Rozmowa z byłym przewodniczącym Rady Gminy Wielbark, Andrzejem Kimbarem
- Był pan przewodniczącym Rady Gminy Wielbark przez cztery kadencje, teraz ustąpił pan miejsca Robertowi Kwiatkowskiemu. Dla wielu osób to spore zaskoczenie.
Była to wspólna decyzja. Szczerze mówiąc, miałem już w ogóle nie kandydować w tych wyborach. Zdecydowałem się jednak ze względu na to, że trzeba było wspomóc wójta. Gdybym tego nie zrobił, pewnie byłoby to dziwnie odebrane. Wójt mógł przez to stracić parę głosów, sprawa byłaby niejasna. Teraz jest trochę inny układ, inne zadania. Poza tym wójt zadeklarował, że nie będzie już kandydował w następnych wyborach.
- Czy ta deklaracja też miała wpływ na to, że nie został pan ponownie przewodniczącym?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tak. To były nasze wspólne przemyślenia. W bieżącej kadencji będziemy próbować promować kogoś na następcę wójta.
- Czy macie już na oku jakiegoś kandydata?
Jest to w sferze domysłów. Na pewno nie będę nim ja. Mogę natomiast wspomóc młodych ludzi w tworzeniu komitetu.
- Czy ma pan jakieś rady dla swojego następcy?
Mam jedną i najważniejszą – żeby nie zaprzepaścił tego, co przez 16 lat próbowałem tutaj tworzyć, a czego nam zazdrościli wszyscy wokoło. Jedni nas wyśmiewali, że radni głosują zawsze „za”, inni, którzy wiedzieli, o co chodzi, odczuwali zazdrość. Przez te lata udawało się trzymać radę na poziomie, bez waśni. Życzę mojemu następcy, by nadal tak było. Za swój największy sukces uważam właśnie tę zgodę, choć to także zasługa wójta.
- Na zewnątrz wyglądało to tak, że we wszystkim się z wójtem zgadzaliście. Czy zdarzały się między wami jakieś „tarcia”?
Chyba nie wyobraża sobie pani, by przez tyle lat obyło się bez różnic zdań. Zdarzały się nieporozumienia, bo przecież mamy z wójtem swoje poglądy na świat, gospodarkę i funkcjonowanie samorządu. Czasem trzeba było iść na kompromisy, choć na szczęście nie było ich dużo.
- Czy będzie pan kandydował do rady w następnych wyborach?
Zobaczę. Myślę jednak, że moja praca już się trochę wyczerpała. Nie zaklinam się jednak, że nie będę startował, zobaczymy. Pięć lat to przecież długi czas.
Rozmawiała:
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
