Emerytowany komendant wojewódzki straży pożarnej Stanisław Mikulak wspomina swoją strażacką służbę i związki z ziemią szczycieńską.

 

Moja strażacka służba (cz.30)Emerytura

Z dniem 1 października 1992 roku „uwalniam się” od zawodowej służby pożarniczej i z emeryturą ponad 6 338 000 zł (jestem milionerem, chociaż w obecnych złotówkach wynosiłoby to niespełna 640 zł) przechodzę w stan spoczynku i poświęcam się głównie działalności w strażactwie ochotniczym. Najpierw jednak wyjeżdżam na ponad miesięczny odpoczynek do córki we Włoszech i zachwycam się urokami i zabytkami Rzymu. Uczestniczę również w dwóch spotkaniach z naszym papieżem Janem Pawłem II, poznaję także naocznie ślady tragicznej erupcji Wezuwiusza w 79 r. i zniszczenie Pompei. Zwiedzam Wenecję i jej straż pożarną dysponującą tylko pływającymi nawodnymi środkami transportowymi.

Związek OSP

Pierwsze miesiące 1993 r. poświęcam na usprawnienie pracy biura zarządu wojewódzkiego Związku OSP, którym kieruje niekompetentny oficer pożarnictwa kpt. Wiesław Zakrzewski z Ostródy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Nie dość, że pracuje nieefektywnie, to jeszcze umyślnie skłóca działaczy i składa w terenie nierealne obietnice dotyczące głównie odznaczeń. Jest to funkcjonariusz byłego Urzędu Bezpieczeństwa, nieodpowiedzialnie zaangażowany w pracę Związku. Jego „zasługą” było między innymi lekkomyślne zniszczenie dokumentów archiwalnych Zarządu Wojewódzkiego OSP. Biuro Zarządu mieści się w dwóch małych pokojach w Komendzie Wojewódzkiej i nie posiada żadnego zaplecza do działalności gospodarczej, z której powinno się utrzymywać po odcięciu dotacji budżetowej na wynagrodzenie pracowników. Problem ten udaje się rozwiązać poprzez pozyskanie pomieszczeń w zabytkowym budynku przekazanym pod koniec lat 80. przez wojewodę Rubczewskiego – na moją prośbę – Komendzie Wojewódzkiej Straży Pożarnych. Urządzamy w tych pomieszczeniach magazyn a zarazem sklep ze sprzętem i wyposażeniem dla OSP i zaczynamy zarabiać na wynagrodzenia 3 pracowników. Sprawę W. Zakrzewskiego rozwiązujemy z Prezesem J. Michałowskim polubownie odesłaniem go na „niezasłużoną” emeryturę.

Na pogrzebie Bublewicza

Praca biura i działalność Zarządu Wojewódzkiego zaczyna się układać pomyślnie i zyskuje skuteczne poparcie Komendanta Wojewódzkiego i Komendantów Rejonowych oraz Zarządów Gminnych Związku i OSP. I wówczas dotyka mnie dramat zdrowotny w postaci zawału serca w dniu 25 lutego 1993 r., w czasie pogrzebu znanego olsztyńskiego rajdowca Mariana Bublewicza. W związku z tym marzec spędzam w olsztyńskiej Poliklinice pod opieką znanego kardiologa dr. Płatka, a potem rekonwalescencja, pobyt w sanatorium w Sopocie i powrót do strażackiej działalności dopiero pod koniec 1993 roku. Żona wprawdzie protestuje i ostrzega przed konsekwencjami zdrowotnymi, ale ja nie mogę żyć bez swojej pasji i wiem, że jestem bardzo potrzebny tym, którzy społecznie pełnią strażacką służbę. Chcę i jestem z nimi w tej służbie do dzisiaj i zaowocowało to wieloma osiągnięciami w działalności Związku OSP, które dały mi mnóstwo satysfakcji.

Stanisław Mikulak{/akeebasubs}