W ostatnich tygodniach na terenie powiatu szczycieńskiego doszło do dwóch tragicznych wypadków z udziałem 18-letnich kierowców. W jednym z nich zginął chłopak, który zaledwie kilkanaście godzin wcześniej odebrał prawo jazdy. Co sprawia, że młodzi ludzie za kierownicą coraz częściej stanowią zagrożenie dla siebie i innych użytkowników dróg?
CZARNA SERIA
Tegoroczna wiosna i lato są wyjątkowo tragiczne jeśli chodzi o wypadki z udziałem młodych kierowców. Czarna seria zaczęła się w maju, kiedy na trasie Bartoły Wielkie – Rumy zginął 22-letni Karol, który był strażakiem ochotnikiem z Rum. Kierowany przez niego samochód uderzył w przydrożne drzewo. Młody mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala. W czerwcu na niestrzeżonym przejeździe kolejowym na granicy Szczytna i Leśnego Dworu w seicento, którym podróżowały dwie 18-letnie uczennice Zespołu Szkół nr 2, uderzył szynobus. Ciągnął on auto jeszcze ponad pół kilometra. Kierująca fiatem i jej pasażerka nie miały żadnych szans na przeżycie. Do kolejnej tragedii z udziałem młodego kierowcy doszło w minionym tygodniu. W nocy z 19 na 20 lipca na trasie Pasym – Dźwierzuty w pobliżu Grzegrzółek 18-letni mieszkaniec gminy Dźwierzuty kierujący BMW po wyprzedzeniu innego pojazdu za łukiem drogi zjechał na lewe pobocze, odbił do prawej strony jezdni i uderzył lewą stroną auta w przydrożne drzewo. Chłopak, który zaledwie kilkanaście godzin wcześniej odebrał prawo jazdy, zginął na miejscu. Wraz z nim jechali jeszcze czterej pasażerowie w wieku od 15 do 18 lat. Wszyscy odnieśli obrażenia i zostali przetransportowani do szpitali w Olsztynie.
W kwietniu 19-letni mieszkaniec powiatu giżyckiego spowodował wypadek, w którym zginął były burmistrz Szczytna i starosta szczycieński Andrzej Kijewski. Młody chłopak uderzył w tył samochodu samorządowca, w efekcie czego ten zderzył się z nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówką. 19-latkowi prokuratura postawiła zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
PRAWO JAZDY TO NIE WSZYSTKO
Według policji, najczęstszą przyczyną takich tragicznych zdarzeń są nadmierna prędkość oraz niedostosowanie jej do panujących warunków. W przypadku młodych ludzi w grę wchodzą też inne czynniki. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZA MAŁO PRAKTYKI
Zdaniem instruktora nauki jazdy Konrada Klonowskiego kursanci ubiegający się o prawo jazdy mają zbyt mało czasu na praktyczną naukę. Obecnie jest to tylko 30 godzin, tyle samo, co teorii. - To nie wystarczy, żeby nauczyć jazdy osobę, która pierwszy kontakt z samochodem ma dopiero w czasie kursu, a takich jest większość – zauważa Konrad Klonowski. Uczestnicy kursów na ogół nie wykupują dodatkowych godzin jazdy, bo koszt jednej to ok. 30 – 40 złotych. - Gdyby ustawodawca przewidział więcej praktyki, przyszli kierowcy byliby lepiej przygotowani – uważa instruktor. Według niego kurs powinien obejmować co najmniej 50 – 60 godzin praktyki.
BRAK NADZORU RODZICÓW
Z kolei były kierowca rajdowy Wojciech Zaborowski przekonuje, że winien nie jest system szkolenia, tylko brak nadzoru ze strony rodziców. - Dziś świat przyspieszył. Dzieci nikt nie kontroluje. 17-, 18-latkowie od razu po zrobieniu prawa jazdy dostają w prezencie samochody o dużej mocy i siadają za kierownicę – mówi. Zauważa, że obecnie jest zdecydowanie więcej aut niż w czasach, kiedy on zaczynał jeździć. - Spośród moich rówieśników niewielu miało samochody, a jeśli już, to nie takie jak teraz – wspomina. Do tego dzisiejsza młodzież w czasie jazdy jest rozkojarzona, nie koncentruje się na prowadzeniu auta, bo to ma pełno „bajerów” w postaci nawigacji czy radia. Do tego kierowcy nagminnie używają telefonów. Zdaniem Wojciecha Zaborowskiego, młodzi ludzie po uzyskaniu prawa jazdy przynajmniej przez pewien czas powinni jeździć z osobą dorosłą. - Zawsze może ona coś doradzić, podpowiedzieć. Jeśli moje dzieci uzyskają prawo jazdy, to na pewno na początku będę im towarzyszyć – zapowiada. - Nie pozwoliłbym też moim dzieciom, aby zaraz po uzyskaniu uprawnień zabierały ze sobą inne m łode osoby, narażając je na niebezpieczeństwo – dodaje Wojciech Zaborowski.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
