Jak pisaliśmy wcześniej, na miejskiej plaży pojawili się już pierwsi plażowicze.
Na razie wygrzewają się w słońcu bez wchodzenia do wody. Co prawda miniony weekend upłynął pod znakiem zimnej Zośki, więc nieco się ochłodziło, ale zaraz po niej powinny przyjść cieplejsze dni, no i znowu plaża będzie licznie odwiedzana. W związku z tym udaliśmy się na nią, aby przypatrzeć się molu. Chcieliśmy sprawdzić jak przetrwało zimę, no i w ogóle jak się prezentuje pod względem techniczno-estetycznym. Patrząc nieco z oddali wszystko niby wygląda tak, jak powinno. Gorzej, gdy przyjrzymy się szczegółom. Deski tworzące siedziska ławek miejscami są mocno spróchniałe – sypią się nawet pod naciskiem palców. Co gorsza w miejscach, w których drewno się wykruszyło, sterczą gwoździe, co może stanowić niemiłą niespodziankę gdy spróbujemy usadowić się na którejś ze zbutwiałych ławek (na fotografii szczegół w białym otoku). Miasto trzyma jednak rękę na pulsie, bo jak się dowiadujemy na dniach ma nastąpić wymiana desek tych najbardziej zniszczonych i dotyczyć to będzie tak ławek na molo, jak i jego pokładu. - Przetarg na te prace został rozstrzygnięty i wkrótce rozpocznie się renowacja – informuje nas wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk.
MYJNIA ZŁODZIEJKA

Pewien mieszkaniec Szczytna zajechał na myjnię samoobsługową, z której można skorzystać wybierając się w podroż np. do Olsztyna. Chciał, a właściwie kazała mu żona, umyć rodzinne auto, no i przede wszystkim odkurzyć jego wnętrze. Mycie przebiegło sprawnie, więc pozostało zrobić porządek w wnętrzu pojazdu. Nasz Czytelnik nie przyglądając się bliżej dość solidnie wyglądającym odkurzaczom, wrzucił do najbliższego odpowiednią monetę i już chciał chwytać za ssawkę, gdy okazało się, że jej w ogóle nie ma(!).{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
POROŻE NA SPRZEDAŻ
Jeżeli chodzi o odręczne napisy, to mamy jeszcze inną ciekawostkę. Na szybie wystawowej jednego ze sklepików usytuowanych przy ul. Żeromskiego w Szczytnie wiszą karteczki informujące o...., no właśnie o czym? Tu jest właśnie zagwozdka, bo karteczki są dwie o treści nieomal identycznej, ale nie do końca. Sprzedasz, a sprzedaż to nie jedno i to samo. Pierwsze słowo jest czasownikiem, drugie rzeczownikiem. Co się zatem w sklepie odbywa? Według pierwszej karteczki można w nim sprzedać poroże, a według drugiej je kupić. Nam jednak się wydaje, że autorowi chodzi jedynie o skup poroża, a ponieważ nie był pewny prawidłowej pisowni, podał ją w dwóch wersjach. Wtedy przynajmniej jedna z nich musi być prawidłowa.
ZASTANAWIAJĄCA DZIURA
Na chodniku przy skrzyżowaniu ul. Barczewskiego z Chrobrego od dłuższego czasu zieje dziura w ziemi. Jest ona dość głęboka, ale trzeba dodać, że rzetelnie zabezpieczona, bo otoczona solidnym metalowym parkanem, co należy raczej do rzadkości w naszych realiach. Mimo to mieszkańcy z ul. Barczewskiego skarżą się nam na dziurę, bo od czasu jak ją wykopano i ogrodzono, nic się już potem nie działo. A skoro tak, to dlaczego ją w ogóle wykopano? Warto też przy okazji zwrócić uwagę i na to, że przechodnie, omijając dziurę, schodzą na jezdnię. Jest to dość niebezpieczny proceder, bo jak wiadomo ul. Chrobrego jest ruchliwym traktem.
CHODNIK DLA KRASNALI
Inną ciekawostką komunikacyjną, jeśli chodzi o ruch pieszy w Szczytnie, jest chodnik - skrót biegnący do przychodni zdrowia od strony ul. Pasymskiej. Przebiega on obok kiosku „Ruchu” a pod koronami dwóch drzew, których gałęzie wiszą niezwykle nisko – tuż nad trotuarem. Bez przeszkód przejdzie tędy jedynie krasnoludek lub dziecko. Dorosła osoba będzie miała nie tylko głowę, ale i tors w listowiu, tak jak to widać na zdjęciu. Jak zapewnia nas ratusz, wnet zostanie wysłana ekipa, która podetnie gałęzie, by można było chodzić do ośrodka bez przeszkód i narażenia się na kontuzję.
MASZKARON DO KUPIENIA
Gdy już pokonamy opisaną wcześniej przeszkodę w postaci nisko wiszących gałęzi, naszym oczom ukaże się „ciekawy” widok. Na tle nieba na pierwszy plan wysuwa się oszpecona wieża ciśnień, do której doklejono jakby pasożytniczą budowlę mającą być apartamentowcem czy też hotelem. No i pojawił się na niej nowy element – wielki napis: „na sprzedaż”. Znak to, że dotychczasowy właściciel dał się na spokój z inwestycją i chce opchnąć komuś ów architektoniczny maszkaron. Stąd wniosek, że wieża jeszcze długo będzie straszyła swoim wyglądem, bo nie wydaje się, aby szybko lub kiedykolwiek znalazł się ktoś chętny do jej kupienia.
PRZYCMENTARNA PUŁAPKA
Nasz Czytelnik Mirosław Kowalski dzieli się z „Kurkiem” swoim spostrzeżeniem dotyczącym pewnej inwestycji w Dzierzkach. W e-mailu pisze nam, że w połowie kwietnia w tej miejscowości ogrodzono cmentarz, przy czym sposób w jaki wypionowano jeden ze słupków podtrzymujących metalową siatkę jest zadziwiający oraz niebezpieczny. Ów element zamiast podeprzeć metalowym wspornikiem przywiązano drutem do pobliskiego drzewa, co pokazuje zdjęcie (fot. M. Kowalski). Oczywiście stanowi to ogromne zagrożenie dla potencjalnego spacerowicza, no i leśnej zwierzyny płowej, bo zielony drut jest zupełnie niewidoczny na tle bujnej roślinności. W dodatku rozciąga się na wysokości szyi przeciętnego człowieka i to na długości kilku dobrych metrów!{/akeebasubs}
