W czwartek, trzynastego czerwca, w Miejskim Domu Kultury otwarto wystawę prac uczestników zajęć w Pracowni Plastycznej Miejskiego Domu Kultury.
Takie ekspozycje prezentowane są raz do roku i pokazują twórczy dorobek grup dziecięcych oraz młodzieżowych, a także dorosłych. Pracownię Plastyczną prowadzi znakomita artystka Katarzyna Wolicka-Kozak. Na tegorocznej wystawie wyeksponowano prace około dziewięćdziesięciorga twórców. Pracujących w sześciu grupach, według starszeństwa. W najmłodszej grupie uczestniczą nawet pięciolatki. W najstarszych młodzież do lat studenckich, a także osoby dorosłe, zainteresowane plastyczną twórczością. To, w jaki sposób instruktorka prowadzi zajęcia z dziećmi i młodzieżą daleko odbiega od standardów przyjętych w większości amatorskich kółek plastycznych. Oczywiście w znaczeniu pozytywnym. Dlatego chcę dzisiaj napisać kilka słów o Kasi Wolickiej-Kozak i jej współpracy z szczycieńską młodzieżą.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niedawno pisałem o olsztyńskim liceum plastycznym i jego wychowankach. Z wielką atencją, bo jest to znakomita szkoła. Ale chcę zwrócić uwagę, że to szkoła specjalistyczna. Instytucja powołana do kształcenia zawodowego w konkretnym kierunku. Celem takiej szkoły jest wykształcenie przyszłego zawodowca. W tym wypadku artysty plastyka. Zatem w liceum trzeba się uczyć. Rysować, malować, rzeźbić itp. Potem zdawać egzaminy. Jedne szkoły uczą lepiej, inne gorzej. Akurat Liceum Plastyczne w Olsztynie, to uczelnia pierwszorzędna. Natomiast zupełnie inny cel przyświeca amatorskim zajęciom z dziećmi i młodzieżą. Oni jeszcze nie myślą o przyszłym zawodzie. Ich, po prostu, bawi i fascynuje barwny świat plastyki. Każde przecież dziecko uwielbia rysowanie. Zatem warto ów świat sztuki przybliżyć uczestnikom zajęć, pokazać jego możliwości, a być może nabyta teraz fascynacja, wpłynie w przyszłości na wybór artystycznego zawodu. Przynajmniej na kilkoro z nich.
W księgarniach można kupić liczne podręczniki rysowania dla dzieci. Poza nielicznymi, to jakiś intelektualno - artystyczny koszmar. Kreska po kresce uczy się dzieciaki jak narysować kotka, a jak zajączka. I potem, jak te dzieci dorosną, cały naród będzie rysował kotka takiego samego. Zajączka także. Moje pokolenie wykształcono w rysowaniu cyfry 6 (plan sześcioletni). To jeszcze w przedszkolu, kiedy dzieci liczyć nie umiały. Później ćwiczyliśmy Lenina. Podstawówka. Łysy z bródką. Na szczęście dzisiaj są jeszcze takie osoby, jak Kasia Wolicka-Kozak, które rozumieją, co naprawdę oznacza słowo edukacja.
W plastycznej pracowni Kasi, na czołowym miejscu wiszą dwie znakomite graficznie plansze pokazujące w uproszczonej, a także żartobliwej formie, czym różnią się historyczne okresy w sztuce. Wydrukowano na owych planszach jak ten sam motyw zostałby namalowany w manierze realistycznej, kubistycznej, impresjonistycznej, abstrakcyjnej, pop-artowskiej, art nouveau, czy wszelakiej innej. Dzieciaki wspaniale bawią się, kiedy dostają za zadanie narysować coś w jednym z historycznych stylów. Przy tym mają okazję poznać, choć trochę, historię sztuki.
Kolejną fascynacją jest niezliczona ilość technik plastycznych, w jakich dzieci próbują swoich możliwości. Wymienię większość z nich. Choć jestem profesjonalistą, to i tak pogubiłem się w ilości zaprezentowanych na wystawie propozycji. Z pewnością możemy podziwiać prace wykonane farbami akwarelowymi i plakatowymi. Także kredkami oraz pastelami tłustymi. Rysunki wykonano najczęściej ołówkiem (technika sucha), ale także w technice mokrej, gdzie wypracowano je tuszem (piórko, albo zwyczajny patyk). Czasem są także lawowane, to jest uzupełnione pędzelkiem z tuszem rozcieńczonym, czyli szarym. Poza tym dzieciaki ćwiczą także formy przestrzenne. Na przykład rodzaj dużych, fantazyjnych lalek, robionych wspólnie. Jeden młody zrobi rękę, inny wymodeluję nogę i czasem taki stwór ma ileś tam rąk i nóg. Podziwiałem także rzeźbiarskie, odlewane maski własnych buziaków.
Zafascynowały mnie liczne collage z posklejanych fragmentów zdjęć, wyciętych z kolorowych, turystycznych prospektów. Tutaj dzieci musiały zmierzyć się z problemem perspektywy. Czyli jak pokazać, że jeden wycięty i wklejony dom stoi dalej niż inny. A oto jeszcze jeden zaskakujący pomysł rozwijający plastyczną wyobraźnię wychowanków MDK, zwłaszcza tych starszych. Zaproponowano im podjęcie próby plastycznej improwizacji (trochę jak w jazzie), na temat bardzo charakterystycznych obrazów zmarłego niedawno, znakomitego polskiego malarza, Edwarda Dwurnika. Wyszło to naprawdę ciekawie. Efekt wart zobaczenia.
Na zakończenie dodam, że Kasia Wolicka-Kozak, jako artystka, specjalizuje się w ciekawej malarskiej technice batiku. Polega to na nakładaniu na tkaninę wosku, później kąpieli tej tkaniny w barwniku. Tam, gdzie był wosk tkanina nie zabarwi się. Czynność tę można powtarzać wielokrotnie. Powstaje wielobarwne dzieło. Kasia w tej dziedzinie jest wybitnym, polskim autorytetem, wielokrotnie nagradzanym za swoje prace. Ostatnio otrzymała wyróżnienie na X Olsztyńskim Biennale Plastyki - 2017 „ O medal Prezydenta”. Batik jest techniką bardzo skomplikowaną. Trudną. A jednak instruktorka MDK potrafiła zarazić swoją pasją kilkoro starszych uczestników Pracowni Plastycznej. Możemy te batiki zobaczyć na wystawie. Wystawie bardzo ciekawej i pouczającej.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
