Emerytowany komendant wojewódzki straży pożarnej Stanisław Mikulak wspomina swoją strażacką służbę i związki z ziemią szczycieńską.

Zmiany polityczne
21 i 22 maja 1989 r. uczestniczę w centralnych uroczystościach „Dnia Strażaka” w Lublinie przesyconych elementami politycznymi i ideologicznymi. Władza czuje się pewnie i jest wyraźnie oderwana od społeczeństwa, wydaje się, że zryw 1980 r. poszedł w zapomnienie. Ale to tylko pozory, w drugim półroczu wybuchają w polskim pożarnictwie niepokoje i liczne protesty załóg spowodowane głównie niskimi płacami. Mnie udaje się w naszym województwie znaleźć porozumienie z przedstawicielami załóg i związkami zawodowymi, także z Solidarnością, lecz intuicyjnie wyczuwam, że jest to tylko okresowe zażegnanie konfliktu. Czerwcowe przegrane przez obóz władzy ludowej wybory parlamentarne dają także sygnał do zmian systemowych i kadrowych w pożarnictwie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
nowego wojewody Romana Przedwojskiego i komendanta głównego gen. Stefanowskiego, ale wiem, że nie będzie mnie w razie czego bronił, bo sam jest zagrożony i robi wszystko, by wkomponować się w nową sytuację. Towarzysze z KC PZPR nie byli w stanie go już obronić. Kierowanie kadrą dowódczą i podległymi jednostkami staje się coraz trudniejsze. Mnożą się protesty, insynuacje i żądania często nieuzasadnione i nie zawsze przedstawiane przez odpowiedzialnych ludzi. W „Gazecie Olsztyńskiej” ukazuje się nieuprawnione ogłoszenie o konkursie na komendanta wojewódzkiego straży pożarnych. To dopełnia mojego rozgoryczenia - nie mogę pracować efektywnie w takich warunkach i decyduję się na rezygnację z pełnionej funkcji.
Raport
25 marca 1991 r, składam w gabinecie wojewody Romana Przedwojskiego raport z prośbą o zwolnienie z zajmowanego stanowiska z zachowaniem dotychczasowych poborów. Uprzednio uzgadniam tę decyzję z komendantem głównym gen A. Stefanowskim, który stwierdza, że nie będzie stawiał przeszkód w sprawie mojego odejścia. Być może wcześniej rozmawiał na ten temat z wojewodą, który zachowuje się dość dziwnie, bo z jednej strony chwali mnie, a na raporcie pisze „zgoda” i oddaje mi go. Wyjaśniam, że ten raport jest do niego i powinien nadać sprawie dalszy bieg i nie używać mnie jako posłańca w tej dość przykrej dla mnie kwestii.
Pielgrzymka Ojca Świętego
Na początku kwietnia 1991 r. wojewoda Przedwojski zamiast zwolnić mnie z zajmowanego stanowiska obdarza szczególnym zaufaniem, powierzając mi kierownictwo specjalnego zespołu związanego z zabezpieczeniem wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w dniach 5 - 6 czerwca w Olsztynie. W skład tego zespołu wchodzili dyrektorzy zakładów, pogotowia i specjalne ekipy zabezpieczające z energetyki, gazownictwa, telekomunikacji, wodociągów i kanalizacji oraz straży pożarnej. Opracowujemy kompleksowy plan zabezpieczenia wizyty we wskazanych dziedzinach. Zyskuje on pełną akceptację strony rządowej i kościelnej i jest w pełnym zakresie sprawnie zrealizowany w praktycznym działaniu. Ja otrzymuję pochwałę i pamiątkowy medal papieski w czasie podsumowania końcowego zabezpieczenia pobytu papieża w naszym mieście. W dniu 6 czerwca uczestniczę w mszy świętej i spotkaniu w katedrze olsztyńskiej z Janem Pawłem II, mam dobre miejsce w pierwszym rzędzie środkowej nawy. Papież po odprawieniu nabożeństwa wraca tą nawą do wyjścia i podaje dłoń tym, którzy są w jego zasięgu. Zaszczyt ten spotyka także mnie, nie jest to tradycyjne uściśnięcie dłoni, lecz przekazanie szczególnej dobroci i zaufania, które płynie z jego spojrzenia. Dotychczas nikt tak na mnie nie patrzył, ten wzrok pozostanie we mnie na zawsze.
Pożegnanie z funkcją komendanta
Czas mija a wojewoda Przedwojski nie podejmuje decyzji w sprawie terminu mojego odejścia ze stanowiska. Prawdopodobnie doszedł do wniosku po wzorowym zabezpieczeniu pobytu Papieża, że nie będzie miał lepszego komendanta. Ja jednak nie podejmuję żadnych starań o pozostanie, a wręcz wymuszam w połowie lipca tę decyzję i pozbywam się tego komendantowania. 15 lipca dyrektor Urzędu Wojewody wręcza mi decyzję o odwołaniu i powołaniu płk. Tadeusza Jakubika (mojego zastępcy) do pełnienia obowiązków Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnych w Olsztynie. 5 sierpnia wyjeżdżamy z żoną do Rzymu na ślub córki Joanny - odbywa się on w kościele Świętej Anny w Watykanie i nachodzi mnie wówczas wspomnienie z tej wizyty w KC PZPR w Warszawie i te niewybredne dywagacje dotyczące mojej wiary. Później piękne wesele i udane wakacje w słonecznej Italii.
Specjalista do współpracy z OSP
We wrześniu 1991 r. wracam do służby w komendzie wojewódzkiej kierowanej już przez płk. Leszka Duszkiewicza, którego ambicje zostały zaspokojone, ale też szybko unicestwione. Chociaż według mojej oceny mógł się wyrobić na dobrego komendanta, ale chyba zbyt szybko chciał wprowadzić wiele zmian, nie zawsze odpowiadających nowym przełożonym w
Warszawie. Mnie zaoferował zgodnie z moim życzeniem stanowisko starszego oficera specjalisty i zakres zadań dotyczących współdziałania ze Związkiem Ochotniczych Straży Pożarnych i samorządami gminnymi. Byłem w tym czasie wiceprezesem Zarządu Wojewódzkiego Związku i bardzo mi zależało na tym, by nie dopuścić do obniżenia pozycji OSP w gminach i ich zdolności ratowniczych. Należy podkreślić, że te jednostki stały się z mocy ustawy samodzielnymi stowarzyszeniami, a ich funkcjonowanie i finansowanie uzależnione zostało od samorządów gminnych.
Stanisław Mikulak{/akeebasubs}
