy możliwości włączyć się w to przedsięwzięcie, a możemy jedynie wystawić jakieś stoisko – mówi Ambroziak. Zapewnia o swojej dobrej współpracy ze „starymi” włodarzami. – Mam bardzo dobre kontakty choćby z wójtem Zapadką. Dobrze rozmawia mi się również z burmistrz Górską i wójtem Wojciechowskim – mówi. – Nie czuję, żeby między nami był jakikolwiek podział – zapewnia dyplomatycznie Ambroziak.
W nieoficjalnej rozmowie z „Kurkiem” jeden z samorządowców z obozu „starych” nie szczędzi jednak krytyki „nowym”, a ich działania określa mianem niepoważnych. - To są młode wilczki, które zaraz stracą zapał. Na razie zachowują się jak dzieci w piaskownicy, a nie jak poważni samorządowcy – mówi z przekąsem. Prognozuje, że i w ich obozie wkrótce może dojść do kłótni. - Nie wiem, czy w ogóle ktoś na te targi przyjedzie, a jeśli nawet dojdą one do skutku, to zostanie sam Pasym – dodaje nasz rozmówca.
Z kręgu „nowych” włodarzy płyną informacje, że „starzy” wciąż utrzymują kontakty towarzyskie z wójtami, którzy przegrali ostatnie wybory. Sławomir Wojciechowski potwierdza, że takie spotkanie się odbyło, ale tylko raz. Zapewnia, że nie ma żadnego sojuszu „starych” przeciw „nowym”. - To było pożegnalne spotkanie zaraz po wyborach. Potem się już nie powtórzyło – mówi wójt gminy Szczytno.
TOWARZYSKO JEST INACZEJ
Powodów do niepokoju nie widzi starosta Jarosław Matłach. Potwierdza jednak, że spotkania ze wszystkimi wójtami nie są tak częste jak w poprzednich kadencjach. – Towarzysko jest może trochę inaczej, ale jeśli chodzi o kwestie samorządowe, to wszystko odbywa się bez zakłóceń – zapewnia starosta.
Ewa Kułakowska, (o){/akeebasubs}
